​bella ćwir – ikona internetowych freaków

Rozmawiamy z chłopakiem, który stworzył Bellę Ćwir – największą celebrytkę polskiego internetu.

|
kwi 1 2017, 7:35am

Przyznam, że zupełnie nie wiedziałem, czego się spodziewać po rozmowie z Bellą Ćwir. W piątki wieczorami puszczaliśmy w redakcji jej kawałki, obczajaliśmy szalone stylówy i traktowaliśmy ją jak nowe, ciekawe zjawisko w polskiej popkulturze. Przy okazji koncertu Belli podczas I benefitu na Paradę Równości w Pogłosie 1 kwietnia stwierdziliśmy, że w końcu chcemy dowiedzieć się o niej czegoś więcej.

Pewnie jak większość ludzi oczekiwałem, że to będzie kontakt z dziwną istotą z wirtualnego świata, przerysowanym alter ego swojego autora. Myliłem się i od razu ostrzegam, że wy też się mylicie, jeśli liczycie, że ten wywiad będzie ciągiem absurdalnych odpowiedzi.

Już po kilku minutach rozmowy Bella stała się dla mnie postacią, która pozwala rozwinąć swoją kreatywność komuś, kto przez całe życie nie był akceptowany przez ludzi wokół, bo postanowił nie ukrywać tego, że jest „inny". Dlatego dużą część swojego życia przeniósł do internetu, gdzie na Facebooku mógł porozmawiać z ludźmi o podobnym podejściu do życia, którzy, tak jak on, czują frustrację, bo utknęli w małych miastach, gdzie na ulicy zawsze mają przypiętą do pleców łatkę „freaków".

Chociaż mówi się czasem o tym, że dla niektórych życie w wirtualnym świecie jest jedynym wyjściem, czy w ogóle ktoś się tym przejmuje? Co najwyżej stać nas na wizję pokroju „Sali samobójców", w której internet = zagrożenie. A przecież czasem to na Tumblerze, tajnych grupach i konwersacjach na Facebooku toczy się dla wielu życie o wiele bardziej realne niż to rzeczywiste.

Powstanie Belli zmieniło życie jej autora. Pomogła mu przestać się przejmować tym, jak powinien wyglądać i zachowywać. I za to właśnie (oraz za makijaż) ją kocham tak bardzo, jak wszystkich innych internetowych freaków. Za to, że pokazują, jak bardzo potrzebujemy większej otwartości i różnorodności.

Denerwujesz się przed koncertem w sobotę?
Postać Belli miała początkowo istnieć tylko w internecie, ale dostałem propozycję występu w Poznaniu, a potem kolejną i kolejną. Do tej pory to wszystko jest dla mnie trochę dziwne, dlatego nie wiem, czego tak naprawdę się spodziewać po imprezie w sobotę.

Jak wyglądał twój pierwszy publiczny występ?
Żadna osoba, która przyszła na ten koncert, nie kojarzyła Belli. Przed przyjściem chyba ludzie ogarnęli, kto wystąpi, ale mnie nie znali. Dziwnie zareagowali i nie wiedzieli, jak powinni odebrać Bellę. Na początku stałem na scenie i mnie zatkało, nie wiedziałem, co mówić, ale później było już fajnie.

Dostajesz kolejne propozycje?
Niektóre projekty są już w realizacji. To są klimaty elektroniki, techno i disco-polo. Tworzę je z ludźmi, którzy już od kilku lat grają, więc to dla mnie nowe wyzwanie.

Kim właściwie jest Bella?
Bella jest po prostu parodią gwiazdy, osobą, która się za nią uważa, ale nią tak naprawdę nie jest. To podróbka celebrytek, które zrobiły sobie nieudane operacje i wyglądają jak koty. Często też przerabiam twarz Belli, żeby wyglądała jak dewotka.

Jak w ogóle powstała?
Powstała z przypadku. Należałem do grupy na Facebooku La Bella Mafia, w której rozmawiałem ze znajomymi i często się malowałem. Wstawiłem filmik - w tle leciała piosenka disco-polo, a ja byłem mocno wymalowany. Ktoś to wstawił na YouTube'a i rzucił hasło: „Bella Ćwir, album coming soon", a ja pomyślałem dlaczego nie, nagram album. Wziąłem darmowe, stockowe podkłady i dograłem do nich wokal na dyktafonie w telefonie. Później udało nam się zaistnieć na Spotify i wszystko się rozniosło. Nagrałem teledysk do „Rozświetlonej dziwki" i stał się popularny. To znaczy miał tysiąc wyświetleń i wydawało mi się, że to dużo. Nie było też fanpage'a, który założyłem pół roku później. Zresztą raz został usunięty, bo pisałem jako Bella, że zabiją Arianę Grandę. Jej fanki zaczęły zgłaszać posty i zostałem zbanowany.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Zapowiadają cię jako drag queen, ale twoje inspiracje są zupełnie inne od Kim Lee czy Charlotte. Czy czujesz się internetową drag queen 2.0?
W opisie sobotniego koncertu organizatorzy napisali, że jestem drag queen, ale nie uważam się za drag queen. Bella ma być parodią celebrytek. Poza tym nie wiążę przyszłości Belli koniecznie z tym, że będę się malował. Równie dobrze mógłbym wyjść ną scenę jako chłopak. Wydaje mi się, że obecnie drag queen stały się popularne, dlatego dopóki będę występował jako Bella, to pewnie tak będą mnie kojarzyli, ale kiedy zmienię wizerunek, to pewnie się skończy.

Kto pomaga ci przy tym projekcie?
Pracuje ze mną Daga, która chciałaby pozostać anonimowa, ale naprawdę istnieje. Teraz Daga już nie chce być Dagą, więc ustaliliśmy, że w kolejnych postach na Facebooku trafi do szpitalu i niedługo zniknie. Jest jeszcze Marta, która jeździ ze mną na występy jako tancerka. Od początku mnie wspierała. Mówiła, żebym to pociągnął, skoro już się rozkręciło. No i są ludzie z internetu, którzy mi we wszystkim doradzają i dzielę się z nimi tym, co robię.

Sam piszesz teksty?
Z Dagą najczęściej wymyślamy nazwy piosenek, które mogą być dobre dla Belli i układamy ich treść z rymów. Pisanie piosenek o niczym nie jest trudne. Nie jestem jednak nigdy z nich zadowolony. Wszystko, co napiszę wydaje mi się kiepskie. Może dlatego, że piosenki piszę w 10-15 minut?

Muzycznie coraz lepiej ci idzie, z każdym kawałkiem brzmisz lepiej. Chcesz zajmować się muzyką w przyszłości?
Nic nie wiedziałem na temat robienia muzyki, kiedy zaczynałem tworzyć Bellę. Zacząłem się tego uczyć, bo chciałem robić lepszej jakości muzykę. Dlatego pożyczyłem mikrofon od siostry koleżanki, bo chciałbym, żeby to lepiej brzmiało, niż kradzione bity i wokal z dyktafonu.

Kim jesteś, kiedy nie jesteś Bellą?
Nie uczę się i nie pracuję, siedzę w domu i się lenię. Nigdy nie myślałem, że mogę dzięki Belli zarabiać pieniądze. Teraz założyłem sklep i zarabiam z występów, więc jednak to jest możliwe.

Bella ma też drugie dno - pokazuje, jak bardzo potrzebujemy różnorodności, wolności wyrażania siebie, szczególnie kiedy czujemy się freakami.
Myślę, że drugie dno w mojej pracy powstaje nieświadomie. Piszę piosenki o niczym i mają być o niczym, ale równocześnie pokazują, jaka wygląda otaczająca nas rzeczywistość i rzeczy, którymi się interesujemy.

Czy są tematy, o których nigdy byś nie napisał piosenki?
Nie ma dla mnie tematów tabu. Zauważyłem zresztą, że coraz więcej ludzi potrafi rozmawiać na trudne tematy, otwierają się dzięki kontaktowi z innymi w internecie. Dużo piosenek jest też feministycznych w pewnym sensie, na przykład „Zajebista dziewczyna" albo „Pizda Paradise". Czuję, że powinienem poruszać takie tematy.

Jak ludzie reagują na Bellę?
Moi słuchacze dzielą się na dwie grupy. Pierwsza to ludzie, którzy biorą Bellę na poważnie i myślą, że jest psychicznie chorą osobą trans. Druga to ci, którzy widzą ironię w tej postaci, rozumieją, że powstała głównie dla beki. Oczywiście większość fanów to osoby nieheteroseksualne. Zauważyłem też, że dołącza do nich coraz więcej młodych chłopaków, którzy też chcą się malować i być po prostu sobą, a postać Belli daje taką możliwość, pokazuje, że możesz wyglądać jak chcesz.

A co się zmieniło w twoim życiu, odkąd stałeś się Bellą?
Dużo mnie to nauczyło, na przykład pewności siebie. Pozbyłem się kompleksów. Ludzie wstawiają na Facebooka lub Instagram swoje najlepsze zdjęcia i wpisują się w określone kanony piękna. Wcześniej też taki byłem, podążałem za modą. Bella nauczyła mnie, żeby nie patrzeć na to, co jest pożądane, co ludzie uważają za fajne, ale robić swoje. Kiedy nie byłem jeszcze Bellą, wyglądałem jak inni, teraz tak nie jest.

Czyli czujesz się teraz bardziej sobą?
Zawsze chciałem coś tworzyć i chciałem, żeby to było popularne. Bella dała mi trochę takie uczucie, więc chyba tak. Przez całe życie czułem się inny. Ludzie wokół odbierali mnie jako kogoś dziwnego, szczególnie, że pochodzę z mniejszego miasta, Elbląga. Tutaj jest mało osób, które są kreatywne, każdy tu każdego zna, presja, żeby być takim jak inni jest duża.

Przełamałeś swoją nieśmiałość?
Dalej jestem osobą nieśmiałą, chociaż Bella dała mi trochę pewność siebie. Stała się moim alter ego, ale też osobą, którą w kwestii pewności siebie chciałbym być. Może nie chodzi o wygląd i zachowanie, ale na pewno chociaż jest wirtualna, ma realny wpływ na mnie.

Czy Bella opowiada o twoim życiu? Ile jest twoich własnych doświadczeń w jej tekstach?
Raczej nie mam potrzeby wyrażania siebie w tekstach. Piszę dużo dissów na osoby, których nie lubię. Mógłbym napisać dissa na topowych polskich celebrytów. Nie przekładam swojego realnego życia na teksty, ale bardziej życie internetowe.

Twoje realne życie w Elblągu zmieniło się pod wpływem Belli?
Większość mojego miasta wie, kto jest Bellą. Kiedy pojawiam się na domówkach, ludzie puszczają „Zajebistą dziewczynę" i jest mi głupio, bo myślę z jednej strony, jakiego durnia z siebie robię, ale też czuję dumę.

Czyli jeszcze nie spotkałeś się z agresją? Jak ludzie reagują w miejscach publicznych na Bellę?
Teledysk do „Dupska" nagrywaliśmy koło lotniska, gdzie nie było za bardzo ludzi. Była zima, wszyscy przebieraliśmy się na zewnątrz. „Zajebistą dziewczynę" nagrywałem na czarnym marszu. Pomalowałem się czarną szminką, założyłem czarną czapkę. Nagrywaliśmy tam teledysk, dużo osób się na mnie patrzyło, niektórzy mnie rozpoznali.

A jak spędzisz weekend w Warszawie?
Zamierzam nagrać teledysk po koncercie, spotkać się ze znajomymi i wracam do domu. 

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra
Zdjęcie: @bellacwir