​tinder pokazuje obraz naszego pokolenia

Badania użytkowników Tindera pokazują, w jaki sposób podchodzimy do otwartych związków, różnorodności i posiadania dzieci.

tekst Stasia Wąs
|
02 Maj 2017, 11:32am

Podejście do związków ludzi w wieku 18-24 lat ze średnich i dużych miast, czyli największej grupy użytkowników polskiego Tindera (48%), najlepiej określają nie domniemania i głębokie analizy, ale fakty. Jeśli myślicie, że konserwatywna, romantyczna wizja monogamicznych związków ma dla naszego pokolenia jeszcze jakiekolwiek znaczenie, wyniki badań zaprezentowane przez IRCenter.com pozbawią was złudzeń.

Z Tindera korzysta 3,2% polskich użytkowników internetu, ale tylko 54% to single a 4% osoby rozwiedzione albo w separacji. Prawie 20% pozostaje w związkach partnerskich, a 22% ma żonę albo męża. Poliamoria i otwarte związki są więc faktem, a nie wyobrażeniem. Po prostu za mało o nich otwarcie i publicznie mówimy, dlatego wydają nam się czymś tak odległym i niewłaściwym.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Tinder, oprócz tego, że coraz więcej ludzi korzysta z niego też w celu poznania znajomych i przyjaciół a nie tylko kandydatów na randkę, wprowadził pozytywną zmianę w naszym podejściu do osób trans. Odkąd wprowadzono możliwość wyboru więcej niż 2 płci w aplikacji, już 250 tysięcy razy zmatchowały się pary, gdzie jedna osoba nie określa się w jasnym sposób jako mężczyzna albo kobieta. Sean Rad, założyciel Tindera, uważa ponadto, że Tinder jest przestrzenią najbardziej bezpieczną dla osób trans, ponieważ użytkownicy dopuszczający się jakichkolwiek nadużyć są skutecznie blokowani.

Oczywiście ta otwartość ma swoje granicę wyznaczoną przez wygląd. W końcu największym argumentem przeciwników internetowych randek jest to, że niezależnie od wszelkich preferencji, zainteresowań czy pochodzenia, najważniejszą rolę odgrywa w ich przypadku zdjęcie.

Przeczytaj też:


Tekst: Stasia Wąs

Tagged:
Tinder
miłość
Kultura
randki
poliamoria