Zdjęcie: Mitchell Sams

jak demna gvasalia zawładnął światem

Ten rok należał do Balenciagi — a pomyśleć, że jeszcze kilka sezonów temu nikt nie wierzył, że Gruzin odniesie sukces w legendarnym domu mody.

|
gru 20 2017, 12:33pm

Zdjęcie: Mitchell Sams

Ostatnie kreacje stworzone przez Alexandra Wanga dla Balenciagi były białe, delikatne i koronkowe — z lekkością przepłynęły po paryskim wybiegu. Wszystko było wyrafinowane, zwiewne i naturalne. Teraz wydaje się nam, że Balenciaga Wanga pochodzi z zupełnie innej epoki. Szczególnie przez nieustannie pędzące koło fashion weeka, które stało się hybrydą. Łączy cechy złotej rybki i chomika w kołowrotku — nie potrafi sobie przypomnieć co się działo zaledwie pięć minut temu i wciąż biegnie dalej. Kolejną przyczyną naszej amnezji jest debiutancka kolekcja Demny Gvasalii dla Balenciagii. Wraz z sezonem jesień/zima 16 unicestwił niedawną przeszłość marki. Zastąpienie Nicolasa Ghesquiere'a nie było dla Alexandra łatwym zadaniem, ale teraz Balenciaga została tak „zDemnowana", że łatwo zupełnie zapomnieć o Wangu.

Demna i Balenciaga idealnie się uzupełniają, co pokazuje jak wielki sukces odniósł Gvasalia. Nie żeby Alexander poniósł porażkę — wszyscy go kochali. Ale gdy sobie to przypomnimy , zrozumiemy, jak bardzo Demna rozwinął markę. Teraz jego modowy język jest powszechnie znany, oddaje estetykę czasów. Trudno sobie wyobrazić zdziwienie wyborem Gruzina na to stanowisko, chociaż jeszcze kilka sezonów temu wszyscy marszczyli brwi.

Skąd ta nieufność? Jak napisała Lauren Milligan z Vogue'a (nieco oderwana od ducha czasów) „był bardzo awangardowym projektantem, bardziej na kształt Martina Margieli". Vanessa Friedman z New York Timesa, lepiej rozumiejąca charakter mody lat 00., napisała: „Chociaż podczas tygodnia mody krążyły plotki o angażu Gvasalii, wielu twierdziło, że to nieprawdopodobne, ponieważ ekstremalna, wręcz antymodowa estetyka Vetements wydawała się przeciwieństwem elitarnej Balenciagi". Od tych sceptycznych początków dotarliśmy do momentu, w którym Demna jest królem świata, a rangą dorównuje mu chyba tylko Alessandro Michele w Gucci.

Gvasalia wspiął się na sam szczyt po mistrzowsku łącząc dokładnie te elementy, co do których wcześniej wątpliwości mieli dziennikarze. Przekuł awangardowe podejście Margieli, antymodowy streetwear Vetements i elitarność Balenciagi w nową jakość. Haczyk tkwi w tym, że antymodowy streetwear stanowi elitarny styl. Żyjemy w świecie egalitaryzmu, pełnym wyjątkowych, limitowanych edycji. Tylko to interesuje w modzie nasze pokolenie: droczenie się i zmienianie granic między nową i starą modową śmietanką. To właśnie pomiędzy nimi możemy znaleźć kluczową dla naszych czasów estetykę: złożoną grę żarcików dla wtajemniczonych, pełną hołdów i nawiązań. Pasjonuje nas ironiczna, bezczelna postawa, którą można dać prztyczka w nos wyniosłemu, modowemu snobizmowi.

Łatwo wyśmiewać elementy z dokonań Demny. Bezczelną brzydotę, która dzieli krytyków. Szokującą tabloidy rekontekstualizację szarej codzienności i zmienianie jej w luksus. Zabawę proporcjami. Pragnienie doprowadzenia logomanii do granic absurdu.
Demna stworzył mieszankę wybuchową, która wyznacza ścieżkę kolejnym skupionym na streetwearze dyrektorom kreatywnym, pracującym w wiekowych domach mody. Jego sukces sprawił, że teraz szanuje się podejście młodego pokolenia, które lubi absurdalne połączenia, jak np. Balenciaga i Bernie Sanders. Łącząc pozornie nieprzystające do siebie elementy, Gvasalia nie zwraca uwagi na takie dychotomie jak: niski/wysoki, podziemie/główny nurt, kicz/klasa i oryginał/podróbka.

Paryż stał się epicentrum tego zderzenia światów. To jedyne miejsce, w którym trendy dla hypebeastów i haute couture mogą współistnieć w idealnej harmonii. To dwa zupełnie różne kosmosy, pełne sekretów, kodów i niepisanych zasad, ale funkcjonują na zasadzie luster odbijających nastroje i estetykę.

Demna stwierdził: „Trzeba znaleźć odpowiedzi na wiele pytań: czym jest luksus, czym jest podziemie?". „Wszystko wydarzyło się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. Wszyscy popłynęli na fali nowego pokolenia, doszłoby do tego bez względu na to, czy Vetements by istniało, czy nie. Vetements po prostu szybciej się rozwinęło, co jest oczywiście wspaniałe. W Paryżu od dawna panował zastój. Teraz ma cudowną energię, Anna Wintour chodzi na pokazy Vetements i Jacquemusa. Świetna zmiana", podsumował projektant.

Zmianą, jaką uosobiło Vetements, było wzniesienie tego, co uważane za niskie do rangi mody wysokiej. W Balenciadze działa w przeciwnym kierunku, ugruntowując luksus w rzeczywistości. Naśladowcy Gvasalii ledwo za nim nadążają. Członkowie jego kolektywu przeszli przez modę na poradziecki szyk i manię kolekcji tworzonych we współpracy z innymi markami. Pogrywali sobie z kalendarzem mody i przenosili pokazy, przenieśli się z Paryża do Zurychu, a potem zupełnie zaprzestali organizować pokazy. Zamiast tego zaprezentowali kolekcję zdjęć i otwierali tajemnicze pop-upy w Azji.

Wraz z rozwojem Vetements, Demna uciekł przed pozycją projektanta-celebryty i zszedł z piedestału. Jego brat Guram przejął funkcję „rzecznika" marki. W ten sposób wrócili do korzeni marki owianej tajemnicą, z naciskiem na kolektyw projektantów, a nie jednego kreatora-geniusza. Vetements porzuciło hype, żeby zatoczyć koło.

Właśnie wokół Vetements i Balenciagi utworzył się nowy ruch. Nastała moda na wielkie, brzydkie sneakery, a krytycy pokochali potencjał sportowej odzieży, jakby wygoda była odważnym i odkrywczym trendem. Koszulki wyglądające jak merch zespołów z ceną 2,5 tys. zł są ironicznie szczerym dowodem oderwania od rzeczywistości. Świat podbiła memifikacja mody, w sam raz na Insta. W rękach innych projektantów te elementy nie sprawdzają się równie dobrze i są nieco puste, jak wydmuszki.

Streetwear wydaje się nam rewolucyjny, bo jest demokratyczny i otwarty. Stare, modowe systemy się rozpadają, a kreatywność sceny streetwearowej podbija nie tylko świat mody, ale też muzyki, imprez i codzienności. Demna reprezentuje największe osiągnięcie tej nowej tendencji, bo zupełnie zmienił język mody. Teraz to moda mówi językiem Demny.

Artykuł pochodzi z brytyjskiego wydania i-D.

Sprawdź też: