poznaj nową modową gwiazdę europy wschodniej

Ukraiński projektant Anton Belinskiy regularnie pokazuje swoje kolekcje w Paryżu i Kijowie, a ostatnio wystawiał prace również podczas Biennale w Wenecji

|
15 Wrzesień 2017, 2:33pm

Anton Belinskiy bardzo przypomina swój rodzinny Kijów: jest chaotyczny, otwarty, przyjazny, zabawny, dziki. Jest w zasadzie miniaturą Kijowa, a jego projekty odzwierciedlają młodzież tego miasta. Jego prace są piękne, polityczne i swobodne, zakorzenione w ukraińskiej historii. Opowiadają o zmaganiach kraju i jego nadziejach na przyszłość. Marka Antona zrodziła się z miłości do ojczyzny i przyjaciół oraz potrzeby pokazania światu prawdziwego kijowskiego podziemia.

Marka powstała przed rewolucją, ale kreatywnie dorosła w jej obliczu. Euromajdan z 2013 roku był iskrą optymizmu, ale odbudowywanie świata z gruzów nie zawsze jest proste i piękne. Szczególnie że światowe media szybko podłapują tematy nowych palących problemów w innych miejscach. Konflikty na obrzeżach wschodnioeuropejskiego kraju przestają interesować stacje telewizyjne w obliczu impasu i niespokojnego zawieszenia broni. „Kraj powoli zaczyna odbudowę" — to nie brzmi jak materiał na szokujący nagłówek.

Projekty Antona to marzenia o lepszej przyszłości, nawet jeśli czasem znika ona z horyzontu. Są polityczne w zamyśle, a nie poprzez proste, tanie slogany. Jedynym mottem może być hasło „biedni, ale stylowi", opisujące całe jego środowisko.

Anton zyskał rozgłos, gdy został nominowany do nagrody LVMH w 2015 roku. Od tamtej pory pokazuje kolekcje w Paryżu i Kijowie. Jedną tworzy dla międzynarodowych odbiorców, a drugą dla dzieciaków z jego okolic, które nadają projektom autentyczności.

Latem z okazji 25. rocznicy ukraińskiej niepodległości, Anton zebrał najlepszych w dziedzinie dizajnu i muzyki i zorganizował One Day Project. Na kanwie sukcesu wydarzenie odbędzie się również w tym roku — tym razem potrwa trzy doby.

„Kijów to moje ulubione miasto", wyjaśnia Anton, zapytany o zamysł wydarzenia. „Mieszkam tu od zawsze, dzielę je z przyjaciółmi. Wielu z nich projektuje, tworzy muzykę, sztukę, fotografuje — One Day Project jest formą celebracji tego talentu i przyjaźni". To także reakcja przeciw tradycyjnym strukturom, nudzie i ograniczeniom narzucanym przez format tygodnia mody. Może jest lekko chaotyczny, ale za to z sercem, a właśnie taki powinien przecież być fashion week. Impreza pozwala lśnić przyjaciołom Antona.

„Każdy może zaprezentować się, jak tylko sobie życzy, bez związku z przyjętym schematem [tygodnia] mody", dodaje Anton. „To nie tylko moje marzenie. Potrzebuje tego również społeczność, która chce określić siebie i pokazać młodą, świeżą energię Kijowa. Wszystko jest efektem współpracy, wszystko robimy razem z ludźmi, których pokazujemy i wspieramy".

One Day Project zabiera nas w podróż po całym Kijowie: od klubów nocnych (Yulia Yefimtchuk i Paskal), przez parki (Khomenko & Zirochka) i ganki domów (Subrosa) po ratusz (Drag&Drop). Pokaz Antona odbył się w markecie Zhytniy w dużym, sowieckim budynku z lat 70., położonym nad rzeką. Ma wspaniały, spadzisty dach i betonowe wnętrze z filarami. Wewnątrz wciąż wrzało — hala była pełna klientów, gdy Anton szykował pokaz. Odbył się on na antresoli, z której można podziwiać halę targową, pełną stoisk z serem, orzechami, owocami i mięsem. Od czasu do czasu ku uciesze gości po wybiegu przebiegał pies.

„To jedno z moich ulubionych miejsc", Anton odpowiedział, zapytany dlaczego właśnie tutaj zorganizował pokaz. „Jest w ciągłym ruchu, to bardzo żywe miejsce. Można tu wyraźnie zaobserwować wiele rzeczy, charakterystycznych dla życia codziennego Ukrainy. Na Zhytniy Market przychodzą różni ludzie — pełno tu kontrastów. Na tym samym rogu można zobaczyć elegancką dziewczynę, kupującą słodycze oraz staruszkę żebrzącą o pieniądze".

W tym roku Anton zorganizował również prezentację na paryskim tygodniu mody (w marcu), a lato spędził w ukraińskim pawilonie na Biennale w Wenecji, gdzie wystawiał prace obok legendarnego fotografa, Borisa Mikhailova. Specjalnie na tę okazję stworzył kreacje nawiązujące do słynnej bójki w ukraińskim parlamencie — zdjęcia z tego zajścia obiegły internet dzięki swojej surrealistycznej, renesansowej kompozycji.

„Zaczęliśmy [prace nad tą kolekcją] podczas Biennale w Wenecji", wyjaśnia Anton. „Jest poświęcona sytuacji politycznej na Ukrainie, korupcji, a przede wszystkim politykom, którzy nie mogą się zdecydować, czy wolą jechać na wakacje na jakąś wyspę czy może uszczknąć większy kawałek budżetu państwa. Po rewolucji sytuacja zmieniła się na lepsze, ale sedno problemu pozostaje bez zmian".

Jedną z inspiracji byli ukraińscy politycy na wakacjach. Anton zmienił tradycyjne, futrzane czapki, które noszą, w bikini dla ich dziewczyn, żeby miały co nosić na plaży. Zmienił nadruk na hawajskiej koszuli ze swojej garderoby — hibiskusy zastąpił ukraińskimi nagietkami. Puchowe kurtki przypominały obicia ław, w których zasiadają parlamentarzyści. W jego pracach powrócił także motyw dowodów osobistych, paszportów oraz barw ukraińskiej flagi, które często pojawiają się na jego projektach. Paryska kolekcja skupiała się z kolei na pieniądzach i kursach wymiany walut.

Nie wszystko, co robi Anton, jest tak konceptualnie polityczne. Znacząca część jego pracy projektowej skupia się na praktycznym aspekcie ubrań. Anton czerpie inspiracje z luzu kijowskiej młodzieży oraz jej prawdziwego życia. Polityka, korupcja, pieniądze, paszporty — wszystko to jest jego częścią, dlatego odzwierciedla to w ubraniach. Talent Antona tkwi właśnie w umiejętności tworzenia tak znaczących dzieł z otoczenia. Jest projektantem, którego ubrania są pełne piękna, ale jednocześnie pokazują trud zmagania się z codziennością.

Przeczytaj też:

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.