zaprzyjaźnić się z indigo lewin

Urodzona i wychowana w Londynie, Indigo Lewin jest jedną z tych artystek, z którymi od razu chcesz się zaprzyjaźnić. Nie tylko ze względu na jej cięty dowcip, czy talent do robienia pięknie-prawdziwych portretów, ale także dlatego, że możesz w...

tekst Tish Weinstock
|
24 Listopad 2014, 3:34pm

Indigo Lewin

Indigo fotografuje przyjaciół, krewnych i znajomych, jej prace są niczym zbiór stopklatek z życia, które pozwalają nam podglądać jej świat. Doskonaliła swój warsztat w International Center of Photography w Nowym Jorku, brała też udział w zbiorowych wystawach po drugiej stronie oceanu, teraz powróca z nowym, ręcznie złożonym zine'em a razem z grupą Girls Only, otwiera najnowszą wystawę indywidualną w The Crate. Z tej okazji porozmawialiśmy o bieliźnie, Nan Goldin i o tym, czy fakt bycia dziewczyną, ma znaczenie w świecie sztuki.

Kiedy po raz pierwszy zainteresowałaś się sztuką i fotografią?
Odkąd pamiętam, zawsze interesowałam się sztuką i fotografią. Dorastałam w artystycznej rodzinie, więc to było nieuniknione.

Dlaczego fotografia?
W fotografii jest coś bardzo terapeutycznego. Myślę, że ze względu na specyficzny sposób, w jaki pozwala mi patrzeć, nawiązywać z kimś zupełnie inny rodzaj kontaktu.

Gdy dorastałaś, jacy artyści najbardziej cię inspirowali i dlaczego?
Lista jest długa! Mam kilka banalnych przykładów, ale myślę, że po raz pierwszy naprawdę poruszyły mnie serie Nan Goldin Ballad of Sexual Dependency. Bardzo podoba mi się fotografia, która posiada jakiś kontekst. Lubię wiedzieć coś o bohaterach zdjęć. W wielu przypadkach historia jest dla mnie równie ważna, co sam obraz.

Twoje prace, to w dużej mierze portrety. Co sprawia, że ktoś jest dobrym modelem?
Zawsze jest łatwiej, gdy osoba lubi być fotografowana.

Robiłaś zdjęcia wielu swoim znajomym. Skąd wiesz, czy fotografia nadaje się na wystawę, czy powinna zostać osobistą pamiątką?
Bielizna? To na pewno wyróżnik, który oddziela prace. Wszystkie moje zdjęcia są bardzo osobiste.

Czy robisz zdjęcia dla przyjemności, czy jest jakieś głębsze przesłanie za dokumentowaniem różnych ludzi w twoim życiu?
Robienie zdjęć na pewno sprawia mi przyjemność. Myślę, że ekspresja zależy w większej mierze od fotografowanej osoby, staram się zostawić wszystko w jak najbardziej surowej formie, nie ingerować. Zauważyłam, że taka taktyka zawsze prowadzi do czyszych, wierniejszych rezultatów.

Czy podchodzisz do zdjęć na Instagramie, jak do sztuki?
Nie, zupełnie nie, moje konto na Instagramie jest głupie i pijackie.

Jak zaczęła się twoja przygoda z Girls Only?
Mieszkałam w Nowym Jorku w czasie, gdy Antonina tworzyła Girls Only NYC. Wystawiłam kilka fotografii na małej ekspozycji i wtedy ona nawiązała ze mną kontakt. Chciała pokazać moje prace na londyńskiej wystawie grupy. Znajdowałysmy się po prostu w tym samym miejscu, w tym samym czasie a do tego miałyśmy sporo wspólnych pomysłów.

Co dla ciebie oznacza pokazanie swoich prac na wystawie Girls Only?
Fajnie jest stworzyć coś w grupie. Można wykorzystywać wzajemną kreatywność.

Czy bycie dziewczyną w jakikolwiek sposób wpływa na twoje artystyczne wybory i estetykę? Czy powinno?
Osobiście nie uważam, żeby fakt, iż jestem dziewczyną wpływał na moja estetykę. Nie wiem, czy powinien?

Jeżeli mogłabyś zrobić zdjęcie jakiejkolwiek osobie, martwej lub żywej, kogo byś wybrała i dlaczego?
Nie jestem pewna. Marię Antoninę? Pewnie dobrze byśmy się bawiły…

Kredyty


Zdjęcia: Indigo Lewin
Tekst: Tish Weinstock

Tagged:
Fotografia
Girls Only
indigo lewin