szekspir jako nowe logo marki

Od logomanii do bazgraniny Rafa Simonsa – przyglądamy się znaczeniu słowa pisanego umieszczanego na ubraniach.

tekst Austen Leah Rosenfeld
|
05 Marzec 2015, 10:15am

raf simons, spring/summer 97

Wplatanie w tkaniny słów to chwyt, który widywaliśmy już na wybiegach. A ostatnio pojawiło się na odzieży kilka nowych, przyciągających oko deklaracji. Sloganowy trend doczekał się kontynuacji w sezonie jesień/zima 15. Modelki Marc by Marc Jacobs nosiły swoje poglądy na rękawach, dosłownie. Inspiracją były tu radykalne polityczne nadruki Williama Morrisa. Dziewczyny przyozdobiły więc kreacje takimi hasłami, jak „Nasza przyszłość" czy „Prawo głosu". W swej kolekcji jesień/zima 15 Walter Van Beirendonck nawoływał „Zaprzestańcie terroryzowania naszego świata" i ukazując alternatywę postulował „Domagajmy się piękna". Dama Viv to projektantka, która jako pierwsza zajęła się polityką. Swój światopogląd wszywa w materiały otwarcie i dosadnie. Vivienne oparła swoją karierę na podkreślaniu poglądów politycznych, które jej przyświecają, poprzez tworzone przez siebie ubrania. Ten model postępowania wpłynął na kolejne pokolenia modowych punków. Jego ducha widać w naniesionych na stroje deklaracjach różnych projektantów, od nihilistycznego „Dziękujemy za nic" Christophera Shannona do nieco bardziej nasyconego nadzieją „Moje życie to mój przekaz" Matthew Millera. Ten trend istnieje od zawsze. I nie wygląda na to, by miał nas opuścić w najbliższej przyszłości.

W kolekcji odzieży męskiej Rafa Simonsa na jesień/zimę 15 jedną z najbardziej zapadających w pamięć stylizacji był biały prochowiec pokryty notatkami i bazgrołami rodem z zeszytowego marginesu. Inspirację stanowił tutaj pewien specyficzny studencki rytuał otrzęsinowy rodem z belgijskich uniwersytetów. Kolaborację tego projektanta ze Sterlingiem Rubym przeładowano zaś perswazyjnymi komunikatami. Na tegorocznym pokazie haute couture Valentino zobaczyliśmy z kolei cytaty z Dantego i Szekspira, naszyte na warstwy mieniącego się tiulu.

Można się zgodzić, że jest to kolejna przesłanka świadcząca o obsesji mody na punkcie nostalgii. Internet zwycięża, zamyka się biblioteki. Dlatego odręczne pismo ma w sobie szczególnie romantyczny posmak. Czy dzieci nadal będą przynosiły rodzicom swoje rysunki, czy to też zastąpimy cyfrową wymianą plików?

Słowa, w które można się ubrać, są niczym nowym. Ubrania zawsze wiązały się na różne sposoby z językiem. Wyrażenia tekst i tekstylia pochodzą z tego samego starołacińskiego źródła - wywodzą się od terminu utkane. „W dziejach Europy spotkamy się z wypisywaniem na przyodziewku magicznych zaklęć, które miały chronić w bitwie przed ciosami i bronią wrogów" - objaśnia Valerie Steele, akademicka badaczka mody i kuratorka muzeum Fashion Institute of Technology. „Słowa noszą w sobie magiczną moc. Sprawiają, że dzieją się różne rzeczy".

Kiedy wypisujemy słowa na naszych ubraniach, stają się one rytualistyczne. Oddają więcej, niż tylko ich dosłowne znaczenie. Są one, same w sobie, działaniem. A jeśli strój jest barierą oddzielającą nasze ciało od świata, to słowa nabierają wtedy cech tarczy ochronnej.

Istnieje też relacja, w którą wchodzimy z logo. Do ich obecności na ubraniach jesteśmy w końcu bardziej przyzwyczajeni. Logomania lat 00 zdążyła już przycichnąć. Jednak w ciągu kilku ostatnich lat ten ruch zaczął wkradać się ponownie w naszą kolektywną modową świadomość. Dla przykładu - Hood By Air zyskało sobie ogromne rzesze wyznawców, którzy ubóstwiają ciuchy opatrzone literkami HBA. „Słowa mają heraldyczną wartość" - powiedziała Steele. Czy poetyckie wersy, które zaobserwowaliśmy na wspominanych kreacjach, są w takim razie reinkarnacją logo?

I jeśli logo marki pozwala ci zyskać przynależność do konkretnego plemienia, to samo mogą uczynić słowa. Choć w plemieniu Szekspira nie chodziło przecież nigdy o kapitalizm czy komercję. Jest od tego autentyczniejsze. Alexander McQueen miał cytat z Szekspira wytatuowany na ramieniu. „Bo miłość widzi nie oczyma". Korzystanie przez projektantów z dzieł Szekspira w celach estetycznych ma więc dłuższą historię.

Pamiętacie, jak w podstawówce czy gimnazjum dzieciaki rysowały różne rzeczy na swoich trampkach? To był podpis. Sposób na uczynienie swoim masowo produkowanego przedmiotu, który kupiliśmy w sklepie jak wiele innych osób. Mam w szafie starą skórzaną kurtkę. Przez lata została poznaczona śladami po niebieskim długopisie. Kocham te ślady. Nie ma takiej drugiej kurtki.

Kredyty


Tekst Austen Lean Rosenfeld
Zdjęcie Ash Kingston

Tagged:
Μόδα
Raf Simons
logomania