koniec bierności

Fotograf pokazuje kryzys z innej strony.

|
05 Sierpień 2016, 3:40pm

„Gdy zaczynałem pod koniec lat 90., panowało przeczucie, że wszystkie historyczne wydarzenia już miały miejsce i są przeszłością", wyjaśnia Tobias Zielony, jeden z czołowych niemieckich fotografów dokumentalnych. Ten pogląd podzielało wielu w świecie Zachodu: zimna wojna odchodziła w niepamięć, a egzystencjonalna walka pomiędzy kapitalizmem i komunizmem została pozornie rozstrzygnięta na korzyść tego pierwszego. Naiwnie wierzono, że ideologiczne konflikty najkrwawszego stulecia w historii ludzkości zostały zażegnane. Oczywiście, Zielony od razu wtrąca, że pokój nie potrwał długo. „Po 11 września świat nagle eksplodował". Silniki historii obudziły się do życia, a obiektyw Zielonego subtelnie i trafnie uchwycił sytuację ludzi, których nie dostrzegały media głównego nurtu.

Fotografie Zielonego nie przypominają katastroficznych relacji wojennych. To kontemplacja życia na marginesie, dokumentacja rozczarowania, pozbawienia praw i niemocy. Jeśli stosunki międzynarodowe i wojny są awersem historii, to Zielony skupia się na rewersie, rzadko słyszanych historiach, które się pomija. Jego wczesna praca, „Car Park" z 2001 roku, pokazuje młodą społeczność z klasy robotniczej z bristolskich blokowisk. „Trona" uwiecznia biednych mieszkańców kalifornijskiej pustyni. „Manitoba" odkrywa społeczności rdzennych mieszkańców Kanady, a „Jenny Jenny" — jedna z jego najbardziej złożonych i pełnych sprzeczności serii — oddaje mnogość tożsamości, odgrywanych przez pracownice berlińskiego burdelu.

The Citizen, Tobias Zielony

Cykl „The Citizen" (Obywatel) w zeszłym roku wstrząsnął berlińskim pawilonem na Biennale w Wenecji i zapewnił Zielonemu nominację do prestiżowej nagrody fotograficznej Deutsche Borse. Zdjęcia, zestawione ze stronami z gazet, pokazują niemieckich aktywistów, działających na rzecz uchodźców. W ten sposób odchodzi od skupiania uwagi na Morzu Śródziemnym i poszerza obszar zainteresowań, chcąc przestawić tożsamość w diasporze, problemy uchodźców i wiele form oporu, na czele którego stoją ruchy aktywistyczne. Portrety z „The Citizen" tętnią specyficznym dynamizmem: na jednym z ujęć widzimy kobietę, wyciągającą rękę w kierunku pnia drzewa. Jej krwisto-czerwone paznokcie wyróżniają się na tle barw ziemi. We wszystkich zdjęciach widzimy ruch, który w przenośni nawiązuje do polityki, która wpłynęła na ten projekt.

„Nie chciałem przedstawiać ludzi w roli ofiar, marginalizować ich", wyjaśnia Zielony. „Dlatego pracowałem z ludźmi, którzy sami postanowili zabrać głos. Demonstrowali, organizowali obozy dla protestujących, mimo że działali z utrudnionej pozycji, bez papierów i tak dalej". „The Citizen" nie pokazuje osamotnionych, zapłakanych uchodźców ani odczłowieczonych kolejek ludzi ubiegających się o azyl. Fotografa interesuje ich inicjatywa, podczas gdy inni widzą tylko bezsilność.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

The Citizen, Tobias Zielony

Ten cykl to odmiana od prac Zielonego: rozkład miast z jego wczesnych prac analizuje znudzenie tych, których kapitalizm pozostawił w tyle. „The Citizen" pokazuje opór i działanie. Polityka otwartości Angeli Merkel zdobyła uznanie lewicy, ale rzadko pokazuje się rzeczywistość migrantów w Niemczech. Uchodźców zamyka się w przypisanych im miasteczkach lub miastach, możliwości znalezienia pracy są ograniczone, a szanse na edukacje nie istnieją. Młodzi uchodźcy tułają się, bez szans na zbudowanie nowego życia. „Ich sytuacja się poprawia", zaznacza Zielony z charakterystycznym optymizmem. Dzieje się to jednak głównie ze względu na grupy aktywistów, takie jak Lampedusa w Berlinie.

Nudę zastąpiła akcja, ale mimo to „The Citizen" pokazuje problemy, które zajmowały Zielonego przez prawie 20 lat. Gdzieś pomiędzy fotoreportażem, dokumentem i sztuką, cykl zachowuje pewną estetyczną ciągłość z jego poprzednimi pracami i stawia przed widzami te same pytania. „Jak sztuka może odnosić się do polityki, jak polityka może odnosić się do rzeczywistości", wyjaśnia i dodaje, że chodzi mu o realia, które fotografia może uchwycić najlepiej. „W fotografii wyróżnia się to, że bezpośrednio łączy się z rzeczywistością i sposobem, w jaki odbieramy świat przed naszymi oczami", dodaje.

13 Ball © Tobias Zielony, dzięki uprzejmości Tobiasa Zielonego i KOW, Berlin

Jego prace analizują też zmienne koleje losu i realia życia wśród zmarginalizowanych. To refleksja, badanie zarówno samego medium fotografii, jak i ludzi, których uchwyca. „Co jest wyjątkowym potencjałem lub odpowiedzialnością lub historią tego medium?", pyta. Co można sfotografować i jak, jak można nadać temu kontekst i to pokazać? Echo tych pytań rozbrzmiewa we wszystkich zdjęciach z cyklu. Gazety towarzyszące pracom są jednym ze sposobem na zadanie tych pytań w bardziej bezpośredni sposób.

Czar Zielonego tkwi w jego skromności i wierze, że fotograf nie jest obiektywnym obserwatorem z autorytetem, ale współpracownikiem osoby, której robi zdjęcia. „Coraz bardziej interesowało mnie jakie pozy mogę wywołać swoją obecnością", mówi „i co te pozy dla mnie znaczą, a także skąd biorą się w podświadomości tych ludzi. Co powstaje gdy spotkam tych ludzi, jak to się odnosi do ich wyobraźni albo ich idei tożsamości. To polega na współpracy, to dialog między kamerą, a osobą" — to właśnie sprawia, że jego prace są tak istotne i odporne na potworną statyczność, która prześladuje fotoreportaże.

Selkirk-2 © Tobias Zielony, dzięki uprzejmości Tobiasa Zielonego i KOW, Berlin

W sercu „The Citizen" i prac Zielonego leży odwieczne pytanie, dotyczące realizmu w fotografii, „Nie wiem, czy takie słowo istnieje", mówi z rozbrajającym uśmiechem, „ale interesuje mnie samo inscenizowanie, to jak ludzie prezentują siebie w przestrzeni publicznej". Odrzuca ideę, w myśl której każde zdjęcie jest neutralne, pozbawione pozowania i w każdej serii bawi się z granicami dokumentu.

Zielony, pokazując świadomą grę pracownic burdelu w „Jenny Jenny" i inscenizowane oraz naturalne zdjęcia w „The Citizen", zadaje pytanie o złożoność tożsamości. W kolejnym projekcie będzie badać siłę masek i chce, żeby był równie prowokujący do myślenia, jak poprzedni cykl.

Two Boys © Tobias Zielony, dzięki uprzejmości autora i KOW, Berlin

Kredyty


Tekst: Edward Siddons
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska