10 pytań do roberta kupisza

Kilka godzin przed pokazem jego kolekcji „Anarchy”, usiedliśmy na trawie i pogadaliśmy o tremie, muzycznych festiwalach i przesuwaniu granic.

tekst i-D Team
|
05 Czerwiec 2014, 9:35am

Zosia Promińska

Robert Kupisz nie może usiedzieć na miejscu. Nawet gdy ustatkował się jako projektant, co sezon zmienia kierunek, w którym podąża swoją ręcznie farbowaną, wygniecioną, zdobioną zamkami, naszywkami i nadrukami drogą. Wędruje pomiędzy Dzikim Zachodem, lekcją WF-u a zjazdem harleyowców. I niezmiennie nie uznaje kompromisów: ani w modzie, ani w życiu.

Jak wygląda dziś twój dzień? Jesteś w końcu sprawcą całego zamieszania.
Wstałem wcześnie, zrobiłem śniadanie - jak zawsze zdrowe - i w taksówce zdałem sobie sprawę, że jadę na miejsce półtorej godziny za wcześnie! Zjadłem więc drugie śniadanie i poczekałem na wszystkich. Uczestniczę tu w każdej czynności: wymyślam scenografię, make-up, włosy. Dzięki temu, że pracowałem w kilku zawodach, wtrącam się do wszystkiego.

Wszystko jest już przygotowane?
Musieliśmy zrobić zdjęcia do sklepu internetowego, więc wszystkie ubrania, prawie 80 setów, były gotowe już wcześniej. Wczoraj wprowadzałem jeszcze drobne poprawki, ale po przymiarkach byłem zadowolony. Teraz to już produkt, który idzie w świat i każdy może go ocenić, kupić lub nie. Najważniejsze, że mnie się podoba.

Odczuwasz jeszcze jakąś tremę?
Czasami dopada mnie niepokój, ale potrafię sobie wytłumaczyć: że to już kolejny pokaz, że wiem, co robię, że mam świetną ekipę. Trema w niczym mi nie pomaga i chcę jej unikać. Moja praca to wielka przyjemność, sam ją sobie zafundowałem. Nie chcę być zestresowanym projektantem - wolę być przygotowanym. Może jeszcze złapie mnie stres przed samym pokazem, ale uczę się żyć radością z tego, co robię, a nie wmawiam sobie, że gdzieś jest jakiś błąd.

Uczę się żyć radością z tego, co robię, a nie wmawiam sobie, że gdzieś jest błąd.


Większość modelek i modeli pracuje dziś z tobą po raz pierwszy. Wolisz nowe twarze od doświadczonych graczy?

Zawsze wybieram nowe osoby. Dziś też jest wielu debiutantów, którzy mają po 16 lat i są na pokazie pierwszy raz. To strasznie fajne! Lubię ludzi, którzy nigdzie nie chodzili i nie są jeszcze zmanierowani. Zależy mi, żeby każdy z nich był tu sobą i pokazał swoją osobowość. Dla mnie ubrania mają żyć. Często dobieram zestawy specjalnie pod modeli. Nie boję się, że ich charakter wpłynie na odbiór ubrań, że będzie dla nich konkurencją.

Co takiego jest w punku, że poświęciłeś mu kolekcję?
W latach 80., gdy chodziłem do szkoły średniej, moje koleżanki zawalały lekcje i uciekały do Jarocina. Wtedy jeszcze punkowcy byli brani na dywanik i wyrzucani ze szkół. Ja jednak miałem naraz szkołę tańca i liceum plastyczne. Nie ukończyłbym ich obu, uciekając, a byłem bardzo ambitny: ryzyko ani bunt nie wchodziły w grę. Ale od tego czasu zmieniłem się i odnalazłem siebie. Podziwiam ludzi, którzy mają odwagę być takimi, jakimi są. Ten pokaz stanowi odreagowanie za lata, kiedy nie mogłem się buntować.

Przeciwko czemu się buntujesz?
Ale ja się nie buntuję! Nie jestem rewolucjonistą. Przypominam czasy i ludzi, którzy mają odwagę żyć, jak chcą. Wszystkie moje pokazy mówią o wolności. Tak jak kolekcja inspirowana Papuszą i życiem Romów, którzy chcieli żyć bez własnego kraju, a zachowali swoją kulturę. Inspiruje mnie szczerość osób, które identyfikują się z subkulturą, nie udają nikogo innego. Pokazuję, że można żyć tak, jak chce tego człowiek. Ważne, żeby się spełniał i miał poczucie, iż jego życie ma sens.


Ten pokaz jest odreagowaniem za lata, kiedy nie mogłem się buntować.


Jak przetłumaczyłeś to na kolekcję i jej pokaz?

Hasła do obalenia komunizmu pojawiły się w Jarocinie jeszcze przed Solidarnością. To tam wszystko się zaczęło, pokazały się pierwsze kapele rockowe. To był wielki krok dla Polski i polskiej muzyki. Chciałem, żeby dzieciaki, które chodzą w tym pokazie, i te które, go zobaczą, zaczęły doceniać muzykę sprzed 30 lat, bo jej treść jest wciąż aktualna. Chociaż mieszkamy w fantastycznym kraju, żyjemy, jak chcemy, możemy się realizować i człowiek dawno nie był aż tak wolny jak teraz, to tak jak wtedy w Jarocinie odczuwamy lęk. À propos tego, co się teraz dzieje w świecie i u sąsiadów, zrobiłem T-shirty z przekreśloną bombą. Tak jak orła, którego uwolniłem i przybliżyłem młodym ludziom, robię to z czerwienią - dominującym kolorem kolekcji - która nadal kojarzy się z komunizmem.

Wybierasz się latem na jakiś festiwal?
Byłem kiedyś na Open'erze, jest tam niesamowita energia. Strasznie podobali mi się ci ludzie: piękni, fajnie wystylizowani, mieszkający w namiotach. Mają w sobie luz i spontaniczność, ale też inteligencję na twarzy. Byłem, ale średnio się bawiłem. Często jestem skrępowany w tłumie, nie czuję się bezpiecznie w grupie poza zawodowymi sytuacjami. Wybieram raczej miejsca, w których nie ma ludzi. I po pokazie uciekam nad Bałtyk, gdzie na pustej plaży będę dochodził do siebie.

Czego słuchasz prywatnie?
Bardzo lubię polską muzykę, zawsze ją lubiłem, i uwielbiam stare piosenki. Zacząłem przesłuchiwać kapele, których się kiedyś bałem. Pamiętam, gdy jako chłopiec w podstawówce znalazłem się w domu kultury na koncercie Maanamu, nie wiedziałem, jak do tego podejść. Ale gdy teraz słucham Kory, myślę, że jest genialna. To, jak ona śpiewa, jaką jest ikoną, jak te piosenki są świetnie napisane i jakie mają mądre słowa… Mam wrażenie, że kiedyś powstawały dużo lepsze utwory, że w komunizmie tworzyliśmy ciekawszą kulturę. Pod wpływem ciężaru żelaznej kurtyny powstawały naprawdę ambitne rzeczy: film, plakaty, muzyka. Możemy być z tego dumni i powinniśmy do tego wracać.

Hasło kolekcji to „Push your limits". Kiedy ostatnio robiłeś coś po raz pierwszy?

Zapisałem się na crossfit, bardzo dużo trenuję i wykonuję ćwiczenia, na które nigdy nie było mnie fizycznie stać - każde z nich jest pokonywaniem słabości, pozbywaniem się kompleksów. Świetne jest to, że człowiek ma nieograniczoną siłę, która jest w nim ukryta. Na pierwszych zajęciach myślałem, że się uduszę, a teraz po 22 treningach robię wielkie postępy. Przykładam tak wielką wagę do sportu, żeby nie zabrakło mi sił, by ciekawie żyć.

Kredyty


Tekst: Cezary Koralewski
Zdjęcie: Zosia Promińska
Połącz się ze światem i-D! Polub nas na Facebooku, śledź nas na Instagramie i Twitterze.

Tagged:
polscy projektanci
Robert Kupisz
moda wywiady