morrissey kontra supreme

Walka o zdjęcie z kampanii trwa.

|
15 Luty 2016, 10:35am

Zdjęcie: Instagram

Supreme kłóci się z brytyjskim muzykiem, Morrisseyem. W zeszłym roku Terry Richardson zrobił zdjęcia do kampanii, w której wystąpił były lider zespołu The Smiths. Jak się potem okazało, Morrisseyowi nie spodobał się efekt końcowy. W zeszłym tygodniu ruszyła kampania Supreme Celeb na wiosnę/lato 16, a artysta wydał następujące oświadczenie w swoim internetowym zinie „True to You":

„Bardzo przepraszam za zdjęcie Supreme, na którym wyglądam na wycieńczonego. Sesja odbyła się w październiku 2015 roku. Uważam, że ta fotografia nadaje się jedynie do podręcznika do medycyny i prosiłem markę, żeby go nie używała. To było zanim dowiedziałem się, że firma Supreme jest częściowo sponsorowana przez wołowe imperium, znane jako White Castle [sieć fastfoodów - przyp. red.]. Supreme miało nie publikować tych zdjęć, a wtedy pieniądze zostałyby im zwrócone. Jak widać, zignorowali pismo od mojego prawnika. Nikt nie jest bezpieczny, nawet w świecie prawa. Ech".

Dzisiaj, Supreme wydało swoje oświadczenie:

„W lipcu 2015 roku zaprosiliśmy Morrisseya do udziału w naszej kampanii. Zawarliśmy porozumienie, a zdjęcia miał wykonać Terry Richardson. Po przedstawieniu Morrisseyowi kilku zdjęć z sesji, odrzucił wszystkie bez wyjaśnienia. Zamiast tego nalegał, aby wykorzystać zdjęcie, które sam sobie zrobił. Niestety, nie mogliśmy go użyć. Wielokrotnie proponowaliśmy mu trzy bardzo rozsądne propozycje wyjścia z tego martwego punktu: 1) powtórzyć sesję na koszt Supreme, 2) wybrać jedno z wielu zdjęć z sesji Richardsona, 3) zwrócić nam pieniądze".

Podobno muzyk zignorował wszystkie próby uratowania kampanii przez Supreme, a potem, jak pisze marka: „nagle zaczął utrzymywać, że ponieważ kiedyś umieściliśmy logo White Castle na kilku produktach, to nasza umowa jest nieważna, ponieważ on jest wegetarianinem".

Być może Morrissey nie był zadowolony z surowych zdjęć Richardsona, które według niego sprawiły, że wyglądał jak „wycieńczony", a wegetarianizm wydał się dobrą wymówką. Będziemy śledzić rozwój tej sytuacji.

Przeczytaj też:
Dzieciaki Supreme, czyli świat oczami skateboardera
Uważaj Supreme: oto 5 marek, które depczą ci po piętach
Jak rodzi się hype?

Kredyty


Tekst: Laura Vogel
Zdjęcie: Instagram
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska