jak wes anderson stał się wesem andersonem?

„Rushmore” to historia dojrzewania zarówno głównego bohatera, jak i Wesa Andersona

|
wrz 29 2017, 9:31am

Takie filmy jak „Kochankowie z księżyca. Moonrise Kingdom" i „Grand Budapest Hotel" świetnie ilustrują zamiłowanie Andersona do bogato zdobionych, pastelowych planów filmowych, bajkowych światów i szybkich ujęć. Oczywiście tak jak inni artyści Wes potrzebował czasu, aby wypracować własny styl i estetykę. W swoim drugim filmie „Rushmore" z 1998 roku reżyser bawił się jeszcze różnymi technikami. Jednak już można w nim dostrzec ślady typowego stylu Wesa, chociażby w długich, rozwlekłych ujęciach, precyzyjnych efektach wizualnych i dziwacznej, przygodowej fabule. Najnowsza, 10-minutowa analiza filmu z youtubowego kanału ScreenPrism pt. „Rushmore: Portret młodego Wesa Andersona" bada, jak styl Wesa ewoluował od czasu tego przełomowego filmu.

„Film możemy odczytać jako historię dojrzewania zarówno Maxa, jak i Wesa", twierdzi wideo-analiza. Porównuje ona historię głównego bohatera — Maxa Fischera — młodego artysty, szukającego własnego ja, do historii młodego Wesa Andersona. ScreenPrism nazywa „Rushmore" „najbardziej realistyczną i autobiograficzną z prac Andersona". Przyziemna fabuła opowiada o ujmującym, niezdarnym licealiście, który zakochuje się w swojej nauczycielce i uczy się, jak wpasować się do społeczeństwa.

To niesamowite, jak daleko zaszedł Wes Anderson. Jego niskobudżetowe zdjęcia w plenerze przeobraziły się w wielkie, kolorowe, hollywoodzkie plany filmowe. Jednak jego zainteresowanie dojrzewającymi wyrzutkami społecznymi nie uległo zmianie — wręcz wzrosło.

Realizm w „Rushmore" został osiągnięty dzięki relatywnie niskiemu budżetowi, który posiadał dobrze zapowiadający się Wes. Wierzące w młodego reżysera Walt Disney Studios pokonało New Line Cinema i wykupiło prawa do filmu, dając Wesowi 36 mln zł budżetu. Co, jak na początkującego reżysera, robiło wrażenie. W końcu wizje Wesa są kosztowne! Dla porównania, „Grand Budapest Hotel" miał ponoć budżet w wysokości 90 mln zł.

Wes pracował po prostu z tym, co miał. Filmik ScreenPrism podkreśla, że w filmie możemy zauważyć typową dla Andersona pracę kamery — zawiłą scenografię, zrównoważoną szerokimi, centralnymi ujęciami i symetrią. Nie jest ona jednak aż tak skrupulatnie staranna, jak w jego późniejszych filmach.

W internecie coraz częściej pojawiają się filmiki interpretujące i analizujące warsztat Andersona. To dzięki nim narodziła się internetowa społeczność zagorzałych superfanów Wesa. Istnieje nawet redditowy wątek The Accidental Wes Anderson, w którym wielbiciele reżysera umieszczają tysiące zdjęć miejsc ze wszystkich stron świata, pasujących do cukierkowej estetyki Andersona. To jasne: subkultura Wesa Andersona powstaje na naszych oczach.

Zobacz poniżej filmik o początkach reżyserskich Wesa Andersona.

Artykuł pierwotnie ukazał się w amerykańskim wydaniu i-D.