nenukko idzie własną drogą

To było chyba największe zaskoczenie tegorocznego Fashion Weeku w Łodzi. Nenukko znane ze swojej charakterystycznej luźnej sylwetki, która od paru ładnych sezonów z powodzeniem wpisuje się w krajobraz polskich miast, powiedziało ‒ basta! Na ostatnim...

tekst Basia Czyżewska
|
02 Listopad 2014, 2:10pm

Materiały prasowe

Można powiedzieć, że pierwotny pomysł na markę brzmiał jak dobry żart z fashionistów: dres od projektanta. Miękkie bawełniane spodnie z gumką w pasie i wielka bluza do kompletu to chyba najbardziej wstydliwe ubranie skrywane w każdej szafie. Kojarzy się z leżeniem na kanapie i modowym oportunizmem.

Dziewczyny z Nenukko jeszcze kilka lat temu, przed erą tolerancyjnego normcore'u, zrobiły dresowy comming out. Wymyśliły neodres, w którym wszystko było tak jak być powinno - a jednak trochę inaczej. Zachowały miękką bawełnę i gamę szarości, ale w spodniach zwęziły nogawki i obniżyły krok, a w bluzach wydłużyły proporcje i dodały miękkie kominy. Tak powstała nowa sylwetka świadomego dresiarza, który najczęściej wykonuje wolny zawód, interesuje się kulturą i sztuką oraz dba o prawa zwierząt.

Pomysł na to ubranie brzmiał też jak dobry biznes: połączenie skrajności. Ale przedsięwzięcie powstało naturalnie. Była to potrzeba zrobienia czegoś, co chciałoby się mieć, ale nie da się tego nigdzie kupić. Dziewczyny szyły dla siebie, później dla znajomych i dla znajomych znajomych, aż w końcu dojrzały do tego, by otworzyć własną markę. O dziwnej nazwie, która nie znaczy nic konkretnego, ale uruchamia wyobraźnię. Uniseks, Skandynawia i europejski rodowód (podwójne k charakterystyczne dla języków europejskich). Wszystko owiewała mgła tajemniczości. Projektantki zadbały o anonimowość. Do dziś nie zdradziły nazwisk, nie pozują do zdjęć, a na pytania dziennikarzy odpowiadają wyłącznie e-mailowo jednym wspólnym głosem Nenukko.

Zabawnie obserwować, jak łamią ogólnie obowiązujące zasady marketingu - i wszystko uchodzi im płazem! Np. przez wiele lat marka nie zaproponowała żadnego projektu sukienki, mimo to niektóre ubrania Nenukko świetnie adaptowały się na czerwonym dywanie.

Inny przykład stanowią ludzie, którymi projektantki się otaczają. Nenukko uwielbia opowiadać historie za pośrednictwem wyrazistych, awangardowych artystów. Surowe zdjęcia Przemka Dzienisa, geometryczne fryzury Jagi Hupało czy przejmująca muzyka Adama Walickiego to estetyczna nisza, przed którą drżałby każdy PR-owiec. Tymczasem kampanie Nenukko mają się świetnie, obiegają internet i wygrywają konkursy.

I wreszcie najdziwniejsza wolta: ewolucja stylu i odrzucenie znaku rozpoznawczego - luźnego dresu. Wszystko zaczęło się już rok temu, gdy na pokazie sezonu wiosna/lato 14 modele wyskoczyli w dżinsowych marmurkowych lookach, a część ubrań miała taśmy z tumblrowymi napisami: THE LAST UNICORN IS GONE... Ale wtedy, pomimo zaskoczenia, z całego kolorowo wystylizowanego zamieszania można było wyłowić coś charakterystycznego dla marki. Np. fasony bluz czy spodni, które - choć odszyte z zupełnie nowych materiałów - przywoływały właściwe dla Nenukko proporcje. Tymczasem to, co zobaczyliśmy kilka dni temu w Łodzi, stanowi zupełnie inną koncepcję! Już nie ma uniseksu, tylko wyraźnie męskie i damskie sylwetki podstylizowane pensjonarskimi kapeluszami. Nie ma też nonszalanckiego luzu, lecz czyste, eleganckie proporcje, które niczego nie zaburzają, z niczym nie walczą. Lekko połyskujące, dopasowane zwężane spodnie, powiewające białe koszule... No i kolory: nasycone granaty, klasyczne połączenie z bielą...

Nenukko wyraźnie dorosło i postawiło na nowe wartości. Mam nadzieję, że ich wierni klienci docenią odwagę marki i poszybują razem z wiatrem zmian. W końcu nic nie zabija mody skuteczniej niż przewidywalność i nuda.

Przyglądam się więc dalej tej opowieści, trzymam kciuki w oczekiwaniu na kampanię wizerunkową, a w międzyczasie zadałam dziewczynom kilka pytań.

Co pokazałyście w Łodzi?
Kolekcję „I'm not then", czyli naszą wizję współczesnego pustelnika. Zaintrygowało nas JOMO (Joy Of Missing Out) - zjawisko znikania z życia towarzyskiego, z przestrzeni on-line, z udziału w bieżących wydarzeniach. Taka potrzeba jest nam aktualnie bliska ?' skupienie się na intymnych duchowych przeżyciach, zaglądanie we własne myśli. Bohater tej kolekcji to osoba, która znalazła się w zwrotnym momencie życia i potrzebuje w ciszy spotkać się z samym sobą.

Czym ta kolekcja różni się od pozostałych?
Powściągliwością. Jeszcze nigdy nie byłyśmy tak oszczędne w detalu i formie. Zupełny brak kokieterii.

Kiedy wszystko się zaczyna? Jak zbieracie pomysły?
Gdzie szukacie inspiracji? Nigdy nie szukamy inspiracji, to raczej one nas znajdują. Zresztą zazwyczaj mamy znacznie więcej pomysłów niż środków i czasu na ich realizację. Zwłaszcza że musimy pracować sprawnie i szybko, aby zamknąć się w branżowym kalendarzu. Nasza praca nigdy się nie zaczyna i nigdy nie kończy, bo gdy wdrażamy kolekcję do produkcji, nasze głowy pracują już nad następnym sezonem. To ciągłość pozbawiona wyraźnych akcentów. Nasza praca jest sposobem na wyrażanie tego, co nas dotyka, obchodzi, interesuje -ludzie, książki, spektakle, widoki, zapachy, sny, budynki, wydarzenia, zmiany zachodzące na świecie. Dla nas to wystarczająco silne bodźce do twórczej pracy.

Jakie są cechy charakterystyczne polskiej ulicy?
Brak krzykliwości. Czasem na granicy z asekuranctwem, ale przynajmniej bez wulgarności.

Co ostatnio zrobiło na was wrażenie?
Misja Gaja, która zbada część Drogi Mlecznej. To coś, co absolutnie dystansuje od wszystkich wydarzeń na Ziemi. I wydaje się tak strasznie ważne.

Czy wasz klasyczny nenukkowy dres już nie wróci?
Nie wiadomo.

Kredyty


Tekst: Basia Czyżewska
Zdjęcia: Materiały prasowe

Tagged:
Μόδα
nenukko
moda wywiady