najobrzydliwszy film roku?

Oto co powiedział nam reżyser „Oślizgłego dusiciela”.

tekst Colin Crummy
|
06 Październik 2016, 2:25pm

Nie jesteśmy w stanie nazwać niszy, w którą trafi debiutancki film pełnometrażowy Jima Hoskinga. Zapewne od razu stanie się kultowym klasykiem. „Oślizgły dusiciel" jak brzmi polskie tłumaczenie tytułu to brudny, paskudny film o potworach, sztucznych mikropenisach i śmierci z rąk najbardziej oślizgłego człowieka, jakiego jesteście w stanie sobie wyobrazić. Jest pełen przekleństw, infantylności i głupich żartów o bąkach. Ścieżkę dźwiękową stworzył zespół Fuck Buttons. Nadal zainteresowani?

Film przedstawia dwóch odmieńców, ojca i syna: Dużego Ronniego i Dużego Braydena, którzy prowadzą wycieczki, obaj ubrani w jaskraworóżowe golfy i szorty. Wszystko komplikuje się, gdy w ich życiu pojawia się urocza Janet, szukająca miłości. Duży Brayden ma dobre serce, ale jego ojciec (w tej roli genialny, popularny w latach 80. aktor Michael St Michaels) ma dłuższego. Być może jest także tytułowym oślizgłym dusicielem — miejscowym mordercą, który zabija swoje ofiary ubrany jedynie w wazelinę. Historia jest głupia i szokująca, ale „Oślizgły dusiciel" ma swój niepowtarzalny styl i klimat, nawet jeśli od czasu do czasu psują go bąki.

Do jakiego gatunku powinno się zaliczać „Oślizgłego dusiciela"?
Od samego początku uważałem, że „Oślizgły dusiciel" to komedia i dalej tak sądzę. Teraz jednak dopracowałem klasyfikację i sądzę, że film można uznać za „seksualną komedię". Film nie jest straszny czy przerażający. To nie horror ani thriller. Może ma w sobie coś z dramatu. To nie jest film dla dzieci ani dokument. W każdym razie, ma w sobie coś seksownego.

Uwielbiamy stroje Dużego Ronniego i Dużego Braydena. Skąd wziął się ten pomysł?
Pomysły na stroje inspirowane były głównie starymi filmami Fassbindera, rosyjskimi filmami erotycznymi, rysunkami Crumba, ubraniami dla lalek i wspomnieniami mojego ojca w szarym dresie. Jaskraworóżowe stroje Disco Tour rzekomo miały być trochę żałośnie zabawne, aby rozjaśnić wycieczki. Różowy to kolor zabawy, Duży Ronnie Brayden uważają, że to idealna barwa na disco. Za stroje odpowiadała projektantka kostiumów Christina Blackaller. Chcieliśmy, by bohaterowie wyglądali futurystycznie. Ronnie wciąż uważa, że muzyka disko to przyszłość.

Czy były sceny z których musiałeś zrezygnować ze względu na dobry smak?
Nie odrzuciłem niczego ze względu na dobry smak. Ale dostrzegłam pewną niechęć niektórych aktorów, którzy nie chcieli pójść aż tak daleko w scenach seksu, które przygotowałem. Oczywiście to nie ja w nich grałem, dlatego byłem gotowy na więcej. Z tego powodu niektóre długie sceny lizania czy gryzienia osobliwych części ciała nie zostały pokazane w „Oślizgłym dusicielu". To daje filmowi dość niewinny wydźwięk, który mi się podoba. Jak na seksualny film z drastycznymi scenami jest niezwykle naiwny i czysty.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Kto jest twoim idolem złego smaku?
Nie mam żadnego idola złego smaku. Albo raczej nie ubóstwiam złego smaku. Lubię dobry gust. Nie żartuję, naprawdę lubię piękne rzeczy. Myślę, że „Oślizgły dusiciel" jest piękny. Może jest spaczony i brudny, ale piękny.

O co chodzi z potworem i mikroskopijnym penisem?
Szczerze, to nie analizowałem tego za bardzo. Zrobiłem to co mi się podobało i uznałem za śmieszne. Oczywiste było to, że ojciec będzie miał wielkiego, a syn mikroskopijnego.

Jakie wskazówki odnośnie muzyki dałeś Andrew Hung z Fuck Buttons?
Testowałem niektóre kawałki w scenach podczas montażu filmu. To było świetne i zabawne. Jednocześnie czułem niepokój i siłę, które dały filmowi pewną dziwaczność i opętanie. Rozmawiałem z nim o muzyce, powiedziałem czego oczekuję, co mi się podoba w jego muzyce i zostawiłem mu pole do działania, aby mógł w jakimś stopniu wyrazić siebie. Powiedziałem mu, że podobały mi się śpiewające myszy w „Bagpuss" więc zaproponowałem, że w soundtracku moglibyśmy umieścić małe śpiewające stworzenia.

Film ma mocny styl i jest na czasie.
To śmieszne, bo nie uważam, żeby film był na czasie. Jeśli jest, to całkowicie przez pomyłkę i jest modny, tylko dlatego, że naprawdę wcale taki nie jest. Nie ma niczego mniej modnego niż modny film, jeśli rozumiecie.

Co sądzisz o wizualnej atrakcyjności w opozycji do obrzydliwości, której w filmie nie brakuje?
Myślałem o scenach słodkich i uroczych, niewinnych i przyjacielskich, zepsutych przez bąka i chamstwo. Dla mnie to wszystko jest bardzo prawdziwe. Pokazuje, jak ludzie zachowują się wśród przyjaciół i rodziny, przynajmniej według moich doświadczeń. Tak naprawdę to nigdy nie wiadomo czego oczekuje publiczność, nie mam o tym pojęcia. Raczej uciekam od tego. Nie chcę robić czegoś na czasie, tylko po to by przypodobać się publiczności. Nie mam zamiaru dopasowywać się do ducha czasu, robię wszystko po swojemu.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Colin Crummy

Tagged:
wywiad
Kultura
jim hoskings
oślizgły dusiciel