ellar coltrane – chłopak, którego dorastanie wygrywa złote globy

Rozmawiamy z gwiazdą Boyhood o dorastaniu w świetle reflektorów.

tekst Francesca Dunn
|
13 Styczeń 2015, 9:50am

Film Richarda Linklatera pojawił się w kinach w zeszłym roku. Piękny w swej absolutnej szczerości Boyhood od razu zdobył nasze serca. Teraz zdobywa najważniejsze nagrody. Kręcony przez 12 lat obraz został nominowany do pięciu Złotych Globów. Podczas niedzielnej gali jego twórcy zabrali do domów aż trzy statuetki. Przede wszystkim za najlepszy film dramatyczny. Richard Linklater dostał nagrodę dla najlepszego reżysera. A Patricia Arquette dla najlepszej aktorki drugoplanowej. Ekipa i-D postanowiła odpowiednio uczcić to potrójne zwycięstwo. Umówiliśmy się więc na rozmowę z chłopcem wcielającym się w Masona, którego dorastanie śledziliśmy na ekranie. Ellar Coltrane jest bardzo uroczym i rozsądnym dwudziestolatkiem. Podzielił się z nami wspomnieniami z czasów kręcenia Boyhood. Zdradził czego nauczył się od swoich filmowych rodziców. I opowiedział o urodzinach spędzonych na festiwalu Burning Man. 

Przez 12 lat kręcenia filmu nie widziałeś ani sekundy tego materiału. Oglądanie gotowej całości po raz pierwszy musiało być pełnym emocji doświadczeniem, prawda? Czy czułeś się, jakby to było wyjątkowo epickie wideo z archiwum rodzinnych filmów?
Tak, z pewnością było to bardzo intensywne doświadczenie. Za pierwszym razem miałem wrażenie, że jest to coś w rodzaju katharsis. Taka ogromna fala czystych emocji. Ani negatywnych, ani pozytywnych. Po prostu wszystkiego.

Czy masz jakąś ulubioną scenę?
Ostatnia rozmowa między Masonem a jego ojcem ma dla mnie olbrzymie znaczenie. I ta sekwencja, kiedy Mason Senior zabiera dzieci na mecz baseballowy, do muzeum i tak dalej. Filmowanie tego było naprawdę niezłą zabawą. Wspominam to miło. Ale to ostatni moment, ta scena na samym końcu, jest dla mnie naprawdę ważna. I niesamowicie się ją nagrywało. Towarzyszyły temu dokładnie te same odczucia, jakie wywołuje ta scena podczas oglądania filmu. Niezwykła rzecz.

W którym punkcie pracy z nimi obejrzałeś filmy Patricii oraz Ethana i zorientowałeś się, jacy to fajni aktorzy?
Moi rodzice pokazali mi parę filmów z ich udziałem zanim jeszcze rozpoczęły się zdjęcia. Żebym miał pojęcie, z kim mam do czynienia. Przynajmniej tak sądzę. Jako dziecko nie rozumie się do końca pojęcia „celebryci". Tak więc pewnie musiałem sam rozgryźć to w którymś punkcie. Jednak Patricia i Ethan to naprawdę wyluzowane osoby. I pracowałem z nimi przez tyle czasu, w bardzo intymnych warunkach. Byłoby dziwnie myśleć o nich w takich kategoriach. Dla mnie są zwyczajnie przyjaciółmi.

Czego się od nich nauczyłeś?
Mnóstwo różnych rzeczy! Nauczyłem się jak wdrożyć się w tworzenie czegoś. I jak współpracować z innymi. To było coś więcej, niż tylko odtwarzanie roli. Właśnie współpraca. Wspólne kreowanie postaci. Nauczyłem się też jak stosować aktorstwo jako terapię. Jak przyjrzeć się swojemu życiu przez pryzmat fikcji.

A jak podobają ci się premiery i kontakty z mediami?
Przyzwyczajam się do tego. Chociaż w kontaktach z ludźmi jestem raczej powściągliwą osobą. To dla mnie na pewno dziwne uczucie, rozmawiać tak z obcymi o sobie. Jednak ma to dwie strony. Publiczne wystąpienia potrafią być stresujące, ale tak samo jest z aktorstwem. Jeśli podejdziesz do tego z odpowiedniej strony, może ci posłużyć jako całkiem niezła terapia. Choć nie mogę się doczekać powrotu do domu i chcę tam spędzić trochę czasu. 

A gdzie mieszkasz?
W Austin. I nie zamierzam stamtąd wyjeżdżać. Przynajmniej w najbliższej przyszłości. Od zawsze dużo podróżuję, ale to Austin jest moim domem.

Jak obecnie wygląda twoje życie codzienne?
Tak szczerze, to go chyba nie mam. Ciężko powiedzieć, bo przed tym wszystkim pracowałem już na pełny etat. Jako architekt krajobrazu. I miałem całkiem normalne życie, ale teraz... No nie wiem... Sporo pływam?

W filmie Mason podejmuje decyzję, że chciałby zostać fotografem. Czy fotografia to coś, co pasjonuje cię w twoim prawdziwym życiu?
Teraz już nie aż tak bardzo. Kiedy byłem młodszy, stanowiła ogromną część mojego życia. I dlatego jest w filmie. Obecnie skupiam się bardziej na malarstwie abstrakcyjnym i rysowaniu.

Masz już 20 lat... Jak wyglądały twoje urodziny?
Na urodziny pojechałem na Burning Man. Byłem tam pierwszy raz. Ludzie, z którymi się zakwaterowałem, okazali się członkami cygańskiego zespołu muzycznego. Zabrali mnie na jeden z żurawi wieżowych, z których widać całą neonową panoramę miasteczka festiwalowego. Grali mi też piosenki o zombie. To było niesamowite. Najlepszy prezent urodzinowy, jaki kiedykolwiek dostałem.

Czy jeśli Richard zaproponowałby ci robienie filmów takich jak Boyhood przez resztę twojego życia, zgodziłbyś się na to?
Nie wiem, czy byłbym w stanie robić to zawsze. Ale podobało mi się kręcenie filmu. Jeśli chciałby kontynuować to przez następne 12 lat, na pewno bym się nad tym zastanowił.

Kredyty


Tekst Francesca Dunn

Tagged:
golden globes
boyhood
Wywiady
RICHARD LINKLATER
Kultura
ellar coltrane