10 rzeczy, które powinieneś wiedzieć o soniamiki

Soniamiki, czyli Zosia Mikucka, żyje w świecie muzyczno-filmowych marzeń. Dopiero co wydała swój drugi album na polskim rynku, „Federico”. Na Facebooku zachęca wszystkich, żeby razem z nią współtworzyli historię wędrówki tajemniczej pary, „Midena i...

tekst Mateusz Góra
|
18 Lipiec 2016, 3:40pm

@soniamiki_music

Muzyka i film istnieją dla niej nierozłącznie
Potrzeba robienia filmów łączy się u mnie z potrzebą robienia muzyki. Skończyłam studia filmowe, a dokładnie film animowany. Dla mnie muzyka to najszybsza, najłatwiejsza forma zrobienia filmu.

Swoją nową płytę zadedykowała przyjacielowi, z którym „zna się" od dawna
Fellini to pierwszy artysta, który zagościł w moim życiu. Z chęcią do niego wracam, napisałam pracę magisterską o filmie animowanym w kontekście Felliniego. Myślę, że to jest bardzo potrzebne mieć takiego artystę w życiu, bo wypełnia to jakąś lukę. Przeżywałam moment fascynacji Jarmuschem. W liceum oglądałam wszystkie jego filmy i uwielbiałam ten klimat, ale nie mogę powiedzieć, że dalej go tak uwielbiam. Fellini za to pozostał.

Jedną z jej inspiracji była „Akademia Pana Kleksa"
„Akademia Pana Kleksa" czy może bardziej „Podróże Pana Kleksa", gdzie pojawia się postać Meluzyn. Moja ukochana piosenka z tego filmu („Podróż w krainie baśni"), to bardzo mocna inspiracja mojej płyty. Mam wrażenie, że kiedy słyszę piosenkę „Good Dogs", która zaczyna się przeciągłym syntezatorem, czuję, że brakuje tam głosu Piotra Fronczewskiego.

Jest trochę control freakiem.
Potrzebuję pełnej kontroli, odbija się to również na mojej współpracy managerskiej. Ale pracuję nad tym, by to zmienić i dać sobie więcej luzu. W takiej samodzielności przeszkadza mi to, że możesz mieć czasem dosyć otaczania się tylko sobą... dlatego coraz więcej osób płynie tym moim statkiem razem ze mną.

Ale potrafi też zaufać innym.
Cieszę się, kiedy pojawiają się na mojej drodze ludzie, którzy łapią ten klimat, rozumieją mnie i mogę im ufać artystycznie. Przyjmują jakąś płaszczyznę i wiedzą, co z tym zrobić.

Miłość do opowiadania historii odkryła w sobie już w dzieciństwie.
Byłam dzieckiem, które bardzo lubiło opowiadać. Uwielbiałam, jak przychodzili przyjaciele moich rodziców, snułam wtedy opowieści i często paplałam wszystko, co się w domu dzieje.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Tak samo, jak zdolności pisarskie.
W wieku 7 lat napisałam już małą książkę. Poprosiłam mamę, żeby mi zrobiła notes i stworzyłam 20-stronnicową historię o przyjaźni mrówki i biedronki. Potem z moją przyjaciółką na podstawie tej książki zrobiłyśmy spektakl dla rodziców i przyjaciół w domu. Byłam aktywna, musiałam sobie organizować zajęcia!

Lubi świadomy kicz
Z Dominikiem Jankowskim, który zaprojektował okładkę mojej płyty, stwierdziliśmy, że powinna być ironiczna, sarkastyczna, przypominać dawne obrazki religijne, które też pojawiają się w filmach Felliniego. To wizja trochę na poważnie, trochę baśniowo. Wiem, że bawienie się kiczem jest trochę ryzykowne, ale ja to lubię i czasami ryzykuję.

Zamiast ekspresowej sławy wolałaby wiernych fanów na zawsze
Ludzie mają coraz większy głód nowych rzeczy, które potem porzucają i biorą następne. Dlatego mam taką potrzebę, żeby zbudować wokół siebie świat ludzi, którzy naprawdę będą chcieli cieszyć się moją muzyką, będą jej słuchali. Fajnie by było, gdyby to była duża grupa, ale marzy mi się, żeby była mocna, konkretna. Fajnie jest mieć 55 lat i cały czas grać. To dla mnie fajniejsze, niż zrobić szybką karierę, 2-3 płyty... chociaż to też fajne (śmiech).

Sama zresztą bywa wierną fanką
Lubię być wierna jakiemuś artyście i jak już ktoś mi przypadnie do serca, to trudno jest go stamtąd usunąć. Daję duży kredyt zaufania, jak ktoś coś spieprzy, to mówię „no dobra, może tego nie rozumiem".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra