czego możemy nauczyć się z fali krytyki pod adresem zary?

Uniseksowa linia Ungendered wywołała mieszane reakcje, dlatego postanowiliśmy porozmawiać z członkami społeczności LGBTQ i zapytać ich o zdanie.

tekst Jake Hall
|
11 Marzec 2016, 1:10pm

Historia odzieżowego giganta jest pełna kontrowersji: od oskarżeń o bezwstydne kopiowanie projektów, po tak niefortunne produkty, jak dziecięca piżama przypominająca stroje więźniów nazistowskich obozów śmierci. Teraz, mimo najlepszych intencji, wypuszczenie kolekcji Ungendered również wywołało burzę w internecie. Świat mody ma bardzo postępowe podejście do płci, więc nowy dział Zary wydawał się naturalnym krokiem sieciówki ku obaleniu stereotypowego podziału. Jednak po chwili, okazało się, że ta „rewolucyjna" kolekcja to po prostu zwykłe, uniseksowe bluzy i dresy. To wcale nie był przełom, tylko zmiana etykietki.

Linia Ungendered nie oferuje niczego odkrywczego. Luźne bluzy, bluzki i szare dresy to podstawy garderoby wielu z nas, niezależnie od płci. Cała kampania śmierdziała marketingową strategią, która miała przynieść zyski na fali ostatnich dyskusji na temat gender. To stare, dobrze znane uniseksowe rzeczy, które udają progresywną nową linię. Internauci od razu to wytknęli. Jak napisała pod naszym artykułem na Facebooku użytkowniczka Courtney Jones: „Neutralne płciowo? Akurat. Chyba macie na myśli męskie ciuchy dla dziewczyn, które nazwano 'neutralnymi płciowo', żeby laski lepiej się z tym czuły". Ta koncepcja miała potencjał, ale jej wykonanie pozostawiało wiele do życzenia.

Co dokładnie poszło nie tak? Po pierwsze problem tkwił w braku konsekwencji — chociaż kolekcja nazywała się „ungendered" [bez podziału na płcie], w opisach produktów nadal widnieje słowo „uniseks", które jest przestarzałe i odnosi się do biologicznego podziału na mężczyzn i kobiety.

Rozmawialiśmy z transseksualną modelką Farideh Arbanian, która obecnie uczęszcza na kurs „Ungendering Fashion" w ramach studiów magisterskich na prestiżowej nowojorskiej Parsons School of Design. „Moim zdaniem, uniseksowe ubrania są projektowane, żeby pasować na zarówno męskie, jak i damskie sylwetki i je spłaszczać. Natomiast 'ungendered' to bardziej skomplikowana i ambitna koncepcja, bo ma wyeliminować jakiekolwiek męskie czy kobiece cechy ubrania". Po drugie, ten brak konsekwencji wskazuje na brak konkretnego kierunku obranego przez markę, co oznacza, że potencjał został zmarnowany.

Ta linia zwróciła uwagę na potrzebę rozszerzenia sposobu przedstawiania norm płciowych. Kształt rynku mody masowej jest wciąż formowany przez stereotypy dotyczące płci. Wystarczy pomyśleć o kobiecej androgyniczności w mainstreamie — Chanel zaczęło wcześnie od ubierania kobiet w spodnie (które wtedy były wyłącznie „męskie"), potem YSL wprowadziło kultowy damski garnitur Le Smoking. Gdy kobiety bawią się męskimi krojami, są postrzegane jako silne - co doskonale określa się terminem „power dressing". Samo to sformułowanie sugeruje istniejący archetyp męskości, do którego warto aspirować. Facetom wciąż mówi się „bądź mężczyzną", co ma oznaczać „bądź odważny". Chociaż pozornie to drobiazgi, pokazują one, dlaczego męskie kobiety są bardziej akceptowane przez społeczeństwo, niż kobiecy mężczyźni. To dlatego linia Zary składa się wyłącznie z prostych ubrań, które są podstawą męskiej garderoby.

Musimy też wziąć pod uwagę kontekst społeczny. Stopniowo uznajemy fakt, że istnieje wiele różnych tożsamości płciowych - nawet brytyjski i amerykański Facebook wprowadził ostatnio ponad 50 nowych kategorii poza kobietą i mężczyzną, które można wybrać. Nie da się ukryć, że rośnie widoczność transseksualnych mężczyzn i kobiet w mediach. Problem w tym, że marki nie słuchają ich potrzeb, ani nie próbują im pomóc. Zamiast tego wykorzystują ich w kampaniach, pod przykrywką pozytywnego podejścia do mniejszości. Żeby zacząć powoli zmierzać ku naprawdę „bezpłciowej" przyszłości, powinniśmy pokazywać piękno wszystkich ludzi, różnorodnych modeli i modelek, którzy będą mogli skorzystać z rozgłosu i zabrać głos w dyskusji na temat dyskryminacji i problemów, z jakimi się spotykają.

W pomyśle Zary tkwi jednak pewien pozytyw: jeśli zostałby wprowadzony w sklepach, to przynajmniej byłby to pierwszy krok ku zlikwidowaniu podziałów. Projektantka Rei Kawakubo jest dobrym przykładem: jej butik Dover Street Market jest otwartą przestrzenią, omijającą typowy model handlu detalicznego, który dzieli kolekcje na męskie i damskie. Ubrania przyciągają konsumentów, bo po prostu im się podobają. W ten sposób eliminuje przymus kierowania produktu do określonego odbiorcy. Stylizacja manekinów też może przyczynić się do sposobu, w jaki postrzegamy określone części garderoby. Manekiny też mają znaczenie i mogą zmusić nas do myślenia oraz zmienić to, co uważamy za tradycyjnie przypisane jakiejś płci.

Co najważniejsze - skończmy już z nudą! Zara dostałaby fory, gdyby zaoferowała coś poza zwykłymi dresami i koszulkami - niezależnie od tożsamości płciowej, wszyscy potrzebujemy w życiu czegoś ekscytującego. Słowami drag queen Chiny Dethcrash, „ryzykuj, używaj kolorów, interesujących kształtów i dorzuć spódnicę! Każdy, bez względu na płeć, figurę czy rozmiar, wygląda świetnie w długiej, czarnej spódnicy i martensach".

Drag queen Virgin Xtravaganzah dodaje, że nie chodzi o to, żeby moda pozbyła się kobiecych sylwetek, ale o to, żeby społeczeństwo unowocześniło swoją mentalność. „Powinniśmy móc nosić co tylko chcemy, nie ważne czy z działu 'męskiego' czy 'damskiego' i móc podkreślać oba pierwiastki swoim wyglądem". Wykorzeniając z ubrań cechy utożsamiane ze stereotypami płci, łatwo jest się zapędzić i wyeliminować to, co sprawia, że moda jest miła dla oka. Drag queen Rodent DeCay z grupy Sink The Pink twierdzi, że „neutralizacja płci jest w modzie, ale nie jest do końca produktywna. Ta linia Zary nie jest dość mocna".

To jasne, że rewolucja nie dokona się w jeden dzień. Jak wyjaśnia Farideh, „w modzie nie brak przypadków zarabiania na wykorzystywaniu przesadnie męskich i kobiecych ciał oraz seksualności, żeby sprzedać perfumy czy akcesoria". Tożsamość płciowa jest głęboko zakorzeniona nie tylko w naszej kulturze, ale też w ubraniach, co sprawia, że tego systemu nie da się tak szybko obalić. Robienie z Zary kozła ofiarnego, bez uczenia się na błędach i zaproponowania lepszych zmian, jest niebezpieczne, bo może zniechęcić inne sieciówki. Czy Zara zasłużyła na tę falę krytyki? Jeśli marka próbowała zarobić na problemach transseksualistów, to tak. Niestety firma milczy i nie zdradza swoich intencji, więc ta wpadka zostanie sprowadzona jedynie do kilku artykułów. Miejmy nadzieję, że chociaż zapoczątkuje nową, pozytywną dyskusję na temat potencjalnego rozkwitu neutralności płciowej na rynku.  

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Jake Hall
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska
Zdjęcie Zara

Tagged:
Gender
zara
Μόδα
płeć
uniseks
ungendered