kierowczyni, przodkini czy freelancerka…

Już nikt nie zaprzeczy, że te wyrazy istnieją. W końcu jest! „Słownik nazw żeńskich polszczyzny”.

tekst i-D Staff
|
14 Marzec 2016, 9:16am

źródło: Flickr.com

Trochę czasu minęło, zanim znalazły się śmiałkinie (tak, tak, śmiałkinie), które podjęły wyzwanie. Okazały się nimi Agnieszka Małocha-Krupa wraz ze swoją drużyną redaktorek. Stworzyły „Słownik nazw żeńskich polszczyzny", ostatecznie udowadniając, że myli się ten, kto nie uznaje istnienia dyrektorek, twórczyń i całej masy innych nazw zawodów, w których dziewczyny świetnie się sprawdzają.

I chociaż może się wydawać, że poszliśmy krok naprzód, tak naprawdę wróciliśmy jedynie do tego, co kiedyś było normą. Przed II wojną światową naturalnie współistniały kobiece i męskie odpowiedniki nazw zawodów: „Zarejestrowane w pionierskim słowniku feminatywa [żeńskie odpowiedniki męskich wyrazów - przyp. red.], kiedyś funkcjonujące jako neutralne stylowo odpowiedniki nazw męskich (typu docentka, doktorka, profesorka, weterynarka), pokazują ewolucję odczuć społecznych wobec tych form", napisał prof. Jan Miodek.

Najwyraźniej w nowym reżimie „społeczne odczucia" mocno się ochłodziły i zapanowała moda na nazywanie kobiet takimi samymi terminami, jak mężczyzn (rzekomo w imię równości!). Biorąc pod uwagę przepaść w płacach i zajmowanych stanowiskach między płciami, raczej był to kolejny krok w stronę obniżenia wartości samych kobiet. Najlepszym przykładem dzisiaj są programistki, o których pisaliśmy (link). Jeśli były oceniane nie przez pryzmat swojej płci, ich wyniki były lepsze, niż mężczyzn. Czy słownik pomoże w przywróceniu głosu kobietom dopiero się przekonamy, ale walka o język już trwa jakiś czas.

O żeńskich nazwach zawodów stało się głośno w 2012 roku, kiedy polska Wikipedia zapytała Radę Języka Polskiego, jak to właściwie z nimi jest. Odpowiedź była dość ogólna, ale rada nie odrzuciła możliwości wprowadzenia takich form. Zastrzegli jednak, że często nazwy żeńskie stworzone przez końcówkę „ka", jak „dyrektorka", brzmią umniejszająco. W całej sprawie nie chodzi jednak przecież tylko o to, jakiej formy mamy używać. To dopiero pierwszy krok do realnego wyrównania szans kobiet i mężczyzn w pracy, na co jeszcze pewnie trochę poczekamy. Ale takie inspirujące dziewczyny, jak Agnieszka Małocha-Krupa i jej zespół na pewno skrócą ten czas!

Więcej szczegółów znajdziesz na stronie wydawnictwa.  

Przeczytaj też:

Kredyty


Zdjęcie główne: Flickr.com

Tagged:
feminizm
język
płeć
słownik nazw żeńskich polszczyzny