globalny gang vetements

Poznajcie najciekawszą modową ekipę świata.

tekst Anders Christian Madsen
|
07 Czerwiec 2016, 3:50pm

W kwietniu 2016 roku marka Vetements dostała maila od mężczyzny ze Sztutgartu, który kupił ich trencz z napisem „Polizei" z kolekcji na wiosnę/lato 16. Został zatrzymany, spędził dwie godziny w areszcie śledczym i wszczęto przeciwko niemu dochodzenie. W Niemczech nie istnieje żadne prawo chroniące słowo „polizei" przed komercyjny wykorzystaniem, ale to nie powstrzymało władz. „Skonfiskowali jego płaszcz, więc wysłaliśmy mu nowy. Nie wiem, ile osób zostanie jeszcze aresztowanych w Niemczech, bo trencze wyprzedały się dość szybko", mówi z uśmiechem Demna Gvasalia. Od założenia marki w 2014 roku, dyrektor kreatywny upiera się, że po prostu robi ubrania, jednak takie wydarzenia pokazują, że Vetements potrafi odzwierciedlać i wpływać na światowe nastroje polityczne, nawet jeśli nie takie jest założenie. „Głupi trencz wywołał taką dyskusję — uwielbiam to", dodał. „Spójrzcie tylko na Paryż. Idziesz sobie do centrum handlowego, a tam ochrona cię przeszukuje. To niewiarygodne. Nie myśleliśmy o tym, gdy robiliśmy nadruki z napisami 'ochrona' i 'policja', ale w tym kontekście nabierają nowego znaczenia".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

W zaledwie cztery sezony koślawe konstrukcje i graficzne komunikaty Vetements uchwyciły globalną atmosferę, jak żadna marka wcześniej. Na przymiarkach Demna i jego siedmiu projektantów, pochodzących z różnych części świata, wprowadzają do dyskusji swoje własne wspomnienia i skojarzenia związane z danym elementem. To tworzy podejście do projektu, z którym mogą utożsamiać się ludzie z całego świata. Właśnie to zmieniło Vetements w największy modowy fenomen naszych czasów. W tym sezonie wyraźnie dało się wyczuć, że ludzie pragną globalnej solidarności, dlatego żaden inny dom mody nie jest lepszym reprezentantem idei tej światowej wspólnoty. Urzęduje w czteropiętrowym budynku w zróżnicowanej kulturowo X dzielnicy Paryża, która jest zupełnym przeciwieństwem lewego brzegu Sekwany, gdzie Demna spędza pół tygodnia jako dyrektor kreatywny Balenciagi. Na najwyższym piętrze dyrektor generalny i młodszy brat Demny, Guram Gvasalia, wprowadza w życie swój plan biznesowy marki — w końcu nie na darmo ma na koncie kilka dyplomów z kierunków biznesowych.

Plan, który przygotował dla Vetements przed debiutanckim sezonem, był murowaną drogą do sukcesu. „Marka modowa składa się z dwóch elementów: kreatywnego i biznesowego. Są jak dwie strony medalu i nie mogą bez siebie istnieć. Postępowe projekty wymagają postępowych strategii biznesowych, aby odnieść sukces", mówi. Guram ma zaledwie 30 lat i wcześniej pracował dla Burberry. Rok 2016 rozpoczął przełomową restrukturyzacją strategii w Vetements — marka w lipcu zacznie jednocześnie pokazywać damską i męską kolekcję ready to wear w czasie tradycyjnych pokazów haute couture. Oprócz tego sprzedaje kolekcje w myśl zasady „zobacz teraz, kup teraz", częściowo, żeby przechytrzyć i prześcignąć podrabiaczy, ale to także nawiązanie do estetyki marki, która jest bardzo aktualna i świeża.

Demna urodził się w 1981 roku (a Guram pięć lat później) w Abchazji, ówcześnie części Gruzińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, która nadal nie jest uznawana za niepodległą na arenie międzynarodowej. Zaledwie dwa lata po upadku żelaznej kurtyny — w 1991 roku — w Suchumi rozpętała się wojna domowa między separatystycznymi bojownikami abchaskimi i Gruzinami, do których należeli Gvasaliowie. Ich ojciec, który prowadził warsztat samochodowy, wstąpił do armii. Gdy separatyści w 1993 roku oblężyli Suchumi i przeprowadzili czystki etniczne, rodzina Demny musiała uciekać przez Kaukaz. „Nie mogliśmy przejść przez góry, bo uciekała z nami moja babcia, która miała problemy z poruszaniem się. Mama sprzedała kałasznikowa za konia, na którym mogła posadzić babcię i Gurama", wspomina Demna. „Tata sam przeszedł góry, bo wiedział, że nam się nie uda. Ludzie tam ginęli. Czekaliśmy przez tydzień, aż w końcu tata i wujek wynajęli helikopter i nas znaleźli. To wyglądało jak scena z filmu. Wsadzili nas do helikoptera pełnego uchodźców i odlecieliśmy. Wszystko w ósme urodziny Gurama". Rodzina osiedliła się w Tbilisi, a potem przeniosła na Ukrainę. „Musiałem chodzić do ukraińskiej szkoły nie znając języka, więc czekało mnie dużo pracy. Nie mieliśmy niczego, został nam tylko album ze starymi zdjęciami".

Rodzina przeniosła się do Rosji, a gdy Demna miał 18 lat, trafili do Düsseldorfu. „To mnie ukształtowało, Gurama też. Był bardzo młody, ale myślę, że niektóre rzeczy pamięta lepiej ode mnie. Zahartowaliśmy się. Tata powiedział, że jeśli nas złapią, to będzie musiał nas wszystkich zabić, żebyśmy uniknęli tortur". Po dotarciu do Europy Zachodniej zmysły Demny były oszołomione natłokiem kultury, co wiele lat później stało się fundamentem Vetements. „To okropne porównanie, ale czułem się jak ktoś, kto wyszedł z więzienia i przez 20 lat nie uprawiał seksu", śmieje się. „Miałem kulturową bulimię, chciałem być gothem, słuchać hip-hopu, metalu... Nagle wszystko stało się dostępne. To wpłynęło na moje podejście do projektowania, które jest zlepkiem różnych rzeczy, a nie tylko jednym konkretnym kierunkiem. Ubierałem się w schizofreniczny, psychotyczny sposób. Dlatego w Vetements można znaleźć tyle różnych źródeł inspiracji".

Interpretacja często zależy od odbiorcy. „Koszulka z napisem 'Ty pieprzony dupku' wywołała burzę. O kim mowa? Cóż, to nie dotyczy jednej konkretnej osoby, ale znam wielu kandydatów", mówi Demna o T-shircie z kolekcji jesień/zima 16. W Niemczech Demna studiował finanse, ale gdy miał 21 lat postanowił „pójść za głosem serca" i rozpocząć karierę w świecie mody. Zapisał się do Royal Academy w Antwerpii, pracował dla Waltera van Beirendoncka,  Louis Vuitton i Maison Martin Margiela. „Gdy mieszkałem w Belgii, musiałem być Belgiem. Gdy mieszkałem w Niemczech, musiałem być Niemcem, co nigdy mi się nie udało. Przeprowadzka do Paryża była trudna. Na początku go nienawidziłem. Z czasem dopasowujemy się do miejsca, w którym żyjemy, stajemy się mieszanką różnych elementów". Właśnie ta cecha przyciągnęła do Vetements międzynarodową ekipę projektantów. Tam znaleźli swoją przystań, w której liczą się ukształtowane przez kulturę punkty widzenia.

Pracownia Vetements jest nie tylko multikulti, ale też multipłciowa, multiseksualna i multiduchowa. „Skąd jestem?", pyta Laura Tanzer. „Zewsząd". Projektantka Vetements urodziła się w RPA w 1994, a jej rodzice pochodzili z Anglii i Szkocji. Wychowała się w Szwecji, która była „fajna, ale bardzo sztywna", jak mówi. „Osoba w stylu Vetements jest tym, kim zawsze chciałam być. W domu nie byłam szaloną, wyróżniającą się osobą. Gdy tu przyjechałam, czułam, że to moje miejsce". Kolejny projektant, Georg Naoum, również czuje tę wolność. „W dzieciństwie ciągle ktoś próbował wcisnąć nas w konkretną szufladkę, sprawić, żebyśmy się wpasowali. Tutaj czuję, że każdy próbuje uciec przed tą traumą". Georg urodził się w 1986 w Syrii i został wychowany w wierze chrześcijańskiej. Jego rodzina musiała przenieść się do Niemiec, gdy miał dziesięć lat. „Gdy pracuję nad sukienkami, przymierzam je i się bawię, to dla mnie jak terapia. Jesteśmy wolni i czujemy się świetnie. To daje mi dużo siły. Wcześniej babcia by krzyczała: 'Zdejmij tę sukienkę!'".

Georg studiował razem z Aileen Klein w Berlinie, a potem zaczęli pracę w Vetements. Aileen urodziła się w 1991 roku w konserwatywnym, religijnym miasteczku koło Kolonii. Jej dzieciństwo było zupełnie inne od doświadczeń Georga i Demny, ale dostrzega pewien wzorzec w wielokulturowym uroku marki. „Może chodzi o brak różnorodności, którego ludzie doświadczają w społeczeństwie", mówi. Pogoń za akceptacją rozgrywa się również w domach mody, ale w Vetements okazuje się, że pochodzenie jest wielkim atutem, bo tutaj ciągle się czerpie ze wspomnień i doświadczeń. „Wiem, co przychodzi mi do głowy, gdy myślę o wściekłoróżowych spodniach. Ktoś ze Słowenii albo Belgii ma zupełnie inne skojarzenia. W ten sposób nasz produkt trafia do większej liczby ludzi, jest bardziej obiektywny", wyjaśnia Demna. „Każdy dorzuca swoje trzy grosze i mówi, jak to wygląda w rodzinnym kraju, chociaż nikt z nas nie chciałby tam już mieszkać", dodaje Laura.

„Film 'Billy Elliot' opowiada moją historię, z tym że ja nie tańczę", śmieje się Matt Dyer, student Central Saint Martins i stażysta Vetements, który wcześniej pracował w rzeźni w Barnsley, gdzie urodził się w 1992 roku. Potem przeprowadził się do Londynu i Paryża — miasta buntu. Nieprzypadkowo modowa rebelia odbywa się właśnie na mieszczańskich ulicach stolicy Francji. Robin Meason, założycielka RiTUAL PRojects i publicystka Vetements, urodziła się w Teksasie w 1971 roku i wyjechała ze stanu po ukończeniu szkoły średniej. „Nie chciałam używać tego słowa, ale tak było. Uciekłam przez małomiasteczkową mentalnością, według której każdy, kto jest trochę inny, jest dziwakiem. Tu jest dość burżujsko, ale to duże miasto". W ciągu kilku ostatnich lat zauważyła zmianę w sztywnej, poukładanej etykiecie paryżan. „Francja była dość odizolowana. Mamy silne poczucie patriotyzmu oraz bogatą historię — lubimy spoczywać na tych laurach. Wśród młodych Francuzów widzę rewolucję: więcej różnorodności, mniej bolerek".

Azyl Vetements nie tylko pozwala uciec od ograniczeń dzieciństwa, ale też od konwencjonalnej branży mody, która niekoniecznie trafia do nowego pokolenia nastawionego na ewolucję. „Nie sprzeciwiamy się systemowi, bo sami w nim działamy, ale światek mody nigdy do mnie nie przemawiał", przyznaje Vincent Esclade. Urodził się na paryskich przedmieściach w 1998 roku, studiował w San Francisco, a potem doznał olśnienia i wylądował w zespole projektantów Vetements. Ich podejście do ubrań, nowy sposób wprowadzenia w życie starej idei „odświeżonych klasyków", od razu trafił do internetowego pokolenia z lat 90., dla których dostęp do całego świata jest równie naturalny, jak oddychanie. „Każda kultura jest w internecie", mówi projektant nadruków w Vetements, Pzwerk Opassuksatit z Bangkoku, rocznik 1990. „Robimy rozeznanie na Tumblrze i w pędzącym świecie internetu, wplatając go w naszą estetykę. Odzwierciedlamy współczesną kulturę", wyjaśnia. „Uwielbiam Justina Biebera, więc pomyślałem: zróbmy nadruk z Justinem".

Takie podejście do kultury wywołuje nostalgię. Wystarczy przypomnieć bluzę ze zdjęciem z „Titanica" z kolekcji na sezon wiosna/lato 16 albo kurtkę bomber z pentagramem i hasłem „Napij się ze mnie i żyj wiecznie", które było cytatem z postaci Toma Cruise'a w „Wywiadzie z wampirem". To święte filmy nastolatków z lat 90. „Bierzemy to, co było kultowe w naszej młodości, zarówno w muzyce, kinie, jak i modzie, we wszystkich fazach dorastania i wplatamy to w kolekcję. Ludzie z całego świata mogą się z tym utożsamiać", mówi Alain Philippe, projektant nadzorujący w Vetements. Urodził się w 1989 roku w Hongkongu, a w 1997 roku przeprowadził do Francji. Jego rodzice mają brazylijskie i duńskie korzenie. „Nie chodzi tu tylko o wschodnioeuropejską kulturę, inspiracje czerpiemy ze wszystkich kultur", mówi. Po marcowym pokazie Vetements skrytykowano za brak zróżnicowania etnicznego wśród modelek i modeli, którzy w głównej mierze pochodzili z Europy Wschodniej. Demna wybierał ich razem z mieszkanką byłego ZSRR i stylistką Lottą Volkovą. Projektant wciąż się uczy.

„Uważam, że mieliśmy bardzo zróżnicowanych modeli i modelki. Nie pod względem etnicznym, co teraz rozumiem. To była dla mnie lekcja, zrozumiałem, że dorośliśmy w innej kulturze w ZSRR, gdzie nigdy nie musieliśmy zastanawiać się nad takim problemem", wyjaśnia. „Zupełnie podświadomie to nie było zakodowane w moim mózgu. Teraz jest i myślę, że to dobra rzecz. Mieszkam w Europie Zachodniej i adresuję swoją ofertę do ludzi z całego świata. Teraz mieszkam w bardzo zróżnicowanej dzielnicy. Nie chcę, żeby zmiana wypłynęła z tego, bo ktoś mnie ochrzanił, ale z tego, że się czegoś nauczyłem. Nie zrobiłem tego świadomie i celowo. Mieliśmy tyle świetnych postaci. Nie będę się też zmuszać, żeby coś robić, bo inni ludzie tego chcą. W niektórych pokazach pojawiały się na przykład ze trzy osoby etniczności innej niż biała. To było straszne, bo ktoś zrobił to tylko, żeby odhaczyć punkt na liście", mówi Demna.

„Vetements jest bardzo zróżnicowany, zarówno pod względem seksualności, pochodzenia, jak i kultury", mówi Paul Hameline. Urodził się „tuż za rogiem" w 1996 roku. Przez chwilę był w szkole z internatem Aysgarth w Newcastle, potem przerwał studia w Szwajcarii, żeby wrócić do Paryża, gdzie stał się częścią globalnego gangu Demny, pracując jako model i artysta. Ta się składa, że jest teraz najbardziej pożądanym modelem, ale jak sam mówi, pracuje tylko z przyjaciółmi. „Nie działo się nic stymulującego dla nas, więc postanowiliśmy coś zmienić", wspomina, mówiąc o imprezie, którą zorganizował z Lottą Volkovą w piwnicy. „Wszyscy mamy swoje zajęcia, ale pomagamy sobie nawzajem, jak w zegarku". Ani on, ani didżejka Clara Deshayes aka Clara 3000, nie pochodzą z Europy Wschodniej, ale mimo to stali się twarzami obecnej fali bloku wschodniego w modzie. „W pokoleniu naszych rodziców, którzy dorastali z podziałem na Wschód i Zachód, zawsze istniała retoryka złych i dobrych", mówi Clara. „W naszym pokoleniu tego nie ma". Obecnie jest najciekawszą DJ-ką w Paryżu i tworzy ścieżki dźwiękowe pokazów Balenciaga i Vetements.

„Nie mam w sobie uprzedzeń. Od małego poznawałam różnych ludzi", mówi Maud Escudié, tatuażystka i modelka do przymiarek Demny w Vetements i Balenciadze. Urodziła się w Toulouse w 1990 roku, jej rodzice byli francuskimi dyplomatami, a ona dorastała między Mauretanią, Senegalem i Togo. „To grupa, która wymienia się pomysłami i razem podejmuje decyzje. Każda osoba jest inna, myśli w inny sposób. W tym tkwi siła tego ruchu". Sprowadza tę wschodnioeuropejską falę (na której czele stoją Demna, Lotta i rosyjski projektant Gosha Rubchinskiy) do pewnej postawy. „Są bardzo szczerzy i pracowici, silni i mocni, może przez ich dzieciństwo. Przebywanie w ich towarzystwie jest bardzo interesujące", mówi Maud. „Ktoś napisał, że Lotta, Gosha i ja wychowaliśmy się na pedofilskiej pornografii i promieniowaniu z Czarnobyla i dlatego jesteśmy tacy powaleni", śmieje się Demna. Dla projektantki Maji Weiss, która urodziła się w Słoweńskim Črnomelj na terenie ówczesnej Jugosławii w 1982 roku (i poznała Demnę na studiach), estetyka marki była pewnego rodzaju powrotem do korzeni.

„Po raz pierwszy mogłam naprawdę wyrazić swoje pochodzenie. Gdy studiowałam w Antwerpii, czułam, że moją estetykę kwestionowano, bo nie była tutejsza". Chociaż Słowenia była najbardziej otwartym krajem ZSRR, a jej rodzice prowadzili międzynarodową firmę, to reżim odcisnął piętno na jej dzieciństwie. „Uczono mnie podważania autorytetów, władz i samodzielnego myślenia. W Jugosławii ludzie mieli wybór, ale wciąż byli wytykani, jeśli zarabiali więcej niż przeciętny członek klasy robotniczej. 'Skąd oni biorą te pieniądze?'". Mówi, że obecna fala popularności bloku wschodniego to nie roztkliwiona nostalgia, ale szczery hołd. „Myślę, że sama idea była świetna, system w założeniu mógł idealnie funkcjonować, może nawet do pewnego stopnia to się udało. To nasza tożsamość i estetyka, z którą dorastaliśmy — jest ostrzejsza i mroczniejsza. Gdy wyjeżdżamy w inne części świata, brakuje nam tego".

„Myślę, że to też odpowiedź na pewne polityczne sytuacje, które mają tam miejsce", mówi Demna. Twierdzi, że nie powinniśmy trywializować tego ducha czasu i przyklejać mu etykietki nostalgii, ale raczej spojrzeć na to ze wschodnioeuropejskiej perspektywy. „Wszystko jest tutaj nieco opóźnione, zacofane. Dlatego właśnie cały ten bunt i chęć posiadania własnego zdania dzieją się teraz, czyli jakieś 20 lat później". Ta fala idzie ręka w rękę z nową modową erą dekonstrukcji, której przewodzi Vetements. Dom mody podkreśla też wpływy marki Martin Margiela, dla której Demna pracował w latach 2009-2012. „Chodzi o nastoletni bunt, kwestionowanie świata, w którym żyjemy. Vetements kwestionuje świat mody", podkreśla Maja. Duch globalnej wspólnoty i multi-wszystkiego, który otacza markę, oddaje nowe pokolenie konsumentów mody, dla których liczy się to, co nowe i świeże, tu i teraz.

„'Teraz' wszystko zmieniło", mówi Guram, podsumowując swoją strategię. „Media społecznościowe zmieniły nasze postrzeganie rzeczywistości. Co sekundę ekrany aktualizują się, wyświetlając nowe informacje. Coraz trudniej skoncentrować nam uwagę na dłużej. Młode pokolenie woli inwestować w bluzę, którą używa tu i teraz, niż w wyimaginowany dom za 20 lat. Przyszłość jest zbyt odległa, liczy się to, co jest dostępne natychmiast". To rzeczywistość braci Gvasalia, ich zespołu projektantów i globalnego, kreatywnego gangu. „Myślę, że nadchodzi rewolucja kulturowa", mówi Demna. „Nowe pokolenie ma swoje własne zasady i poglądy, które są mocne, bo mają dostęp do informacji. Myślę, że są intelektualistami. Moje pokolenie w porównaniu do nich było pewnie dość głupie", mówi Demna. „Pokolenie MySpace... Miałem pagera, wyobrażasz sobie?", uśmiecha się projektant.

Ekipa Vetements: Alain Philippe

Vincent Esclade

Matt Dyer 

Laura Tanzer

Pzwerk

Georg Naoum

Aileen Klein

Maja Weiss

Robin Meason, Vetements PR

Paul ma na sobie suspensorium z ochraniaczem marki David Samuel Menkes

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Anders Christian Madsen
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska
Zdjęcia Willy Vanderperre
Fashion Director Alastair McKimm
Stylizacja fryzur Anthony Turner z Art Partner
Makijażystka Lynsey Alexander z Streeters dla Estée Lauder Make-up
Stylistka paznokci Anatole Rainey z Premier, korzystając z produktów Chanel Le Vernis i Body Excellence Hand Cream
Oświetlenie Romain Dubus
Asystenci fotografa Corentin Thevenet, Mickael Bambi
Obróbka cyfrowa Henri Coutant z Dtouch
Asystentki stylisty Lauren Davis, Sydney Rose Thomas, Louise Mast
Asystenci stylisty fryzur Eliot McQueen, Yusuke Tanigushi
Asystentki makijażystki Shelley Greenhalgh, Kana Nagashima
Produkcja Floriane Desperier z 4Oktober
Asystentka produkcji Clement Camaret
Modele i modelki Paul H z Tomorrow Is Another Day. Clara 3000. Francois z Rebel. Liza z VIVA. Natan z Hakuna. Maud Escudié. Pzwerk. Maja Weiss. Robin Meason. Laura Tanzer. Georg Naoum. Matt Dyer. Alain Philippe. Vincent Esclade. Aileen Klein. Tandi z Oui Management. Sami z Success. Remi z Elite Paris. Caroline z Women.
Wszystkie ubrania Vetements na sezon jesień/zima 16. Na zdjęciu głównym Paul ma na sobie suspensorium z ochraniaczem marki David Samuel Menkes.