Zdjęcia dzięki uprzejmości Petry Collins / Rizzoli

petra collins o dorastaniu

„Każdego dnia się uczę i zmieniam, ale to jeszcze nie koniec. Wciąż czeka mnie dużo pracy".

|
lis 21 2017, 1:24pm

Zdjęcia dzięki uprzejmości Petry Collins / Rizzoli

„Ta książka jest bardzo osobista, ale mam nadzieję, że każdy dostrzeże w niej siebie", Petra napisała we wstępie. Jest świetną, bezpośrednią pisarką, mimo dysleksji, która utrudniała jej naukę w szkole. W ten sposób komunikuje się z tysiącami obserwujących — w tym młodymi dziewczynami.

Pierwsze zdjęcia powstały, gdy Petra miała zaledwie 15 lat i wracała do siebie po operacji kolana, która odebrała jej marzenia o balecie. „To było druzgocące i okropne przeżycie — cały świat związany był z ciałem, nagle wszystko się skończyło. Jednocześnie dzięki temu doświadczeniu zajęłam się fotografią", powiedziała. Przeglądając swoje starsze prace, mówi: „Tęsknię za tym mrokiem. Światło przypominało okres między zmierzchem a świtem". Dziś jest znana z bardziej optymistycznej, jasnej palety barw.

Gdy dorastała, najbardziej interesowała się filmem, ale fotografia była „najłatwiejszym środowiskiem dla młodej kobiety", którym faktycznie mogła się zająć. Zawsze lubiła horrory rozgrywające się na przedmieściach, „które tylko pozornie są bezpiecznymi miejscami", co zdradza wiele na temat jej światopoglądu. Zwodniczo uroczy film czeskiej nowej fali „Stokrotki" stanowi kolejną inspirację. Jeśli patrzycie na zdjęcia Petry tylko powierzchownie, mogliście tego nie dostrzec.

Petra zawsze podejrzliwie patrzyła na to, co sztuczne i pozornie idealne. Była baletnicą, ale zostało jej to odebrane. Dorastała w pięknym domu na przedmieściach, a potem nadeszły trudne czasy i jej rodzina straciła nieruchomość. Nawet gdy mieszkała w pięknej podmiejskiej dzielnicy Toronto, dostrzegała patos tkwiący w perfekcji. „Nie mogłam nigdzie iść sama. Byłam odizolowana i nie miałam poczucia wolności", wspomina. W tej złotej klatce zaczęła robić zdjęcia swojej siostry i koleżanek, zamkniętych w sypialniach, na podwórkach i szkolnych korytarzach.

„Chciałam, aby moje prace były miłe dla oka, ale także lekko brutalne, straszne lub trudne do przełknięcia", mówi. To wyjaśnia takie zdjęcia, jak np. to przedstawiające cheerleaderkę w wannie z czerwoną wodą, która równie dobrze mogła być krwią, oraz mocne zbliżenia na mokre koszulki (sugerujące męską perspektywę) i twarze wykrzywione w grymasach bólu.

Charakterystycznym motywem w pracach Petry są bliskie kadry, przypominające selfie. Nie czuje dystansu między sobą i modelkami. „Dla mnie fotografia jest bardzo kameralna i osobista", powiedziała. Gdy zrobiła jedno z pierwszych zdjęć, przedstawiające grupę dziewczyn rozmawiających na łóżku, od razu poczuła, że ta bliskość może mieć wielką moc. „Ich rozmowa była bardzo mroczna, dotyczyła chłopców i ciał, a ja wszystko chłonęłam. Gdy zobaczyłam gotowe zdjęcia, wyglądały inaczej, niż się spodziewałam", wspomina. „Wtedy zrozumiałam, jak wielką moc może mi dać aparat".

Ta empatia może być wyczerpująca. „Po sesjach lubię być sama i przebywać w ciszy, ponieważ bardzo to kocham i bierze się to z głębi mojego wnętrza", mówi, wskazując na swój tułów jak rasowa tancerka. Gdy wspominam, że brzmi to, jak terapia przytakuje. „To pewnie jak chodzenie na terapię lub bycie terapeutą jednocześnie. W moim przypadku ciało i umysł po prostu są wyczerpane i pragną snu".

Niedawno badała skrajne emocje w projekcie z Seleną Gomez — kolejną artystką, która wie, jakie oczekiwania świat narzuca młodym artystkom. By stworzyć razem coś ciekawego, dziewczyny sięgnęły do teorii filmu. Wideo do teledysku „Fetish" zainspirowała scena z filmu „Opętanie" z 1981 roku. „Traci rozum — to szalone, pierwotne doświadczenie, które bardzo mnie poruszyło, gdy ją obserwowałam", powiedziała. „Oglądanie kogoś zmagającego się z problemami jest dla mnie mocnym przeżyciem. Smutek i gniew są niezbędne, by poczuć szczęście". Potrzebujemy artystek, które zbadają tę złożoność od środka.

Pamiętnikowy styl książki pozwala nam wejść do świata Petry. Znajdziemy w nim ręcznie pisane listy od dziewczyn, polaroidy i zdjęcia rodzinne. Na jednym z nich Petra i jej siostra wpatrują się w domek dla lalek. Na kilku fotografiach Petra stoi tyłem do obiektywu. Nawet w dzieciństwie widać napięcie pomiędzy byciem obserwującą a obserwowaną.

W jej sztuce chodzi o zmaterializowanie siły płynącej z władzy obserwującego. Z drugiej strony, ludzie lubią obserwować Petrę — pojawiła się w kampaniach Gucci i na okładkach magazynów. Pojechała także na jedną z wypraw Ryana McGinleya, dzięki temu doświadczeniu odzyskała chyba pewność siebie, którą odebrały jej balet i okres dorastania. „To był jeden z najważniejszych wyjazdów w moim życiu, bo [mentalnie] byłam wtedy w bardzo złym momencie, cierpiałam na poważne zaburzenie obrazu własnego ciała", mówi. „W tych zdjęciach nie ma niczego seksualnego, jesteśmy po prostu częścią natury, robiącą szalone rzeczy. Dla mnie to było bardzo mocne przeżycie, bo nigdy tak nie pozowałam, nigdy nikt mnie tak nie postrzegał".

Czy Petra nadal dorasta? „Tak, na sto procent", powiedziała. „Nadal staram się przepracować krzywdę, jaką wyrządziłam swojemu ciału, a także jakie wyrządzili mi inni. Każdego dnia się uczę i zmieniam, ale to jeszcze nie koniec. Wciąż czeka mnie dużo pracy".