jason polan naszkicował (prawie) wszystkich nowojorczyków

Ilustrator zdradza, dlaczego najlepiej pracuje mu się w fast foodzie.

tekst Sarah Moroz
|
24 Listopad 2016, 5:20pm

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Ilustrator Jason Polan lubi bawić się jedzeniem. Przykłady? Toma Sellecka sportretował na TOMidorze („Haha dobre"), a Myszkę Miki (lub Księżniczkę Leię) stworzył z domowych frytek. Zainicjował też „Taco Bell Drawing Club" - regularne spotkania podobnie myślących twórców bazgrołów. Mając na uwadze politykę nieskończonej dolewki meksykańskiej sieciówki, oczywiście. Ma niezwykłe poczucie humoru („Obczajcie tę czaszkę triceratopsa, którą znalazłem w ogrodzie... żartuję, to brownie"), a w swoich pracach zawsze zawiera pewien stopień żartobliwego luzu. Rysował już dla Nike, Criterion Collection, Audubon Society czy New York Timesa i zajmuje się recenzjami burgerów dla magazynu lifestyle'owego Lucky Peach. Czasem rozrzuca swoje szkice po Nowym Jorku, wkładając notatki ze wskazówkami (przypominające pirackie mapy skarbu) pomiędzy strony książek Jeana Dubuffeta czy Etgara Kereta.

Swój obecnie trwający projekt „Every Person in New York" (każdy człowiek w Nowym Jorku) Jason rozpoczął w marcu 2008 roku, a ostatnio został opublikowany przez wydawnictwo Chronicle (ze wstępem autorstwa Kristen Wiig). Na jego 408 stronicach znajdziecie szybkie, freestyle'owe, czarno-białe rysunki mieszkańców Nowego Jorku. Szkice ułożone są chronologicznie, a ich ilość postaci zmienia się z każdą następną stroną - tak jak krajobraz NY. Obserwacje Polana są zarówno wizualne i tekstowe - autentyczne uchwycił miejskie życie i wiele stworów, które po nim wędrują.

W twoich pracach pojawia się wiele sław - Jake Gyllenhaal, Rachel Dratch, Judy Blume czy Rafael Nadal. Czy rysując kogoś, kogo wygląd poniekąd już znasz, przyjmujesz inne podejście?
Dużo myślę o podobieństwie (mam z tym problem). Chyba czasem mam ochotę oszukiwać - rysując nos, chcę go pokazać tak, jak moim zdaniem wygląda nos, a nie jak wygląda nos tej konkretnej osoby. Nie jest tak, że świadomie inaczej przedstawiam znane osoby inaczej. Myślę, że bardziej się przy nich martwię o podobieństwo, po prostu dlatego, że sporo osób już wie, jak wyglądają. Zazwyczaj rysunek jest lepszy, kiedy nie myślę o nim za wiele i po prostu go robię.

Skąd wiesz kiedy szkic jest gotowy lub kiedy go porzucić?
Często jest gotowy, kiedy mój obiekt sobie pójdzie lub się odwróci, albo po prostu wtedy, kiedy uznam, że wszystko już uwzględniłem.

Opowiedz mi o „Taco Bell Drawing Club" - jak powstał? Jakie zalety ma Taco Bell jako miejsce spotkań?
Zacząłem rysować w Taco Bell przy manhattańskim Union Square jakieś 10 lat temu. Od zawsze lubię Taco Bell. Mają dobre stoły do rysowania no i nieskończoną dolewkę. Szybko przyszło mi do głowy, że fajnie by było zaprosić ludzi do wspólnego rysowania. W całym kraju mamy 250 członków. Zaprzyjaźniłem się z wieloma z nich.

Twoje podpisy na Instagramie są jak małe anegdoty, przypominają strumień myśli. Czy masz tak od zawsze, czy to Instagram wyzwolił w tobie tą tendencję?
Kiedyś robiłem cotygodniowy projekt dla „New York Timesa" zatytułowany „Things I Saw". Rysowałem rzeczy, które wpadły mi w oko. Niektóre z nich były dosyć znane (Góra Rushmore), ale inne nie były aż tak istotne na pierwszy rzut oka (paletka do ping ponga). Wszystko jednak miało pewną historię - paletka znajdowała się w kawalerce kumpla, narysowałem ją tuż po tym, jak ograł mnie w ping pongowym meczu. Projekt popychał mnie do intensywniejszego patrzenia na świat, Instagram jest zdecydowanie jego przedłużeniem.

Tytuły twoich książek - „Every Person in New York", „Every Piece of Art in the MoMA" - przywołują na myśl chęć kompletowania. Skąd pochodzi?
Lubię kolekcjonować rzeczy i podoba mi się idea zestawów. Robiąc książkę o MoMA, chciałem zatrudnić się w muzeum, a żeby pokazać, że podchodzę do tego na serio (i że uwielbiam MoMA), zdecydowałem się zrobić książkę. Z pracą nie wyszło, ale z książki jestem naprawdę dumny. Opublikowałem ją i udostępniłem do sprzedaży. Podoba mi się to, że trzymasz w ręku wszystko, co możesz zobaczyć w MoMA.

Na swoim Instagramie cytujesz murale Sola LeWitta, ulubioną książkę Mike'a Kelley, spotkanie z Robertem Frankiem, obraz Gustava Couberta… Do czego jeszcze lubisz się odnosić?
Inni artyści, których podziwiam to Derek Erdman, Robin Cameron, Tauba Auerbach, Rich Jacobs i Jay Ryan. Fritz Swanson wykładał kreatywne pisanie kiedy byłem na uczelni. Zaprzyjaźniliśmy się i sądzę, że mój światopogląd ukształtował się dzięki niemu. Peter Meeham świetnie pisze o jedzeniu i innych rzeczach. Strasznie lubię też moich znajomych i rodzinę, wiele pomysłów czerpię też od nich.

Opowiedz o swoich nawykach. Czy regularność jest dla ciebie ważna? Co sprawia, że sięgasz po długopis?
Często bywam na poczcie. Często jem kanapki. Lubię normalne rzeczy, a regularność mi się podoba, bo wiem, czego się spodziewać - jak na wycieczkach do Taco Bell. Ale lubię też rzeczy, które są dziwne i nienormalne, dzięki nim myślę intensywniej i inaczej.

Czy poza rysowaniem próbujesz sił w innych dziedzinach sztuki?
Lubię robić zdjęcia, printy (sitodruk, typografia, kwasoryt, litografia, ziemniak), obrazy, nieduże rzeźby i inne rzeczy. Lubię też nauki ścisłe.

Jak zaczęła się twoja przygoda ze sztuką? Czy miałeś jakieś okropne prace?
Zawsze rysowałem. Nie powiedziałbym, że prace, jakich się podejmowałem były okropne, ale za to ja byłem w nich beznadziejny. Byłem sędzią małej ligi w mieście, z którego pochodzę - nie nadawałem się do tego. Pracowałem też w księgarni Borders na Manhattanie, tuż po tym, jak się tu przeprowadziłem. Tej w Columbia Circle w Nowym Jorku, przychodziło do niej dużo sławnych ludzi. Moi współpracownicy byli ekstra, więc zazwyczaj było fajnie.

everypersoninnewyork.blogspot.com

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Sarah Moroz
Ilustracje Jason Polan

Tagged:
Wywiady
sztuka
nowy jork
Jason Polan
Ilustracje
ziemniak