Reklama

im brzydsze, tym modniejsze – dlaczego moda kocha brzydkie buty

Postanowiliśmy poświęcić dłuższą chwilę na zastanowienie się, dlaczego tak właściwie moda ma obsesję na punkcie pseudo-ortopedycznych butów, od Tevasów i Birkenstocków po zwykłe, basenowe klapki.

tekst i-D Staff
|
10 Czerwiec 2015, 11:35am

Céline spring/summer 13 campaign. Photography Juergen Teller. Courtesy Céline.

„Brzydkie jest atrakcyjne i fascynujące. Może dlatego, że jest nowsze", mówi Miuccia Prada w słynnym wywiadzie z T magazine z 2013 roku. Jeśli chodzi natomiast o buty, wprawdzie brzydota może być atrakcyjna, ale powinna wiać też starością. Na tyle, żeby twój ojciec siedzący przed telewizorem w klapkach i oglądając przypadkiem magazyn twojej mamy, stwierdził, że również jest modny - dumnie przy tym prezentując całej rodzinie swoje ubłocone Birkenstocki, pamiętające Woodstock.

Odkąd Phoebe Philo pokazała na wybiegu wersję klapek Birkenstock Arizona obszytych norkami podczas pokazu Céline na wiosnę/lato 2013, dużo atramentu poszło na przedruki artykułów modowych traktujących o szoku, jaki wywołała współczesna interpretacja Birkenstocków - butów, które pamiętają czasy XVIII-wiecznych Niemiec, a dotrwały czasów dzisiejszego Brooklynu - jak prześledziła Rebecca Mead w swym 20-stronicowym artykule napisanym dla New Yorkera. Rok wcześniej zaś byliśmy świadkami renesansu basenowych klapek. Podczas gdy Phoebe była zajęta projektowaniem „Norkenstocków" w Paryżu, w tym samym czasie w Londynie, Christopher Kane wpadł na genialny pomysł stworzenia ekskluzywnych klapek, tym samym przełamując swoją cukrową kolekcję na wiosnę/lato 2012. „Super wysokie obcasy do mini spódnicy wyglądają już po prostu nieświeżo," powiedział Kane. Jego sandały na gumowej podeszwie przypominały dokładnie te, które zakładało się pod prysznic na letnich obozach.

Do listy należy dodać również Tevasy - do których nawiązania pojawiły się w kolekcjach Prady, Patrika Ervella, Bottegi Venety, Lanvin i Opening Ceremony. Faktem jest, że moda po prostu nie może powiedzieć „nie" wygodnym, sportowym butom. Właściwie wszystkim butom, wyglądającym na takie, które bez problemu zaaprobowałby ortopeda. Ale dlaczego? I skąd ten nagły renesans? I jaki to ma wpływ na styl ludzi niekoniecznie śledzących trendy? Ostatecznie, pytanie brzmi: czy stoimy właśnie przed nieuniknioną apokalipsą, polegającą na zalaniu nas falą brzydkich butów, za sprawą pojawienia się klapek na wybiegach u Diora i Louis Vuitton? Czy powinniśmy zacząć magazynować Havaianasy?

Odpowiedzi na pytania o fascynację świata mody brzydotą możemy szukać jak zwykle, u Miucci Prady oraz jej byłego protegowanego, Jonathana Andersona. Oboje zasypywano pytaniami na ten temat. „Rozpatrywanie brzydoty jest dla mnie dużo bardziej interesujące niż burżuazyjna idea piękna," powiedziała Prada. „A dlaczego? Bo brzydkie jest ludzkie. Nawiązuje do złej, brudnej strony ludzkiego gatunku." Prada była jedną z pierwszych projektantów, którzy odważyli się pokazać na wybiegu niezbyt eleganckie, sportowe obuwie. W 1998 zaprezentowała sandały z nylonowymi paskami, które przypadły do gustu miłośnikom Tevasów. „Krytykowano mnie za to, że wymyślam brzydkie i obciachowe rzeczy," wyznaje Miuccia.

W 2010 roku nastąpił przełom. Cathy Horyn, w swej recenzji kolekcji Prady na jesień/zimę 2010, napisała: „niektóre kreacje aż prosiły się, aby nazwać je brzydkimi. Ale z kolei nasze metody oceniania wydają się przestarzałe."

Sandały w stylu Tevasów na pokazie Prady na wiosnę/lato 2014. Zdjęcie dzięki uprzejmości Prady.

Bunt Miucci przeciwko utartym kanonom mediolańskiego „dobrego smaku" w latach 90. przygotował grunt dla nowego pokolenia projektantów, gotowych, by zgłębić tajniki „złego gustu". Weźmy J.W. Andersona, byłego pracownika Prady, który powiedział w wywiadzie dla The Independent w 2012 roku: „Gdy napotykasz coś totalnie nowego, to zawsze dochodzę do wniosku, że to coś jest strasznie brzydkie, głównie dlatego, że twoje oczy nie przywykły jeszcze do tego widoku." Christopher Kane, który nadał nowe życie klapkom basenowym, twierdzi, iż: „nie ma czegoś takiego, jak zły gust". Czy moda po Miucci Pradzie to również moda, która nie uznaje gustu za kryterium? Na pewno przygotowała grunt, na którym dziennikarze modowi mogą swobodnie pisać o brzydkich butach.

Pytanie powinno brzmieć jednak: jeśli brzydki but występuje w dwóch postaciach - teatralnej, która poświęca funkcjonalność na rzecz formy (pomyśl o Armadillo ­- butach Alexandra McQueena wyglądających jak pancerniki) oraz pseudoortopedycznej - to dlaczego obecnie mamy obsesję na punkcie tych drugich?

Buty z krainy brzydoty - buty, które przypominają obuwie sportowe lub korekcyjne - są w pewnym stopniu niesamowite. Nawiązują do wakacji rodzinnych (Tevasy), szkolnej szatni na WF-ie (klapki) czy członków rodziny będących ex-hipisami (Birkenstocki). Co prawda mocno turpistyczne buty mogą dosadnie zaburzać nasze przyjęte proporcje odnośnie obuwia, jednak czysto funkcjonalna brzydota jest czymś, co jesteśmy w stanie rozpoznać. Jest to w pewnym sensie (i według Freudowskiej teorii), niesamowite. Co więc powiedziałby Freud na temat naszej fascynacji klapkami Louis Vuitton?

Klapki Vuittona na grubej podeszwie zostały zaprojektowane przez Fabrizio Viti, do kompletu z ramoneską z krokodylej skóry i spodni z lejącego się materiału. Nie kosztują jednak tyle, co zwykłe, basenowe klapki, więc po części są znajome, a po części - nie. I to właśnie sprawia, we Freudowskim pojęciu, że z jednej strony nas odpychają, z drugiej przyciągają, co dokładnie daje podłoże obsesji.

Louis Vuitton Resort 16. Via @louisvuitton.

Pojawia się również kwestia wygody. Historyczka mody, Valerie Steele, w zeszłorocznej rozmowie na temat brzydkiego obuwia z Lou Stoppard z SHOWStudio, wypowiedziała się na temat futrzanych Birkenstocków Céline: „może [Phoebe Philo] chciała, aby one były zabawną przeciwwagą dla tych wszystkich, niebotycznie wysokich i cholernie niewygodnych szpilek..."

Komentarz Steele bierze pod uwagę jeden z oczywistych powodów fascynacji brzydkimi butami: wygodę. Gdy pod twoimi piętami znajduje się piankowe podłoże, nagle nie przejmujesz się tym, jak wyglądasz. Steele również wspomina o tym, że pragnienie wygody może być również przejawem innego nurtu modowego. Twoje obcasy na platformach krzyczą: „w sobotnie noce chodzę do klubów z bramkarzem i dywanem z welwetu", ale twoje, może mało eleganckie, ale za to jakie wygodne, brzydkie buty dają świadectwo tego, że wiesz, kto to jest Phoebe Philo, że lubisz czytać książki i uwielbiasz Georgię O'Keefe.

Rażąca brzydota praktycznych butów to jak niepisana umowa między tymi, którzy je noszą. To taki wewnętrzny żart w świecie mody. Co interesujące, „Birkenstocki" Céline napędziły sprzedaż prawdziwych Birkenstocków, z kolei pojawienie się klapek na wybiegach sprawiło, że ludzie zaczęli kupować klapki i sandały Adidasa w sklepach sportowych. Naturalna kolej rzeczy - od wybiegów, na ulice.

Nasza fascynacja mało eleganckimi butami przez ostatnią dekadę dowodzi cyklicznej naturze mody - cyklu, napędzanego przez tę garstkę projektantów, którzy potrafią zmusić nas do ponownego przemyślenia naszych koncepcji piękna i brzydoty. Co więc popchnie modę do przodu w 2016 roku? Pięciopalczaste buty do biegania Balenciagi? Chodaki Miu Miu? Czy może buty emu autorstwa Marca Jacobsa? Pozostaje nam tylko czekać...

Kredyty


Tekst: Alice Newell-Hanson
Tłumaczenie: Zuza Bień