dlaczego warto czytać (nie tylko w łóżku)

„Dla naszego zdrowia psychicznego powinniśmy czytać jak najwięcej” – mówią Sylwia Chutnik i Karolina Sulej, autorki youtube’owego programu, w którym opowiadają o książkach leżąc w łóżku i podjadając przekąski.

|
28 Luty 2017, 10:25am

Polacy chcą czytać - a przynajmniej chcą, żeby ktoś opowiadał im o książkach, np. leżąc w łóżku. Skąd ten wniosek? Pisarce Sylwii Chutnik i dziennikarce Karolinie Sulej udało się niedawno zebrać od fanów ponad 15 tys. zł na kolejne odcinki „Barłogu literackiego" - programu o książkach, który tworzą wspólnie z żeglarzem i znawcą kawy Mateuszem Kubikiem, a prywatnie mężem Karoliny. Sylwia i Karolina rozmawiały o książkach prywatnie (bo razem chodzą na seminarium doktoranckie), ale też w programie „Cappuccino z książką" i w stałej rubryce w „Wysokich obcasach". Postanowiły jednak przenieść tę formułę w mniej oficjalne środowisko i teraz nadają swój program w internecie. Z łóżka.

Dlaczego właśnie w łóżku?
Karolina Sulej: Kiedy skończył się nasz program w TVP Kultura stwierdziłyśmy, że nie potrzebujemy telewizji i instytucji, że potrzebne są tylko książki i my. Na próbę i dla żartu postanowiłyśmy się spotkać nie w ułożonej scenografii, na krzesełkach, jako wystylizowane pańcie w makijażu, tylko być sobą.
Sylwia Chutnik: Ja najbardziej lubię leżeć w łóżku, czytać, jeść i pisać, mogłabym robić tylko to. Astrid Lindgren w dużej mierze pisała właśnie w łóżku - a skoro ona mogła, to coś musi być na rzeczy.

Słowo „barłóg" kojarzy się raczej pejoratywne.
Sylwia: Pokazujemy, że nie trzeba cały czas się ogarniać, wychodzić do ludzi, wciągać brzuch, nakładać makijaż, tylko można się barłożyć. Wtedy jest najmilej i najbardziej bezpiecznie. To opcja dla neurotyków i introwertyków - wszystkich, którzy mają problemy z ludźmi i uciekają książki.
Karolina: Zapraszamy widzów do swojej intymnej przestrzeni, gdzie pokazujemy najgorsze żarty, nie cenzurujemy się. Możesz włożyć ulubiony ciuch, w którym się czujesz dobrze i bezpiecznie, zrobić sobie coś dobrego do zjedzenia i picia, by z ukochaną osobą, samemu albo ze zwierzęciem się sobą zaopiekować. Bo literatura się tobą opiekuje, pozwalając ci zobaczyć świat z pozycji własnego łóżka.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Mnie zawsze uczono, że literatura to coś nobliwego, że czytać przy jedzeniu nie wolno…
Karolina: Nie czytasz przy jedzeniu!?

Oczywiście, że to robię.
Karolina: Pokazujemy jak jest.
Sylwia: Nie trzeba sięgać po książki (i w ogóle po kulturę) tylko wtedy, kiedy akurat słuchasz Mozarta i jesteś w sukni balowej.

Wiele osób chyba się boi, że właśnie tak trzeba.
Sylwia: A to powinno być odruchem naturalnym: jak spanie, jedzenie i cała reszta. W dokumencie „W łóżku z Madonną" łóżko było pokazane jako taka magiczna wyspa, strefa bezpieczeństwa i niezależności. To było dla nas ważne.
Karolina: Można się śmiać z naszych hipisiarskich odwołań do Yoko Ono i Lennona, ale rzeczywiście protestujemy przeciwko koturnowości kultury. Chcemy, żeby ludzie nie zastanawiali się, czy wypada w danej sytuacji czytać, tylko był to ich rytuał. Barłóg powinien być czasem dla siebie.

O jakich książkach mówicie w „Barłogu"?
Sylwia: To bardzo często intuicyjne lektury: książki dla dzieci, komiksy, po publikacje naukowe. Żadnych granic. Trochę jak z muzyką - już nie jest tak, że kogoś pytasz „czego słuchasz?". Można czytać wszystko.
Karolina: Nie robimy też programu wyłącznie z nowościami. Mamy kilka kącików specjalnie dla książek dziwnych, trudniejszych do znalezienia, ciekawych z innych powodów, niż wartość literacka. Mamy też poezję, dzisiaj bardzo zaniedbywaną. Zależy nam na tym, żeby dopieścić każdy gatunek i pokazać, że warto się rozejrzeć poza półką „Polecane" i trochę pogrzebać, poszukać. To książki, które nas poruszają: intelektualnie, emocjonalnie, bebechowo, coś o nas mówią.

Ale to nie jest program, w którym mówicie z góry, co warto znać.
Karolina: Dbamy o to, żeby mówić językiem pogaduch. Dzięki niższemu progowi dostępności się okazuje, że wiele osób czyta, ale nie chciał o się do tego przyznać, bo to przyjemność „zarezerwowana dla elity". Uważam, że to nasza polska słabość - nasze definiowanie intelektualistów i samej inteligencji. Nawet jeśli ktoś najbardziej na świecie lubi czytać Katarzynę Grocholę, można się zastanowić dlaczego - to już pomysł na rozmowę.
Sylwia: Nasz program to dwie dziewczyny, które siedzą na łóżku i rozmawiają o książkach. Nie jesteśmy w nim przypadkowo, ale nie wpisujemy tego w jakąś podniosłą narrację o promocji czytelnictwa. Chociaż bardzo chcemy pokazywać, ze warto czytać i to jest fajne. To nasza własna „nachalna promocja czytelnictwa".

Co jeszcze chcecie osiągnąć?
Karolina: Chcemy zdefiniować polską przytulność. Domowy entourage z książkami jest takim dobrostanem, który mógłby polepszyć kondycję psychiczną Polski.
Sylwia: Dobrze jest czasem zostać w łóżku i nie wymagać od siebie zbyt wiele. Karolina dostała na gwiazdkę kartkę z hasłem „Nie oraj się" i uważam, że to bardzo dobre hasło.

„Barłóg literacki" możesz polubić na Facebookuzasubskrybować na YouTube. Autorki polecają też nową formułę „Dobranocek", w których czytają na głos fragmenty wybranych książek - w pierwszej kolejności „Najgorszego człowieka na świecie" Małgorzaty Halber.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Maciek Piasecki
Zdjęcia: Karol Grygoruk