w poszukiwaniu queerowej utopii

Książka „Bros & Brosephines'' to najnowszy projekt rosyjskiego buntownika, Slavy Mogutina.

tekst Russell Dean Stone; tłumaczenie Patrycja Śmiechowska
|
31 Sierpień 2017, 12:10pm

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.

W 1988 roku 14-letni Slava Mogutin opuścił rodzinną Syberię i przeprowadził się do Moskwy. W 1994, gdy miał 20 lat, próbował zalegalizować pierwsze małżeństwo osób tej samej płci w Rosji. Jako pisarz, fotograf i aktywista wsławił się podważaniem uprzedzeń dotyczących homoseksualizmu w Rosji. Władze jednak — delikatnie mówiąc — nie doceniały jego prac. Oskarżono go o „podły chuliganizm, wyjątkowy cynizm i skrajną bezczelność". Groziło mu więzienie, więc w wieku 21 lat wyjechał do Nowego Jorku i został pierwszym Rosjaninem, któremu przyznano w USA azyl z powodu homofobicznych prześladowań.

W swoim nowym domu Slava rozkwitł. Jego pierwsza książka „Lost Boys" została opublikowana w 2006 roku. Znajdowały się w niej prowokacyjne zdjęcia rastafarian z Krymu, rosyjskich zapaśników, kadetów wojskowych, niemieckich skinheadów i pseudokibiców. Książka obalała stereotypy dotyczące męskości i była cholernie homoerotyczna. Dzięki niej Mogutin stał się gwiazdą.

W nowej książce „Bros & Brosephines" połączył fotografię studyjną i modową, portrety i niewidziane wcześniej prace, wykonane przed wyjazdem do Stanów. Ponownie podważa w niej konwencjonalne ideały piękna i męskości, a także — być może po raz pierwszy w jego pracach — otwarcie bada płynność płciową i kobiecość. Na warsztat bierze także fetysze, więc spodziewajcie się jockstrapów i kłębów dymu. Wszystko wygląda autentycznie, bo Mogutin nie tylko to uwiecznia, ale też sam żyje w radykalnie otwarty, zaangażowany i queerowy sposób, podważając normy, promując akceptacje i seksualne wyzwolenie.

W nowej książce znajdują się prace z okresu 15 lat. Co w tym czasie zmieniło się w twoim życiu i twórczości?
Wszystko się zmieniło i nic już nie będzie takie samo. 15 lat temu nadal pisałem po rosyjsku i robiłem zdjęcia, które potem stały się książką „Lost Boys". Od tamtej pory zdążyłem objechać świat z moimi pracami, współpracowałem z moimi ulubionymi artystami i eksperymentowałem z różnymi środkami wyrazu, formatami i gatunkami: od pornografii i mody po sztukę. W książce znajduje się 17 rozdziałów złożonych z projektów zrobionych w różnych miejscach: w Moskwie, Nowym Jorku, Amsterdamie, Berlinie, Paryżu, Kalifornii i Miami. Wszystkie te zdjęcia łączy wspólna historia. Pokazują queerową utopię, podważają tradycyjny patriarchat, męskość i role przypisane płciom. To także bardzo osobista książka, która opowiada historię moich wielkich podbojów miłosnych i porażek.

Jaki wpływ na twoje prace wywarł Nowy Jork?
Nowy Jork jest miejscem, w którym znalazłem azyl i rodzinę. Z radością od 20 lat nazywam go domem. Poznałem tu swoich bohaterów z czasów nastoletnich, to także idealne tło dla niezliczonych zdjęć z mojej książki „NYC Go-Go". Zdjęcie z okładki oraz ostatni rozdział „Bros & Brosephines" powstały na moich pięknych schodach ewakuacyjnych w Greenwich Village. Kilka innych powstało w moim studiu na 14th Street, które wcześniej należało do Wolfganga Tillmansa, więc posiada wyjątkową energię.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Queerowa sztuka ma swoją własną, bogatą historię. A co sądzisz o jej dzisiejszym stanie? Czy dobrze sobie radzi z podważaniem stereotypów i zwracaniem uwagi na problemy?
Bycie queer z definicji oznacza odmienność, bunt, outsidera, wojownika. Chodzi o podważanie istniejącego stanu rzeczy, autorytetów, sprzeciwianie się elitom i bogaczom, trzymającym władzę. Queerowa sztuka zagraża mainstreamowi w równym stopniu, co za czasów Roberta Mapplethrope'a, Davida Wojnarowicza i Dereka Jarmana. Dziś zagrożone są nasze podstawowe, konstytucyjne prawa. Wszyscy musimy się buntować, stawiać opór i walczyć. Queerowa sztuka jest moją bronią.

Głośno mówisz o cenzurze w mediach społecznościowych, nawet napisałeś otwarty list do Marka Zuckerberga. Dlaczego nagość nadal jest takim tematem tabu?
Nie ma rozsądnego usprawiedliwienia tej nieokiełznanej, homofobicznej cenzury. Media społecznościowe stały się KGB: cenzurują, blokują, usuwają i wymazują wszystko i wszystkich, których wybiorą. Potwór cenzury przymyka oko na niezliczone, jawnie pornograficzne (i głównie heteroseksualne) profile, ale nieustannie atakuje i nadzoruje queerową społeczność. Zostałem ocenzurowany w Rosji i Ameryce, a to znaczy, że coś robię dobrze. Bez względu na te niedorzeczne i hańbiące zasady, wierzę w wolność słowa, prasy i artystycznego wyrażania siebie oraz moje prawo do korzystania z nich. Jeśli nie podoba ci się to, co mówię, piszę i wrzucam — nie obserwuj mnie. Ale nie próbuj mnie uciszać ani cenzurować, tylko dlatego, że się ze mną nie zgadzasz. To takie proste.

Czego nauczyłeś się o ludzkiej naturze i stosunku, jaki ludzie mają do swoich fetyszy?
Fetysze są podświadomym odbiciem ludzkiej seksualności i psychiki. To odróżnia nas od zwierząt. Każdy ma jakiś fetysz, nawet jeśli sam tego nie dostrzega lub się do tego nie przyznaje. No chyba, że nie ma za grosz fantazji ani wyobraźni. Żal mi takich ludzi!

A jaki jest twój?
Jeśli chcesz wiedzieć, wystarczy zajrzeć do moich książek. Moje prace są encyklopedią fetyszy. Zbyt wiele, by je tu wymienić.

W jaki sposób podchodzisz do poezji i fotografii? Jakie różnice i podobieństwa dostrzegasz w swoim podejściu do obu tematów?
Dla mnie to część tego samego procesu twórczego i tej samej historii. Fotografia to poezja, a poezja to fotografia. Mogę stworzyć zdjęcie na podstawie wiersza i wiersz na podstawie zdjęcia. Zawsze mogę stworzyć jakąś historię, jeśli tylko mam w zasięgu ręki długopis albo aparat.

A co sądzisz o rosnącej popularności rosyjskiej estetyki w świecie mody? Czy czujesz nostalgię, patrząc na to wszystko?
Od dawna nie byłem w Rosji i jakoś nie bardzo tęsknię za totalitarną estetyką. Z pewnością tani, trumpowski kicz i putinowska neoimperalna propaganda mają coś wspólnego. Obie estetyki przemawiają do tego samego typu nuworyszowskich gangsterów-kapitalistów. Sądzę, że w „Lost Boys" uchwyciłem postkomunistyczną Rosję w bardzo osobisty, szczery i poetycki sposób — a to było niemal 20 lat temu. To, co teraz widać w modzie, to tylko zwykła, kulturowa kopia.

Kim są niektórzy bohaterowie „Bros & Brosephines"? Jakie są ich historie?
To chłopcy, dziewczyny i niektórzy znajdujący się gdzieś pomiędzy tymi kategoriami. Pracuję głównie z przyjaciółmi i ochotnikami, pozwalam im opowiedzieć własne historie. Miałem wielkie szczęście, że mogłem współpracować ze świetną ekipą artystów i osobowości. Każdy z nich wniósł do projektu swoją wizję i wyjątkowy głos.

W swoich pracach przeważnie pokazujesz dość atrakcyjne ciała. Czy myślałeś o zbadaniu mniej konwencjonalnych sylwetek?
Uchwyciłem wiele ciał i różnych sylwetek. Pracuję teraz nad kilkoma projektami książek, które nie mają nic wspólnego z płcią i seksem. Jedna składa się z portretów artystów. Miałem przyjemność pracować z tak dojrzałymi ludźmi, jak Marina Abramović, Chuck Close, Gilbert & George oraz Edmund White. Teraz robię serię portretów w mieście Rugby, na których prezentuję spory przegląd sylwetek, a modele mają od 16 do 50 lat. To prawdziwi zawodnicy rugby, nie typowi modele. Cały projekt dotyczy różnorodności i osobowości, twarzy i kształtów. Dla mnie liczy się wewnętrzne piękno i dusza.

Jakim sprzętem robisz zdjęcia? Czy pamiętasz swój pierwszy aparat?
Używam różnych aparatów, takich jak mój zaufany Lumix, Leica, Olympus, Yashica i Holga. Robię zdjęcia cyfrowe i analogowe, uwielbiam też fotografować starymi Polaroidami. Moim pierwszym aparatem był radziecki FED, którego pożyczałem od taty, gdy byłem nastolatkiem. Ojciec wtedy był aspirującym fotografem. Miałem prowizoryczną ciemnię w łazience, którą przysparzałem kłopotu całej rodzinie. Niestety tata nigdy nie wspierał moich starań, a moje prace nazwał kiedyś „analnym syfem". Dzięki, tato!

Prace pochodzą z książki „Bros & Brosephines" Slavy Mogutina, wydanej przez powerHouse Books.

Tagged:
Features
LGBT+
queer
LGBTQ
Lost Boys
rosja
Slava Mogutin
Bros & Brosephines