uwaga, talent: coldair / tobiasz biliński

Jeśli jeszcze nie słyszałeś Coldair, to lepiej szybko nadrób zaległości!

tekst Mateusz Góra
|
20 Listopad 2015, 12:40pm

zdjęcie: kamila chomicz

Grał w Nowym Jorku, Los Angeles, Berlinie, Austin... i właśnie opublikował nowy singiel zapowiadający płytę „The Provider", która będzie miała swoją premierę 15 stycznia. Dokładnie wsłuchaliśmy się w „Denounce" i musieliśmy poznać człowieka, którym za nim stoi. Oto, czego udało nam się dowiedzieć o Tobiaszu.

Wszędzie go pełno
Na swojej stronie na Facebooku w rubryczce miasto rodzinne wpisał: „wszędzie". Nie ma w tym ani trochę przesady. Gdzie podziewał się Tobiasz, kiedy zniknął nam z horyzontu? Okazuje się, że miał sporo na głowie. W marcu zeszłego roku koncertował na zachodnim wybrzeżu USA (zaliczył występ na festiwalu SXSW w Austin), w maju zagrał na Primaverze w Barcelonie a potem na Open'erze w Gdyni. „Po powrocie z mojej amerykańskiej trasy, podczas której nagrałem album, wróciłem do Warszawy na kilka miesięcy i zrobiłem sobie przerwę od głównego projektu. Później wyjechałem na kilka miesięcy do Londynu, po czym wróciłem do Sopotu i obecnie jestem tutaj, chociaż za kilka miesięcy pewnie znowu gdzieś mnie poniesie, jak zwykle", powiedział nam Biliński.

Założył własną wytwórnię
Tobiasz nie tylko sam robi muzykę, ale też sam się wydaje. Posiada wytwórnię Twelves Records, której nakładem (przy współpracy z legendarnym Sub Pop Records) ukaże się jego czwarty album. Utwory do nowej płyty nagrywał w studiu Jeffa Zeiglera w Filadelfii, a okładkę zaprojektował mieszkający w Berlinie szwedzki artysta, Johannes Helgelin. „Poza graniem i produkcją w zasadzie nie robię nic innego. W tym momencie jest to prawie cały etat. Wstaję rano, piję kawę i siadam do muzy, kończę wieczorem. W Sopocie jest spokojnie i nie ma też za dużo do roboty, więc to idealne warunki. W wolnym czasie śpię albo oglądam The Office" .

Poczuł, że nadszedł czas na zespół
Do tej pory występował głównie sam, jednak podczas koncertów promujących „The Provider" wystąpi z zespołem. „Wielokrotnie przyznawałem się do bycia control freakiem. Muzykę zawsze piszę sam. Jestem swoim własnym managerem, producentem, wydawcą. Teraz chyba zaczynam trochę z tym luzować, szukać ludzi do pomocy. Na żywo będę grał z zespołem, w okolicach premiery płyty zagramy w Warszawie. Niedługo dam znać gdzie i kiedy".

Coldair podczas występu na festiwalu SXSW.

Jego nowy album będzie mroczny, surowy i…
Fani Coldair będą zaskoczeni. Nowy materiał różni się od tego, do czego się przyzwyczaili. „Denounce i prawie wszystkie pozostałe kawałki z The Provider napisałem pod koniec mojego bytowania w Warszawie, jedną nogą z powrotem w Trójmieście. To był raczej mroczny i mętny okres, życie wywaliło mi się do góry nogami, mieszkałem trochę w rodzinnym Sopocie a trochę w stolicy i w mojej głowie działy się dość ponure rzeczy, co zapewne zadecydowało o tak grobowym i surowym brzmieniu albumu".

…elektroniczny
Chociaż nadal jest fanem „gitar, dęciaków i pianina", przyznaje, że w ostatnim czasie poszedł w innym kierunku: „Zacząłem się bardziej interesować poszukującą elektroniką i postanowiłem zrobić płytę opartą na syntetycznych brzmieniach. A nawet nie tyle postanowiłem, co po prostu samo tak wyszło".

Lubi być poza systemem
Nie stara się nikomu zaimponować, bo to odciągałoby go od skupiania się nad robieniem muzyki: „Wychowałem się na filozofii DIY [zrób to sam] i w zasadzie cały czas w niej siedzę. Swoją pierwszą EPkę z 2008 roku wycinałem ręcznie nożem do papieru, sklejałem taśmą dwustronną i wypalałem płyty na kompie".

Przeczytaj także:

Ptaki dodają muzyce skrzydeł

10 rzeczy, które powinieneś wiedzieć o zespole Jóga

Kamp! wraca z „Ornetą"

Tagged:
coldair
Newsy