Reklama

nostalgia. doceniajmy to, co było

Czy w sezonie, w którym kolekcje są wyjątkowo mocno inspirowane historią, zaszliśmy już tak daleko wstecz, że zapominamy, co dzieje się tu i teraz? Redaktor Anders Christian Madsen rozmyśla, czemu czasami warto oglądać się za siebie.

tekst Anders Christian Madsen
|
29 Październik 2014, 10:40pm

Równowaga pomiędzy starym a nowym to coś, co utrzymuje modowy przemysł na nogach. Ale ogólny kierunek pokazów na wiosnę/lato 15 bardziej skłaniał się ku historii niż współczesnym czasom, a modowi futurolodzy powoli zaczęli panikować - jeśli panikować w ogóle można powoli. Nad historią i przyszłością mody zastanawiamy się w i-D przez cały rok: czy do pokazów mody należy wprowadzać nowe technologie, czy zostawić je takimi, jakie są? Czy fashion week powinien być wydarzeniem otwartym dla publiczności, czy na wyłączność branży? Czy normcore to oznaka naszych czasów, czy tego, że mamy mniejsze wymagania niż poprzednie pokolenia? Gdy planujemy nowe numery, zawsze zastanawiamy się, co i kogo powinniśmy w nich pokazać, i zawsze wygląda to tak samo: ile stron poświęcamy nowym twórcom, a ile pionierom branży? W tych debatach zawsze obstaję przy historii. Pragnę nowości tak samo jak każdy, ale w modzie - która pędzi tak szybko, że trendy zmieniają się co trzy miesiące - nawet teraźniejszością nie możemy się nacieszyć.

Na wiosnę/lato 15 projektanci spojrzeli wstecz, tak jak nie patrzeli od lat.

Użytkownicy Instagramu udostępniają na nim stare fotografie swoich idoli, odkąd tylko powstał. Wspominają czasy, gdy rzeczy działy się w mniejszym tempie, miały większe znaczenie i stawały się prawdziwymi legendami. Madonna wstawia swoje zdjęcia z Michaelem Jacksonem, DJ Michel Gaubert robi przegląd prywatnych i popkulturowych wspomnień z lat 90., a cały świat w każdy czwartek taguje swoje stare fotki w ramach akcji Throwback Thursday. Ale przede wszystkim: bardziej niż przypomnieć przeszłość, chcemy w niej utknąć. Cofamy się, aby pojąć wagę tej chwili, gdy dwie gwiazdy 20 lat temu zrobiły sobie zdjęcie. Przypominamy sobie, jak szalone były stylówki Victorii i Davida Beckhamów na ich ślubie 15 lat temu. Chcemy zrozumieć, czemu kilka lat - a nawet sezonów - temu nosiliśmy coś, o czym wśród wszystkich trendów mogliśmy zapomnieć. W końcu historia może albo nas czegoś nauczyć, albo się powtórzyć.

Sugerowałoby to jednak, że przeszłości nie powinno się powtarzać - co tak naprawdę nie ma odniesienia do mody. Na wiosnę/lato 15 projektanci spojrzeli wstecz, tak jak nie patrzeli od lat. Prada oparła całą kolekcję na ratowaniu starego rzemiosła i pokazała brokaty stylizowane na XVIII-wieczne. Dries Van Noten inspirował się festiwalami - bardzo w duchu typowych dla tego sezonu lat 70. - a na finale jego pokazu modelki położyły się na pokrytym mchem wybiegu. Były wezwaniem dla nas wszystkich, żeby na chwilę się wyciszyć, trochę zwolnić. Komunikat, który wyszedł od Prady i Van Notena - dwójki z najbardziej myślących naprzód współczesnych projektantów - nie mógł być bardziej dosadny, choć zamiast skupiać się na historii, akcentował raczej tu i teraz. U Fendi natomiast Karl Lagerfeld zawarł w kolekcji elementy faszystowskiej architektury - i całkiem możliwe, że faszystowskich mundurów też. W pokazowym oświadczeniu cytował Nietzschego: „Historia jest ponad podziałem na dobro i zło".

Gdyby Lagerfeld powiedział zamiast tego „przeszłość, teraźniejszość i przyszłość", jego słowa mogłyby być odpowiednim hasłem na dzisiejsze czasy, w których ludzie wydają się zbyt przejęci podziałem na czerń i biel. Ci, którzy mają dość nostalgii innych, żyją chwilą i przyszłością, której jeszcze nie znają, a inni - tu często sam czuję się winny - są tak przejęci próbami zrozumienia historii, że wkurza ich to, co dzieje się już, i to, co nadchodzi. W filmie dokumentalnym z 2007 roku pt. Lagerfeld od podszewki projektant nieustannie opowiada o swojej pogoni za byciem na bieżąco: codziennie czyta wszystkie dzienniki, a kurator jego iPoda update'uje urządzenie za każdym razem, gdy w sieci pojawi się nowy hit. Lagerfeldowi postawiono trudne wyzwanie: przetwarzanie historii, życie w dzisiejszym tempie oraz kształtowanie modowej przyszłości. Jest świetnym przykładem w tej debacie, bo doświadczył dużej części historii, którą wszyscy przypominamy sobie na Instagramie, ale nowości ekscytują go równie mocno jak nas.

Nie ma nic gorszego niż młodzież, która ignoruje historię, jakiej nie miała szansy zobaczyć, a oczekuje od świata wyłącznie nowości. Jasne, powinni cieszyć się na przyszłość, którą sami tworzą, ale jeśli nie docenimy tego, co było kiedyś, to to, co nas jeszcze spotka, nie ma prawa nas zadowolić.

Ale wbrew młodym ludziom, którzy oczekują coraz więcej nowości, a coraz mniej interesuje ich przeszłość, Lagerfeld i jego pokolenie - a nawet pokolenie o 20 lat młodsze - nie boi się patrzeć wstecz i składać hołd historii. Ale to, że często przedstawiciele młodego - a nie starszego - pokolenia kłócą się o nostalgiczne zachowania z rówieśnikami (na papierowych i internetowych stronach i-D na przykład), jest ciekawe, choć trochę straszne. Bo nie ma nic gorszego niż młodzież, która ignoruje historię, jakiej nie miała szansy zobaczyć, a oczekuje od świata wyłącznie nowości. Jasne, młodzi powinni cieszyć się na przyszłość, którą sami tworzą, ale jeśli nie docenimy tego, co było kiedyś, to to, co nas jeszcze spotka, nie ma prawa nas zadowolić. Z historii można się dużo nauczyć, i to nie tylko rzeczy praktycznych - rzemiosł i metod, do których powracają projektanci. W historii można odnaleźć wyjątkowe chwile, które wciąż mają moc inspirowania do tworzenia czegoś naprawdę nowego, a nie nowoczesnego na siłę. Pamiętajcie więc o #tbt co czwartek.

Kredyty


Tekst: Anders Christian Madsen
Zdjęcie: Harry Carr, z pokazu Fendi wiosna/lato 15
Połącz się ze światem i-D! Polub nas na Facebooku, śledź nas na Twitterze i Instagramie.

Tagged:
Nostalgia
opinie