europejskie elity na zdjęciach

Tina Barney uwiecznia na fotografiach podobieństwa między najbogatszymi krajami naszego kontynentu oraz ich kulturowe cechy charakterystyczne.

tekst Matthew Whitehouse
|
13 Kwiecień 2017, 6:25am

Właśnie minęły dwa tygodnie, odkąd Theresa May uruchomiła proces zawarty w artykule 50. traktatu lizbońskiego. Ten krok postawił Wielką Brytanię na krawędź przepaści, stawiając przed nami wiele pytań. Gdzie znajduje się miejsce Zjednoczonego Królestwa na ogromnym kontynencie, zwanym Europą?

Warto wspomnieć, że kiedy założono Wspólnotę Europejską (Belgia, Francja, Włochy, Luksemburg, Holandia oraz Niemcy Zachodnie) w 1957 roku, Wielka Brytania początkowo podziękowała za członkostwo. Przeszła przez I wojnę światową, miała ogromną ilość kolonii — postrzegała siebie jako inną niż pozostałe kraje.

Co więcej, reszta kontynentu odbierała Wielką Brytanię w podobny sposób. Gdy premier Harold Wilson na początku lat 60. zaczął flirtować z Brukselą., Charles de Gaulle nie wyraził zainteresowania, dodając, że „Anglia jest 'zaściankowa'". Aby po czasie opisywać Zjednoczone Królestwo jako państwo z „bardzo wyraźnymi oraz bardzo nietuzinkowymi zwyczajami oraz tradycjami".

Wszyscy wiemy, jak się to potem potoczyło. Wielka Brytania w końcu dołączyła do Europy w 1973 roku, a w zeszłym roku zagłosowała za jej odłączeniem. Jednak pozostaje wciąż pewne pytanie: czy Wielka Brytania odłączy się od kontynentu europejskiego w aspekcie kulturalnym, tak jak już jest oddalona w sensie fizycznym? Czy jednak są jakieś podobieństwa rozciągające się wzdłuż kanału La Manche?

Tę myśl częściowo zgłębiła w „The Europeans" fotografka Tina Barney. Ośmioletnia, ogromna trasa po Austrii (1996), Włochach (1996-1998), Anglii (2001), Francji (2002), Hiszpanii (2003) oraz Niemczech (2004) pozwoliła sfotografować Amerykance zamknięty krąg europejskiej, starej elity. Uchwyciła podobieństwa między krajami oraz wspólne, kulturowe cechy charakterystyczne. I tak powstał przekrój tego, co dokładnie czyni Europejczyków Europejczykami.

Jak zaczęła się twoja przygoda z projektem „The Europeans"?

Wszystko zaczęło się od dwóch osób, które zgodziły się na moją prośbę. Pomyślałam wtedy, że to może być naprawdę interesujące. Przybyłam do American Academy w Rzymie jako gość i udało mi się zaprzyjaźnić tam z dwoma Włochami, którzy pomogli mi znaleźć ludzi do sfotografowania. Od tego momentu wszystko potoczyło się jak lawina kostek domina. Nigdy w życiu nie pomyślałabym, że ten projekt będzie trwał aż 8 lat i odwiedzę przy nim sześć różnych krajów. Myślałam, że będzie to jednorazowy wyjazd. Jednak potem, kiedy się tam znalazłam, wszystko było takie fascynujące. Moi nowi znajomi powiedzieli mi, że na przykład ich siostra wyszła za mąż za Austriaka albo że ich siostra czy brat ożenił się z Hiszpanką. To właśnie wtedy zrozumiałam, że wszystkie te kraje są w jakiś sposób ze sobą połączone.

Czy dużo czasu spędzałaś z osobami, które fotografowałaś? Czy były to dosyć szybkie spotkania?

Bardzo szybkie. Trafiali się ludzie, z którymi spędzałam wieczór, lecz przeważnie były to na tyle szybkie spotkania, żebym zdążyła zrobić swoją robotę. „Cześć, jak się masz?", wchodziłam, rozstawiałam lampy, robiłam zdjęcie i wychodziłam. Jednorazowe ujęcie. Nigdy więcej ich nie zobaczyłam ponownie. I zapewne nie zobaczę.

Twoje zdjęcia mają swego rodzaju oficjalny wymiar. Co za tym stoi?

Wszystko zaczęło się od mojej książki, „Theatre of Manners". Główną przyczyną była frustracja, wywołana próbą stworzenia interesującej struktury w fotografii, ponieważ poczułam, że jest ona jedynie nudnym, płaskim kawałkiem papieru. Zapożyczyłam trochę oczywiście od XVII-wiecznych holenderskich malarzy, lecz przede wszystkim też od włoskich i pomyślałam sobie, dlaczego by tego nie zrobić w fotografii? Ukierunkowałam zdjęcia tak, by stworzyć historię oraz spróbować utworzyć interesującą przestrzeń wizualną, jak i rozsądną konstrukcję. Wybierając się do Europy nie spodziewałam się, że ci ludzie oraz ich otoczenie będą tacy onieśmielający z powodu ich oficjalności. To było ich nadzwyczajne wyczucie manier. Każdy wie, że Amerykanie są bardziej na luzie. W każdym znaczeniu tego wyrażenia. Dlatego bardzo szybko pojęłam, że nie mogę widocznie nakierować tych ludzi, by robili cokolwiek niepasującego do tego, kim są.

Jak myślisz, dlaczego ludzie nadal są tak zainteresowani tymi zdjęciami?

Jedyna rzecz, która przychodzi mi do głowy to obsesja ludzi na punkcie seriali telewizyjnych takich jak „Dallas". Lub obecnych produkcji, jak na przykład „Tudorowie" lub coś w tego rodzaju. Te seriale pokazuję życie, o którym może niekoniecznie marzyli Amerykanie, lecz było to ich idealnym wyobrażeniem o wystawnym życiu monarchów. Myślę, że Amerykanie od zawsze je podziwiali.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Czy przybyłaś, by zobaczyć Europę jako spójną jednostkę czy może postrzegasz ją jako zbiór odrębnych państw?

To bardzo interesujące pytanie. Uważam, że niektóre rzeczy są bardzo podobne. Zazwyczaj chodzi wtedy o upodobania, co było zapewne zapożyczone, odkąd tylko można sięgnąć pamięcią. Gdy ludzie gdzieś trafiali, mówili: „Podoba mi się to. Zrobię tak samo". Jedną z tych rzeczy — co jest dosyć zabawne i powierzchowne — jest żółta ściana. W różnych krajach widziałam wiele zwykłych pomalowanych na żółto ścian. Również idea rodziny prawdopodobnie przewija się przez wszystkie państwa. Zamiar zatrzymania jej w domowym zaciszu. Szacunek do matki i ojca. Najstarszy syn.

Czy masz ulubione zdjęcie?

Prawdopodobnie mam, jednak zazwyczaj tak nie mówię. Chociaż w sumie tyle czasu już minęło. Portretowanie kręci mnie najbardziej ze wszystkiego, co kiedykolwiek robiłam. I myślę, że jednym z moich ulubionych jest zdjęcie „The Granddaughter" i inne, nazwane „The Young Lady". Pierwsze jest z Niemiec, drugie z Francji. Lubię jeszcze „The Hands", które przedstawia chłopca w niebiesko-białej koszuli ze swoim ojcem. Coś jest w dzieciach. Myślę, że dotarcie do dzieci w tym wieku przeważnie nie jest czymś łatwym. Jednak jeśli masz odpowiedniego modela, a nie możesz zorientować się, kim on tak naprawdę jest, możesz domyślić się tego, przenosząc się w inne miejsce poprzez spojrzenie na niego. Zazwyczaj wystarczą do tego jedynie oczy. To naprawdę wspaniałe.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Text Matthew Whitehouse
Zdjęcia: Tina Barney and Paul Kasmin Gallery

Tagged:
Europa
Kultura