wywiad z marią grazią chiuri, pierwszą kobietą na czele diora

Maria Grazia Chiuri ​jest kwintesencją współczesnej kobiety: w równej mierze romantyczna, co pragmatyczna. „Dużo marzę, ale wiem, że jeśli chcę przetrwać, muszę być realistką".

|
sie 29 2017, 1:50am

Artykuł pierwotnie ukazał się w 349. numerze i-D, zatytułowanym The Acting Up Issue,

Nikt spośród projektantów w zeszłym roku nie wywołał takiego poruszenia jak Maria Grazia Chiuri. W wieku 52 lat stanęła na czele domu Christian Dior. Powitano ją z radością jako pierwszą kobietę w historii na tym stanowisku, ale spekulowano także jak sprawdzi się w roli indywidualnej projektantki. Wcześniej od 2008 roku tworzyła w Valentino w duecie z Pierpaolo Picciolim. Chiuri od 1999 roku projektowała dodatki tego domu mody, a w latach 90. pracowała w zespole projektowym Fendi. Teraz musiała zmierzyć się ze wszystkim sama, co bez wątpienia stanowiło wyzwanie. „ Nie, nie, nie — nie martwiłam się tym. Co miałam do stracenia? Nic", zapewniła, wybuchając charakterystycznym, ciepłym, włoskim śmiechem. Witajcie w pozbawionym bzdur, niewątpliwie rzymskim świecie Marii Grazii Chiuri, gdzie szczerość jest święta, a na ściemy i upiększanie przewraca się oczami. To kobieta, która odeszła z Valentino, gdy sprzedaż osiągała rekordowe szczyty, a krytycy modowi zachwycali się lekką purytańską estetyką, którą współtworzyła. „Okej", wzrusza ramionami, „ale już wystarczy! To była piękna relacja i praca zespołowa — piękna przygoda. Ale to tak jak z mężem — można mieć drugiego", śmieje się. „Dlaczegóż nie?". Jej nowy „mąż" właśnie skończył 70 lat.

Nie mówimy tu o Paolo Reginim — rzymskim producencie koszul, który naprawdę jest jej mężem i ojcem jej dzieci: córki Rachele i syna Nicola — lecz o domu mody Christian Dior, który teraz prowadzi (czasem w spódnicy do kostek i marynarce, czasem w luźnych jeansach). Pierwszy sezon w domu prowadzonym wcześniej tylko przez mężczyzn zaczęła od kolekcji inspirowanej szermierką, a do historii przeszła sylwetka numer 18: haftowana, tiulowa spódnica do ziemi i biały T-shirt z napisem „We Should All Be Feminists". Koszulka od razu się wyprzedała, ale wciąż powstają kolejne. Dzięki temu pokazowi od razu okrzyknięto ją aktywistyczną projektantką. Stwierdzono, że tak teraz będzie wyglądał etos Diora. „Ludzie myślą, że to było coś konkretnie dopasowanego do tamtego momentu, ale to nie tak", zapewnia Chiuri, odwołując się do jesieni zdominowanej przez Trumpa i jego poglądów dotyczące kobiet. „W tamtej chwili chciałam wyrazić coś bardzo osobistego, a jednocześnie tak globalnego. To było zapisane w gwiazdach i księżycu. Dziwne". Podczas roku od tego pokazu nauczyła się, że każda fala, wywołana przez dom Diora, jest odczuwalna na całym świecie. Poszła w globtroterskie ślady samego Christiana Diora, pierwszego projektanta, który rozumiał znaczenie nowoczesnej, globalnej marki już w 1947 roku.

„Christian Dior wiele czasu poświęcał a rozważania nad stylem kobiet z całego świata", powiedziała w kwietniu w Tokio, z podkulonymi nogami na sofie w hotelu, gdzie siedziała w jeansach, szermierskiej kurtce i feministycznym T-shircie. Na pierścionkach miała gigantyczne pierścionki. Byliśmy w japońskiej stolicy na powtórkę jej baśniowego, leśnego pokazu haute couture na wiosnę/lato 17. „Jeśli interesuje was moda, jesteście częścią społeczności. Teraz ludzie ze świata mody są międzynarodową społecznością", zaważa. Intensywny pierwszy rok pracy był dla niej szkołą, w której poznała dom i filozofię Pana Diora — bo tak się o nim mówi w atelier na rue François 1er. A było nią trafianie do kobiet z całego świata. W beduińskim namiocie na pustyni w Calabasas w maju (gdzie była ubrana nieformalnie, ale nie pożałowała biżuterii) Chiuri mówiła o pokazie cruise, który właśnie organizowała. Była to swego rodzaju parada sufrażystek na prerii. Projektantka powiedziała, że kolekcja opowiadała o kobietach, które czują więź z żywiołami. „Musimy poczuć nasze instynkty. Musimy określić siebie i to, czego chcemy", podkreśliła.

„Czasem dziedzictwo marki nie współgra z prawdziwym stylem życia kobiet. Projektant może przenieść dziedzictwo marki i pokazać je we współczesny sposób, dla innych kobiet. Staram się pracować w ten sposób". 70 lat po założeniu marki to podejście w końcu bierze się z umysłu kreatywnej kobiety. „Jestem instynktowną kobietą. Nie rozmyślam zbyt wiele. Robię to, co chcę robić", Chiuri powiedziała w lipcu w paryskim atelier, na kilka dni przed wernisażem wystawy z okazji 70-lecia marki w Les Arts Décoratifs,a także pokazaniem kolekcji haute couture na jesień/zimę 17, inspirowanej kartografią. „Czasem zakochujesz się w białym T-shircie, a czasem pragniesz pięknej sukienki". Chiuri wierzy w naturalną, globalną, feministyczną modę. W budynku Diora wkracza stanowczo do pustej sali konferencyjnej, w jednej z tych dramatycznych spódnic z marynarką z granatowej kolekcji na jesień/zimę 17. Usiadła w rozpiętej marynarce z baskinką (tzw. bar jacket) na czele długiego stołu, rozejrzała się i wybuchła śmiechem z powodu całej tej „szefowskiej" sytuacji.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Podczas pierwszego roku na stanowisku dyrektorki kreatywnej Diora, Maria Grazia Chiuri bezpośrednio wzięła na warsztat feministycznego ducha czasów. Jednak gdy dołączyliśmy do niej w podróżach od Tokio po Calabasas i z powrotem do Paryża, który teraz nazywa domem, dostrzegliśmy bardziej osobistą motywację.

Ty! Co ty robisz?!" — mówi, wskazując palcem na drugi koniec stołu, udając wredną szefową najlepiej, jak potrafi. Z ulizanymi platynowymi włosami, grubym czarnym eyelinerem i tymi wszystkimi pierścionkami, wygląda jak kobieta u władzy. „Naprawdę?", zastanawia się Chiuri. „Musicie zapytać o to innych. Dobrze wiem, czego chcę, ale koniec końców jestem bardzo prosta, bo po prostu mówię, czego chcę. Czuję w mojej pracy presją i odpowiedzialność, bo moda to wielka branża, która zapewnia wiele stanowisk pracy. Moda to marzenia, piękno, zabawa — ale także poważna sprawa", zaznacza. „Maria Grazia potrafi słuchać, ale ma bardzo wyraźną wizję tego, czego chce", pisze nam Stephen Jones, który od 20 lat jest kapelusznikiem Diora. Tworzy kapelusze do jej kolekcji i jeździ z nią po świecie na międzynarodowe pokazy. „Łączy bardzo nietypowe cechy, bo ma filozofie dotyczące polityki, etyki i dizajnu, ale z drugiej strony skupia się też na samym produkcie, bo wcześniej zajmowała się akcesoriami", mówi.

„Nigdy nie widziałem, żeby ktoś łączył to w ten sposób — to fascynujące. Zawsze mierzy moje kapelusze, żeby zobaczyć, co jej dają. To się nie zdarzyło nigdy wcześniej", przyznaje Jones. „Chociaż z zewnątrz jest rzymską damą, wewnątrz jest londyńską punkówą". Charyzmatyczna i piękna 20-letnia córka Chiuri, Rachele Regini, która mieszka w londyńskiej dzielnicy Chelsea i studiuje historię sztuki na Goldsmiths, mówi, że jej matka nie jest typem projektantki, która „tylko siedzi przy biurku całymi dniami i projektuje ubrania. Jeździ do fabryk, zna modę od strony biznesowej". Na kolacji w Park Chinois (wieczór przed powrotem do Rzymu, by napisać rozprawę o feminizmie drugiej fali) Regini ma na sobie archiwalny gorset od Vivienne Westwood, który pożyczyła od mamy. „No cóż, ma niesamowitą garderobę", zdradza. Jak wspomina, jej matka utleniła swoje kasztanowe pukle dwa lata temu, bo „już nie poznawała siebie". Dopiero po czterdziestce zaczęła się malować i kupiła gotycki kohl do oczu, który teraz jest jej znakiem rozpoznawczym. Wygląda na to, że przejście do Diora było częścią większej, instynktowej transformacji.

Właśnie to Chiuri miała na myśli mówiąc, że feministyczna kolekcja Diora była bardziej osobista, niż polityczna. „W wieku 52 lat zaczęła od zera", podkreśla jej córka. „Chodzi o jej przemianę osobistą; o macierzyństwo i nieustanną pracę; o dorastanie w Rzymie i przeprowadzkę". Gdy Chiuri przyjęła posadę w Diorze, przeniosła się sama do Paryża, a męża zostawiła w Rzymie — widują się tylko w weekendy. „Przez wiele przeszła sama i może tego nie widać na pierwszy rzut oka, ale czuję, że dlatego zrobiła tę kolekcję", wyjaśnia Regini. To Chiuri zachęcała córkę, by wyjechała do Londynu w wieku 17 lat, napędzana ograniczeniami własnego dzieciństwa — nie chciała, by jej dzieci spotkało to samo. „Każde dziecko musi 'zabić' ojca i matkę, jeśli chce być wolne, żeby znaleźć własny punkt widzenia, a nie jest to łatwa decyzja", Chiuri powiedziała nam w Paryżu. „Chyba wiele rzeczy dotarło do mnie z opóźnieniem. Naciskałam na Rachele, żeby przeprowadziła się do Londynu, bo chciałam, żeby naprawdę uwolniła się od rodziny — a we włoskiej kulturze to nie jest normalne. Jednak chcę, żeby moje dzieci były wolne".

„Zawsze traktowała mnie i brata jak dorosłych", wspomina Regini. „Zawsze z nami rozmawiała, nigdy nie była surowa. Mówiła: 'Robię to, co ja muszę zrobić, więc wy też róbcie to, co wy musicie'". Ze strony Chiuri była to próba odejścia od jej własnego dorastania. „Moja matka jest szalona, kompletnie szalona i bardzo egocentryczna! Pewnie dlatego jestem taka nieśmiała, bo dla mnie jest zbyt egocentryczna. Zawstydza mnie, ale matki się nie wybiera", mówi ze śmiechem. „Muszę zachować dystans, bo teraz mówi o mnie wszystkim, a ja chciałabym mieć prywatność". Potem mówi z prześmiewczo włoskim akcentem: „ ...Rachele! Maria Grazia! Mówi wszystkim o wszystkim, zdecydowanie za dużo". Regini opisuje swojego dziadka jako wspaniałego ekscentryka. Matka Chiuri również była krawcową, ale wiele oczekiwała od swojej córki. „Dla niej najważniejsze były studia i bardzo poważny zawód, jak lekarka albo prawniczka. Naciskali, żebym poszła na uniwersytet, ale to było zbyt..." — tu Chiuri przerywa. „Powiedziałam: 'Musicie pozwolić mi robić to, co naprawdę lubię'. Ciężko było się sprzeciwić".

Chiuri zaczynała karierę we Florencji i bardzo dobrze pamięta kłopoty finansowe, z którymi i dzisiaj zmagają się młodzi projektanci. Później przyznaje, że miała szczęście, że urodziła dzieci, gdy pracowała w Rzymie dla Fendi, wtedy rodzinnej firmy prowadzonej przez kobiety. „Wiedziały, jak to jest łączyć macierzyństwo z pracą". Od kiedy Chiuri przejęła stery w Diorze, jej córka stała się dla niej swego rodzaju muzą i doradczynią z pokolenia milenialsów. Towarzyszyła jej na wszystkich naszych wyprawach od kwietnia do maja. W Tokio Chiuri chciała wprowadzić do dziewięciu dodatkowych kreacji haute couture sukienkę inspirowaną kimonem, ale Regini jej nie pozwoliła. „Powiedziała, że to przywłaszczenie kulturowe. Wiele o tym rozmawiamy, bo pytam: 'Dlaczego nie mogę wykorzystać kimona, jeśli mi się podoba? To przecież jak japońska bar jacket. Czemu nie?', a ona na to: 'O nie!'". Rzymska dobroduszność nie zawsze dobrze współgra z nową poprawnością polityczną. „Wiecie, kocham afrykańskie kultury, japońską kulturę... to sposób na odkrycie innej kultury i innych ludzi", twierdzi Chiuri. „Myślę, że musimy poznawać innych ludzi. Musimy postarać się zrozumieć".

Teraz, gdy Chiuri ma 53 lata i stoi na czele jednej z największych modowych marek świata, mówi, że jej największym przywilejem jest brak zmartwień. „W wieku 22 lat byłam bardzo poważna. W rodzinie wpajano mi: 'Musisz studiować, musisz znaleźć pracę'. Teraz jest tak z Rachele, moim zdaniem jest za poważna. Mówię jej: 'Rachele, proszę, daj sobie czas!'. Teraz mam 53 lata i myślę sobie, że wreszcie mogę wyluzować. Teraz bardziej bawię się pracą". Potrzebujecie jakichś dowodów? Proszę bardzo: dwa dni przed drugim pokazem haute couture zamknęła interes na rue François 1er i poszła na koncert Depeche Mode.

Pomiędzy jej przyziemnymi kolekcjami ready-to-wear i ekstrawaganckimi haute couture Maria Grazia Chiuri jest kwintesencją współczesnej kobiety, dla której projektuje: w równej mierze romantyczna, co pragmatyczna. „Dużo marzę, ale wiem, że jeśli chcę przetrwać, muszę być realistką", mówi, a wielki uśmiech nie schodzi jej z ust. „Chciałabym żyć we śnie, ale to niemożliwe, bo wolę widzieć swój sen na jawie".

Przeczytaj też:

Credits


Tekst: Anders Christian Madsen
Zdjęcia: Zoë Ghertner
Stylizacja: Julia Sarr-Jamois

Stylizacja fryzur: Marki Shkreli z Bryant Artists przy pomocy produktów Marki Haircare. Makijaż: Maki Ryoke ze Streeters przy pomocy produktów Dior. Scenografia: Spencer Vrooman. Asystent fotografa: Caleb Adams. Asystenci stylistki: Bojana Kozarevic, Alexandra Bickerdicke i Megan King. Asystentka stylisty fryzur: Tanasia McLean. Asystenci scenografa: James Rene i Brian Steinhoff. Produkcja: Connect The Dots. Casting: Angus Munro z AM Casting (Streeters NY). Modelka: Selena Forrest z Next.

Wszystkie ubrania: Dior.