Reklama

tarantino podpadł policji

Amerykańska policja gwałtownie zareagowała na wypowiedź reżysera dotyczącą brutalności wobec czarnoskórych obywateli.

tekst Charlotte Gush
|
10 Listopad 2015, 3:15pm

Quentin Tarantino pojawił się w amerykańskiej telewizji specjalnie, aby wyklarować swoje poglądy, po tym jak wygłosił przemówienie podczas protestu przeciw brutalności policji. Publiczne zabranie głosu przez reżysera wywołało olbrzymi sprzeciw ze strony organizacji policyjnych w Nowym Jorku, New Jersey, Filadelfii, Chicago, Houston i Los Angeles, a National Association of Police Forces [Narodowe Stowarzyszenie Sił Policyjnych] zaczęło nawoływać do bojkotu filmów Tarantino.

Podczas marszu #RiseUpOctober, mającego bliski związek z ruchem Black LivesMatter, Tarantino zabrał głos na tle zdjęć czarnoskórych osób, które zginęły w trakcie policyjnych interwencji. „Jesteśmy tu, bo nikt nie zwraca na to uwagi. Gdyby było inaczej, funkcjonariusze odpowiedzialni za śmierć tych ludzi byliby teraz w więzieniu, albo przynajmniej ponieśliby konsekwencje", powiedział reżyser zgromadzonemu w Nowym Jorku tłumowi, dodając: „Jestem konsekwentną osobą, nie przechodzę obojętnie. Morderstwa muszą być nazwane morderstwami, a mordercy mordercami".

W odpowiedzi na wystąpienie Tarantino, szef nowojorskiego stowarzyszenia jednostek patrolujących, Patrick J. Lynch wezwał nowojorczyków do bojkotu filmów Tarantino, opisując twierdzenia pojawiające się w wypowiedzi reżysera mianem „Cop Fiction" [fikcja policyjna] i nazywając go „krzewicielem degeneracji".

Quentin powiedział LA Times: „Nie wszyscy policjanci to mordercy, nigdy nie powiedziałem czegoś takiego. Nawet nie miałem tego na myśli, nie jestem hejterem. To oszczerstwo i wypaczenie, ja tak nie czuję". Dodatkowo reżyser pojawił się w stacji MSNBC.

„Byliśmy na wiecu przeciw przemocy wobec nieuzbrojonych ludzi, zazwyczaj ciemnoskórych, niektórzy z nich zostali postrzeleni, pobici. Odnosiłem się do ludzi, którzy znaleźli się w takich sytuacjach. Do Erika Garnera, Sama duBose'a, Antonia Guzman Lopeza, Tamira Rice'a...", powiedział Tarantino gospodarzowi programu, który po tej deklaracji zapytał, czy to właśnie użycie siły przez policję, którego skutki były tragiczne, Tarantino nazwał morderstwem. Reżyser potwierdził i dodał, że „Wierzę, że w tych konkretnych, wspomnianych przypadkach, były to po prosu morderstwa".

Zapytany, czy dziwi go jadowita reakcja na jego wystąpienie, Tarantino powiedział, „Tak, byłem zaskoczony! Żyłem w przekonaniu, że jestem Amerykaninem, że dotyczy mnie pierwsza poprawka i moja obecność na manifestacji i wyrażenie mojej opinii nie będzie stanowiło dla nikogo problemu", dodaje, „Fakt, że poszedłem na wiec przeciw brutalności policji, nie oznacza, że jestem przeciw samej policji".

„Na marszu było dużo ludzi, a wszyscy znaleźliśmy się tam z jednego powodu, którym był nasz sprzeciw wobec strzelania do nieuzbrojonych ludzi", dodaje Tarantino. „Chcemy tylko sprawiedliwości, ale oni nie chcą tego dostrzec, chętniej zaczną publiczną kłótnię ze znaną osobą, niż stawią czoła problemom poruszonym przez obywateli, którzy stracili w nich wiarę".

Kredyty


Tekst: Charlotte Gush
Zdjęcie: screenshot via MSNBC