Quantcast

20-letnia studentka zrobiła sobie selfie z każdym mężczyzną, który zaczepił ją na ulicy

Hej mała, dokąd idziesz?

Charlotte Gush

Noa Jansma @dearcatcallers

W wieku 27 lat, po co najmniej dekadzie nękania na ulicach przy każdej okazji, zdobyłam się na odwagę, by w odpowiedzi krzyknąć: „Odpieprz się", a raz — gdy poczułam wyjątkowy przypływ odwagi — nawet odgryzłam się: „Jakim prawem wprowadzasz mnie w zakłopotanie!". To wcale nie jest dobry pomysł, bo mężczyzna może wtedy zareagować agresywnie (co jest bardzo prawdopodobne). Mimo wszystko ta reakcja sprawi, że poczujesz się lepiej, niż spuszczając głowę i maszerując przed siebie.
Nie lubię być roztrzęsiona, zawstydzona, nie lubię płakać. Karcę wtedy siebie w myślach za bierność. Trzeba jasno zareagować, żeby pokazać, że takie postępowanie jest nie do przyjęcia.

Noa Jansma, 20-letnia studentka z Amsterdamu, znalazła na to sposób. 29 sierpnia zaczęła instagramowy projekt, który nazwała #DearCatcallers (drodzy zaczepiacze). Przez miesiąc robiła sobie selfie z każdym mężczyzną lub ich grupą, która zaczepiła ją na ulicy. Pod zdjęciami często opisywała zajście. „Szedł za mną bite 10 minut. 'Seksowna laseczko, dokąd idziesz? Mogę iść z tobą?'", „Powoli szedł za mną przez dwie ulice i krzyczał: 'Sexy! Może wskoczysz do mojej fury?'", „Hej, seksowna panienko, dokąd idziesz sama?", „Hej mała, dokąd idziesz? [- Do domu] Ze mną? Gdzie mieszkasz? Moglibyśmy razem robić fajne rzeczy", „Wiem, co bym z tobą zrobił, maleńka" — to tylko niektóre przykłady z jej Instagrama.

„To nie jest dla mnie komplement", Noa napisała w pierwszym poście. „Ten Instagram ma na celu zwrócenie uwagi na uprzedmiotowienie kobiet w życiu codziennym. Ponieważ wielu ludzi nadal nie zdaje sobie sprawy, jak często i w jakim kontekście do tego dochodzi. Będę pokazywać wszystkich zaczepiających mnie na przestrzeni miesiąca ludzi". Na kolejnych 24 zdjęciach znaleźli się mężczyźni różnego pochodzenia i w różnym wieku. Uśmiechają się, machają, podnoszą kciuki, niektórzy wciąż pożerają ją wzrokiem albo nawet dotykają. Noa nie za każdym razem czuła się na tyle bezpiecznie, żeby zatrzymać się i strzelić fotkę, więc to nie wszyscy natarczywi mężczyźni, jakich ostatnio spotkała.

Tylko jeden z facetów zapytał dlaczego chciała zrobić selfie. „W ogóle nie są podejrzliwi. Uważają, że to, co robią, jest zupełnie normalne", powiedziała w wywiadzie holenderskiej gazecie Het Parool. Tak jak wielu mężczyzn na świecie, roszczą sobie takie prawa do uwagi i ciał kobiet. Nawet nie przychodzi im do głowy, że Noa uwiecznia ich, bo ją nękają. W ogóle nie czują wstydu i tu leży sedno problemu.

Odważnie przejmując kontrolę nad sytuacją i zmieniając bieg wydarzeń, Noa wychodzi z pasywnej roli. „Na selfie zarówno osoba uprzedmiotowiona, jak i dokonująca uprzedmiotowienia znajdują się w jednej kompozycji", powiedziała. „Ja, jako uprzedmiotowiona, stoję przed nimi, co symbolicznie pokazuje odwrócenie porządku".

Chociaż Noa przestała robić selfie, projekt nie zostaje zamknięty. W ostatnim poście napisała: „Miesiąc wrzucania postów dobiegł końca, ale to nie znaczy, że zaczepki na ulicy przeminęły. Aby pokazać globalną skalę problemu, przekażę konto różnym dziewczynom z całego świata. Ten proces zajmie trochę czasu, więc trzymajcie rękę na pulsie. Proszę, dołączcie do mojej walki i wrzucajcie własne zdjęcia z #dearcatcallers albo wysyłajcie je bezpośrednio do mnie".

Podobny projekt powstał już wcześniej w Wielkiej Brytanii. „Cheer Up Luv" (rozchmurz się, maleńka) 23-letniej fotografki Elizy Hatch pokazuje zdjęcia kobiet wykonane w miejscach publicznych, w których spotkały się z napastliwymi mężczyznami. Pod fotografiami znajdują się opisy wydarzeń.

Już niedługo w Holandii zajdą zmiany: od pierwszego stycznia 2018 roku napastowanie na ulicach będzie karane grzywną w wysokości 190 euro (ok 800 zł). Chociaż Noa sądzi, że nowe prawo jest trudne w realizacji, to ma wymiar symboliczny i jest pozytywną inicjatywą.

Jeden z komentarzy na Instagramie pokazuje, jak długą drogę jeszcze musimy przejść jako społeczeństwo, żeby wszyscy zrozumieli w czym tkwi problem. „A może byłabyś tak miła i zrobiła zdjęcie tych, którzy nie zaczepiają cię na ulicach? Może pora ich docenić?"

Drodzy mężczyźni: za zostawienie kobiet w spokoju nie należy wam się nagroda. Po prostu okażecie się wtedy przyzwoitymi ludźmi. Nie powinnyśmy wam tego nawet tłumaczyć. Wykrzykiwanie do kobiet obleśnych tekstów na ulicach to gra, w której próbujecie przejąć władzę nad nimi i ich ciałami. To nie jest komplement. To nigdy nie jest miłe. Nie należymy do ciebie i nigdy nie będziemy twoje.