czego nauczył mnie „nagi instynkt”

Opowieść o psychopatycznej, nienoszącej bielizny pisarce zawiera w sobie więcej prawd na temat relacji damsko-męskich, niż mogłoby się wydawać.

tekst Philippa Snow
|
27 Kwiecień 2017, 2:45pm

Catherine Tramell wykonuje zawód dokładnie taki, jaki powinna wykonywać zabójczyni faceta w średnim wieku - jest pisarką. Nie ma fachu, który bardziej by tu pasował. Zjadliwe nastawienie męskiego, białego i podstarzałego establishmentu może sprawić, że każda kobieta się zahartuje. Tak się po prostu złożyło, że Tramell radzi sobie z tym dźgając facetów szpikulcem do lodu. Najwidoczniej używanie pistoletu jest dużo mniej falliczne, a większość pisarzy nie przepuści okazji do takich metafor. To przyjemna symbolika, nawet jeśli odnosi się do seryjnej morderczyni.

Doniesienia z miejsca wydarzeń wskazują, że przed morderstwem kobieta zawsze pozwala najpierw dojść swoim ofiarom, co jest całkiem miłym gestem. „Nagi instynkt" Paula Verhoevena najczęściej nazywany jest thrillerem, ale ja pokusiłabym się o stwierdzenie, że jest to dysfunkcyjny film romantyczny. Większość mężczyzn chętnie fantazjuje, że kobieta którą pieprzą, mogłaby ich zabić, choćby metaforycznie. Wiele kobiet, nie przypadkowo, myśli o zabiciu swojego partnera seksualnego. Seks między płciami jest idealną mentalną zbrodnią. W „Nagim instynkcie" jest to ukazane jako fizyczna i dosłowna gra, w której zwycięzca to morderca, a przegrany to zazwyczaj mężczyzna. Podupadły policjant (alkoholik uzależniony od kokainy, który w amoku zastrzelił dwóch turystów) z żoną która popełniła samobójstwo, sam również chce umrzeć, mimo że nie powie tego na głos. Kobieta, która jest seryjną morderczynią, jest więc dla niego idealną opcję. Obydwoje grają w tę grę jak wszyscy inni kochankowie, z tą różnicą, że u nich stawka jest dużo wyższa.

Niektóre z tych gierek są bardziej zdumiewające od pozostałych. 25-letni już film Verhoevena w żadnym swoim momencie nie jest tak podniecający, jak podczas kultowej sceny, w której paląca papierosa Sharon Stone bez majtek na sekundę rozkłada nogi przed policjantami. „Te sztuczki, których używają - 'Mamy władzę, pokażemy ci" - nie przeszły z Catherine", mówi Stone magazynowi Playboy. „Jej nastawienie to 'Myślicie, że macie władzę? To urocze'. Oczywiście to ona miała władzę. Ci mężczyźni ją otoczyli, siedziała na krześle na środku pustego pokoju. To byłaby bardzo deprymująca sytuacja, gdyby nie potrafiła ich przechytrzyć. Na komendzie mogła poczuć się zastraszona, ale zamiast tego pomyślała: 'To będzie niezła zabawa. Och, chcecie mnie posadzić na środku tego pokoju? Czarujące. Dlaczego to robicie? Chcecie zajrzeć mi pod sukienkę? Ok, no to jazda'".

Lady Makbet mówiła: „Wyglądaj jako kwiat niewinny, ale niechaj pod kwiatem tym wąż się ukrywa". Catherine Tramell od czasu do czasu wygląda jak kwiat - zdecydowanie burżujski. Zazwyczaj jest wężem, albo kwiatem z tatuażu z napisem: „Nie depcz mnie". Grana przez Sharon Stone i wystrojona w kreacje od Herve Leger i Eileen Fisher bohaterka gołym okiem daje się rozpoznać jako dziedziczka milionowej fortuny. Świadczy to też o tym, że zabijanie jest dla niej po prostu pasją, a nie sposobem na zarobek. Swoją drogą zawód pisarki jest idealną pracą dla milionerki, bo eliminuje się ryzyko głodowania. Catherine pisze thrillery pod pseudonimem „Catherine Woolf", jakby nazwisko Trammel nie było już idealne („trammel" z języka angielskiego oznacza ograniczać, krępować ruchy).

Jeśli mam być szczera to uważam, że postać Catherine została spektakularnie niezrozumiana. Czy próbowaliście kiedyś znaleźć tak naprawdę zupełnie niewidoczną pod ubraniami bieliznę? Nie da się tego zrobić. Nic dziwnego, że woli chodzić bez niej w białych obcisłych strojach. Mężczyźni dosłownie i w przenośni eksponują swoje penisy, kiedy dojdą do władzy. Nie widzę więc problemu z kobietami robiącymi to samo. Analogicznie, nie mów mi nic na temat chamstwa i nieuprzejmości, jeśli nie jesteś kobietą i nigdy nie randkowałaś online. Męskie wiadomości w sieci są odpowiednikiem strategii dobry glina zły glina. Wydaje mi się to bardziej niż wspaniałomyślne, że Catherine wiąże ręce swoich ofiar szalikiem od Hermesa, kiedy spokojnie mogłaby to zrobić kawałkiem sznurka. Nie znalazłabyś takiej porady w Cosmo, ale chcę wierzyć, że we francuskim Vogue'u już tak. Jedyne co mogłabyś przeczytać w Cosmo to ktoś mówiący dosłownie: „Lubiłam uprawiać z nim seks. Nie bał się eksperymentować. Lubię takich mężczyzn. Mężczyzn, którzy dają mi przyjemność. On dał mi jej dużo".

Załóżmy, że kobiece magazyny nie znają kompleksowej odpowiedzi, co dla mnie nie jest w sumie bardzo naciągane. Załóżmy zamiast tego, że „to czego naprawdę chcą mężczyźni" to dużo bardziej złożona kwestia niż przedstawia ją Glamour. Dobrze! Stare sposoby są reliktem przeszłości. Wbiłyśmy w nie szpikulec do lodu. Jesteśmy wolne od marzeń o zaręczynach, czekania na najlepszy czas do oddzwonienia, nie oddawania się na pierwszej randce itp. itd. Jeśli przestaniemy wzorować się na bohaterkach komedii romantycznych, a zaczniemy naśladować białych, uprzywilejowanych mężczyzn, to kogo będziemy przypominać? Zakładam, że przypominałybyśmy Catherine Tramell, jedną z najlepszych i najbardziej szalonych kochanek w historii kina.

Oto zasady Catherine w pigułce (jeśli sami chcecie się zastosować do jej rad): kłamstwo jest częścią utrzymywania miłości, tak samo jak każdy inny nawyk domowy. Jest równie dobre jako metoda dbania o siebie, jak i o innych. Jednym ze sposobów na zostanie mistrzem kłamstwa jest zostanie pisarzem. To tak nauczyłam się mówić „może" zamiast „chyba sobie, kurwa, żartujesz". W radiowozie policyjnym Catherine wymienia te kilka zdań z policjantem:

„- Pracuje pani nad kolejną książką?

- Tak, pracuję.

- To musi być coś, ciągłe wymyślanie różnych rzeczy.

- Tak, to uczy kłamać.

- Jak to?

- Ciągle trzeba zmyślać i to wiarygodnie. To się nazywa zawieszenie niewiary".

Wszyscy zawieszamy swoją niewiarę i powstrzymujemy niedowierzanie, kiedy bierzemy ślub albo decydujemy się na zamieszkanie z kimś. Głównie po to, żeby zachować zdrowie psychiczne, co sugeruje, że praktykujemy kłamstwo, żeby przetrwać. Catherine jest tutaj na wygranej pozycji. Utrzymywanie dobrej formy też jest dla niej ważne, ale prawdopodobnie z przyczyn innych, niż mogłoby się wam wydawać. Na miejscu zbrodni (zabójstwo jej chłopaka) policjanci byli pod wrażeniem, że (pomimo wcześniej uprawianego seksu zakończonego zabójstwem) Catherine nie zostawiła na jego ciele żadnych siniaków. Dochodzą do wniosku, że nie mogła to być pokojówka, ponieważ ważyła ona dużo więcej. Nie mogę i nie poprę obsesyjnego trzymania się diety, ale można odchudzać się ze złych i dobrych powodów. Pozostawanie szczupłym, żeby dyskretnie mordować, przebija głodzenie się, by móc zmieścić się w suknię ślubną.

Bezpośredniość ucina wszystkie pierdoły, więc ty i twój kochanek możecie spędzić mniej czasu na bawieniu się w kotka i myszkę, a więcej czasu na seksie miłość, randkowaniu i zastanawianiu się, czy użyć broni ukrytej pod łóżkiem itp. „Nie przestaniesz mnie śledzić, tylko dlatego że masz wolne, prawda?", mówi Catherine do zainteresowanego policjanta (Douglas). „Będę wychodzić koło północy, w razie gdybyś chciał za mną pójść". Po wspólnej nocy, zapytała go ze śmiertelną powagą: „Naprawdę myślałeś, że to było godne podziwu?".

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Główną ideą przyświecającą Catherine jest, żeby nigdy żaden mężczyzna albo morderstwo nie stanęło na drodze jej edukacji. Tak, jest „najlepszym seksem stulecia" i „waginą z wyróżnieniem", ale jest również prawdopodobnie geniuszem. W końcu to podwójna magisterka z literatury angielskiej i psychologii na Uniwersytecie Berkley. Nie ma momentu, w którym zachowałaby się mało inteligentnie. „Lubię gry", mruczy w pokoju do przesłuchań. „Studiowałam psychologię, to się z tym wiąże". W końcu ktoś mówi o niej: „Ona jest genialna. Ona jest zła!".

Wydaje mi się, że już wcześniej to napisałam, ale jest to warte powtórzenia: nie ma nic złego we wzbudzaniu u swojego partnera niepokoju. Mam na myśli, żeby trochę go wystraszyć, trochę albo bardzo, w zależności od tego jak bardzo to lubi. „Bałeś się zeszłej nocy?", zapytała ochoczo. „O to chyba w tym chodzi", odpowiada policjant. „To dlatego to było takie dobre". Wiedza na temat tego kiedy i jak zakończyć taką zabawę również jest niezbędna. Catherine kończy ją słowami „Żegnaj, Nick". Gdy to nie dociera, dodaje: „Żegnaj Nick. Skończyłam swoją książkę. Nie słyszałeś?".

Publikując recenzję „Nagiego instynktu" w 1992 roku, pismo the New York Times miało dobry pogląd na to kogo będziemy przypominały, jeśli zakończymy dziewczęce randkowanie rodem z komedii romantycznych i zajmiemy męskie pozycje. Jak twierdzi Janet Maslin, skończyłybyśmy jako kopie Material Girl. „Madonna to wyraźnie wzór bogatej kobiety u władzy", sugeruje. „Zmienia swoją seksualność w pewną złośliwość, specjalnie wyśmiewając i odwracając formy heteroseksualnego uwodzenia". Natomiast postać Catherine Tramell jest oparta na prawdziwej, wściekłej kobiecie, która nie była gwiazdą popu, ale tancerką erotyczną. „Włożyła rękę do torebki i wyciągnęła pistolet, który wycelowała we mnie", autor scenariusza Joe Eszterhas powiedział magazynowi Nerve Magazine o ich wspólnej nocy. „Powiedziała: 'Daj mi jakiś powód, dla którego miałabym cię nie zabić'. Odpowiedziałem: 'Nie zrobiłem nic, żeby cię skrzywdzić. Sama chciałaś tutaj przyjść i z tego co wiem, podobało ci się'. A ona odpowiedziała: 'Wy, faceci, zawsze chcecie ode mnie tylko tego i mam już dość'. Długo dyskutowaliśmy zanim odłożyła broń".

Dla osoby zainteresowanej gierkami (ponieważ studiowała psychologię), interesujące może być to, że anegdota o kobiecie mającej dosyć wykorzystywania przez mężczyzn skutkuje powstaniem historii o odwrotnej dynamice. „Pamiętamy zbrodnie Catherine Tramell, czy jej opanowanie i instynkt samozachowawczy?", pyta Amanda Fortini z magazynu Elle. Powiedziałabym, że pamiętamy wszystkie te rzeczy, dlatego że postać bezwstydnej, stylowej, biseksualnej seryjnej morderczyni jest daleka od typowej. Klasyczne portretowanie kobiet i banalne historie miłosne są często denne. Jak mawiała Catherine: „Nie chcę już o tym mówić. A teraz wypad, proszę".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Philippa Snow

Tagged:
Film
Kultura
sharon stone
nagi instynkt