Reklama

niewygodna historia wygodnej bluzy

Jak ukochana część garderoby stała się symbolem rasowej dyskryminacji?

tekst Alice Newell-Hanson
|
08 Listopad 2016, 2:48pm

Vetements spring/summer 17. Photography Mitchell Sams.

We wrześniu Whoopi Goldberg pojawiła się w programie „The View", ubrana w bluzę z kapturem za 1050 dolarów (4115 zł) od Vetements. Na kultowym już hoodie, z których słynie francuska marka, widniał napis „MAY THE BRIDGES I BURN LIGHT THE WAY" (Niechaj mosty, które spalę, oświetlają mi drogę). Ten cytat wcale nie jest starożytnym porzekadłem, jakby się mogło wydawać. Okazało się, że jego autorem jest nihilistyczny bohater popularnego w latach 90. serialu „Beverly Hills 90210" — Dylan McKay. Goldberg w rozmowie z New York Magazine stwierdziła: „Gdybym mogła założyć koszulkę z napisem 'Nie zadzierajcie ze mną', zrobiłabym to". Ostatnio odbyła się premiera nowego show Whoopi, „Strut", w którym występują transpłciowi modele i modelki, zwerbowani przez pierwszą trans agencję modelingową, Slay Model Management. Ogłoszono także, że Whoopie prawdopodobnie odejdzie z „The View". Czy to te mosty, które spali?

Fakt, że Goldberg wybrała luzacką bluzę, jest fascynujący nie tylko ze względu na oczywiste nawiązanie do jej kariery. Aktorka zmąciła spokój producentów „The View", w którym do tej pory wszystkie uczestniczki zawsze pojawiały się w klasycznych sukienkach i grzecznych bluzeczkach, postawiła na symbol ekonomicznego i rasowego podziału. Podobnie jak dzwony w latach 70., tak bluzy z kapturem w 2010 roku stały się swojego rodzaju modowym ucieleśnieniem nurtujących społeczeństwo problemów.

Nie zawsze tak było. Producent odzieży sportowej Champion już w latach 30. zaprojektował pierwsze bluzy z kapturem, aby chronić pracowników z północnej części Nowego Jorku przed zimnem i wiatrem. Wkrótce także sportowcy zaczęli je nosić, a następnie każdy, kto miał odwagę wyjść z domu w trakcie mroźnej zimy na półkuli północnej. W 1976 roku Sylvester Stallone trenował w chłodni, boksując zAmrożone kawały mięsa i zgadnijcie co miał wtedy na sobie? Zwykłą, szarą bluzę, która reprezentuje platońskie ideały: prostotę i praktyczność.

W międzyczasie w okresie rozkwitu hip-hopu w Nowym Jorku, bluza spełniała inną ważną funkcję. Grafficiarze — potężna siła w środowiskach kulturalnych w latach 70. — zaczęli nosić bluzę z kapturem, aby pozostać anonimowymi, kiedy „ozdabiali" mury i wagony metra. Klasyczna hoodie stała się więc ubraniem ochronnym, które stanowiło zabezpieczenie dla łamiących prawo.

„To był tylko jeden z elementów wczesnego stylu grunge i streetwearu. To fascynujące w jaki sposób ta uliczna kultura została skomercjalizowana i włączona do mody wysokiej", powiedziała historyczka hip-hopu, Halifu Osumare. Zwróciła również uwagę na to, że od 1970 roku bluza z kapturem postrzegana niegdyś jako coś zamierzenie nijakiego, przekształciła się w element garderoby, który wyznacza status i zdecydowanie upiększa strój gwiazd hip-hopu. (W 2006 roku The Victoria and Albert Museum w Londynie nabyło wysadzaną klejnotami bluzę, należącą kiedyś do Seana Combsa (znanego jako Puff Daddy) i umieściło ją w swojej stałej kolekcji.)

W latach 90. większość amerykańskich marek, takich jak Ralph Lauren i Tommy Hilfiger, zainspirowanych kulturą hip-hopu i jej finansowym potencjałem, zaczęło włączać sportowe i streetwearowe elementy do swoich kolekcji. Tak właśnie powstały linie odzieżowe Polo i Tommy Sport. To był zdecydowany ruch w stronę wyidealizowania „kultury hoodie", wyrwania jej z podziemych środowisk artystycznych i drobnych przestępców. Zamiast tego przedstawiano ją, jako coś miejskiego i pożądanego.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

"In the Hood" autorstwa Davida Hammonsa. Getty Images.

W lutym 2012 roku 17-letni uczeń liceum, Trayvon Martin, został zastrzelony na strzeżonym osiedlu na Florydzie. W tym feralnym momencie chłopak miał na sobie właśnie szarą bluzę z kapturem. Chwilę przed tragedią, strzelec George Zimmerman, powiedział dyspozytorowi 911, że młody mężczyzna „w ciemnej, szarej bluzie, wygląda podejrzanie". Kilka dni później, dziennikarze FOX News Geraldo Rivera i Bill O'Reilly niepotrzebnie dolali oliwy do ognia, zrzucając całą winę na Martina, który założył taki strój. Tym samym na nowo podgrzali debatę na temat specyficznej roli bluzy w tzw. profilowaniu rasowym. „Miał na sobie bluzę z kapturem, co nadało mu charakterystyczny wygląd. Wygląd gangstera" - stwierdził O'Reilly. W marcu 2012 roku hoodie stało się symbolem amerykańskiego rasizmu, ale także walki z nim. Tysiące ludzi zgromadziło się w Nowym Jorku na marszu „Miliona Bluz". LeBron James umieścił na Instagramie zdjęcie drużyny koszykarskiej Miami Heat w dresach i w bluzach z kapturem, tagując je #WeAreTrayvonMartin, #Hoodies, #Stereotyped, i #WeWantJustice (Jesteśmy Trayvonem Martinem, Bluzy, Zaszufladkowani i Chcemy sprawiedliwości).

Osumare sugeruje, że dwie postacie współczesnego świata zostały zaszufladkowane ze względu na kultową szarą bluzę z kapturem na dwóch krańcach spektrum: Travyon Martin reprezentuje postępującą demonizację czarnoskórych młodych mężczyzn. Natomiast Mark Zuckerberg udający się na doroczne firmowe spotkania w luzackiej bluzie, stał się ikoną normcore'owego i kujońskiego stylu, a do tego jest oczywiście multimilionerem. Bluza jest „kluczowym symbolem związku między kulturą uliczną i kapitalizmem", który jednocześnie jest uwikłany w historię amerykańskiego rasizmu, jak mówi Osumare.

Hoodie nie jest nowym symbolem niesprawiedliwości: już w 1993 roku David Hammons stworzył proste, acz poruszające dzieło, „In the Hood". W zeszłym roku nawet Hillary Clinton zasugerowała, że w wielu ludziach „widok młodego czarnoskórego mężczyzny w bluzie z kapturem wciąż budzi pewien niepokój". Nie zmienia to jednak faktu, że nadal chętnie je nosimy, zarówno na znak buntu, jak i dlatego, że ten kultowy element garderoby nigdy nie wyszedł z mody.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Alice Newell-Hanson