Reklama

kasia jujeczka i joanna tatarka, wschodzące gwiazdy

Kasia Jujeczka i Joanna Tatarka wyglądają jak siostry, są przyjaciółkami i rzeczywiście wiele je łączy. Chodziły do tego samego liceum w Lesznie, obydwie zostały odkryte przez tę samą skautkę. Ich hipnotyzującą urodę doceniły już takie marki jak Prada...

tekst Basia Czyżewska
|
14 Listopad 2014, 12:10pm

fot. Bartek Wieczorek / LAF

Jak się wszystko zaczęło?

Kasia Jujeczka: Nie pamiętam dokładnie, kiedy to się narodziło w mojej głowie. Stwierdziłam, że jeśli już jestem wysoka, to może to wykorzystam (śmiech). Moja przyjaciółka i siostra mówiły, że mam iść w tym kierunku i warto spróbować. Wysyłałam zgłoszenia do różnych agencji. Niektóre w ogóle nie odpowiadały, inne odpisywały, że mam niewłaściwy typ urody. To się długo rozkręcało. Nikt nie reprezentował mnie za granicą, nie wyjeżdżałam, chodziłam do szkoły i czekałam. Dopiero po dwóch latach, gdy byłam już po maturze, odezwała się do mnie scoutka, Angelika Rogozińska i zaprosiła na rozmowę do AS Managment.
Joanna Tatarka: Ja próbowałam swoich sił na castingach, ale często problemem było mój typ urody i wymiary. Miałam za mało w biodrach. Sprawy rozwinęły się dopiero po tym jak trafiłam do As'u i wyjechałam do Japonii. Wtedy zauważyła mnie agencja Forda.

A jak wyglądał wasz przełom?
JT:
Prada w sezonie jesień/zima 13! Przez 14 dni przymierzałam ubrania (śmiech), to był mozolny proces budowania kolekcji z długimi dyskusjami o detalach.Obserwowanie stylisty, Oliviera Rizzo, który przez trzy godziny potrafił dyskutować o płaszczu było naprawdę niesamowite.
KJ: Haute couture Diora w styczniu tego roku w Paryżu. Otwierałam pokaz i byłam dla Diora na wyłączność. To był mój pierwszy wyjazd za granicę na fashion week i jednocześnie pierwszy pokaz w życiu. Zaraz po tym poleciałam do Nowego Jorku.

Gdzie się lepiej odnajdujecie: na spektakularnych pokazach czy kameralnych sesjach?
JT: Pokazy. Wiadomo, że sześciogodzinne przygotowania są męczące, ale samo wyjście na catwalk to cudowny moment. Jestem dumna, że pokazuję na sobie po raz pierwszy nową kolekcję projektanta.
KJ: Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Kocham aparat i pozowanie do zdjęć. A z drugiej strony ?' choć fashion week to szalony czas i niekiedy bywa ciężko ?' to sam pokaz jest czymś bardzo ekscytującym. To dwie zupełnie inne sytuacje.

Praca modelki to nieustające czekanie i kilka minut blasku reflektorów.
KJ: Tak, to prawda. Najpierw czeka się na odpowiedź z agencji. I jest to najczęściej odpowiedź „tak" lub „nie" (śmiech). Później na agencję za granicą, później na casting, na przymiarki, na fryzurę, na make-up...
JT: Sporo czasu spędzamy w podróży ?' to również czekanie. Dlatego przyjaźń modelek jest bardzo ważna, zwłaszcza gdy się dużo wyjeżdża i tęskni.

Ale jest też całe morze plusów.
KJ: Oczywiście, dla mnie to jest ogromne przeżycie. Zwiedziłam kawał świata, poznałam mnóstwo ciekawych ludzi, za każdym razem pracuję z kimś innym. To są również wyzwania: musiałam np. szybko nauczyć się języka.

A gdybyście odwróciły role i mogły wybrać projektanta, z którym chcecie pracować?
JT: Bardzo lubię projekty Roberta Kupisza, mam jego koszulkę, którą noszę do wszystkiego.
KJ: Hmm... Rick Owens! Za klimat pokazu i pomysł na ubrania. Jeśli miałabym wybierać między czymś eleganckim i pięknym a dziwnym i mrocznym. Wybrałabym mrok!

Kasiu, w trakcie ostatniego fashion weeka straciłaś dokumenty, przez chwilę nie mogłaś podróżować, byłaś uziemiona w Polsce. Jak spędziłaś te przymusowe wakacje?
KJ: To były trzy tygodnie zaraz po fashion weeku. Bardzo przydał mi się ten odpoczynek ?' ostatnio zajmuję się tylko modelingiem i doskwierało mi już spore zmęczenie. Ale to było dziwne: w pewnym momencie jednak poczułam, że chcę już tam być, iść dalej.

Dzisiaj sesja do i-D, jutro lecicie do Dubaju. Co byście teraz robiły, gdyby nie pojawił się modeling?
JT: Siedziałabym w szkole na lekcjach, a moja mama nie wysyłałaby mi właśnie torby z rzeczami pociągiem (śmiech). W tym roku muszę podjąć ważne decyzje ?' mam plan, żeby studiować weterynarię, ale jednocześnie zastanawiam się, czy nie zrobić sobie roku przerwy i nie skupić się na modelingu.
KJ: Ja nie wiem, tak najwyraźniej miało być. Zawsze chciałam uczyć się śpiewu i pracować z muzyką. Ale najpierw była szkoła, teraz jest modeling, może któregoś dnia przyjdzie i na to pora...

Jakie rady dałybyście dziewczynom, które zaczynają?
JT: Jak najwięcej cierpliwości i pokory (śmiech). Jest to ciężka praca, zmiana stref czasowych i stres. Modelka musi się dostosowywać do wszystkiego, przede wszystkim słuchać rad agentów, oni zawsze nam życzą najlepszego.
KJ: Najważniejsze cechy to cierpliwość i wytrwałość. Na początku wiele rzeczy nie wychodzi. Często ktoś odwołuje bookingi pokazów, spadają sesje. Tak się po prostu dzieje, trzeba przez to przejść i wierzyć w siebie. Kiedy wreszcie przyjdą sukcesy, należy się cieszyć i pewnym krokiem iść dalej.

Kredyty


Tekst: Basia Czyżewska
Zdjęcie: Bartek Wieczorek / LAF ( fragment sesji Słodko Gorzki)
Stylizacja: Andrzej Sobolewski
Make up: Marianna Yurkiewicz / D'vision
Włosy: Michał Bielecki / Warsaw Creatives
Asystent Fotografa: Wojtek Affek
Asystent Stylisty: Jan Kryszczak