taylor swift kontra cały świat

Najnowszy singiel piosenkarki to jej odpowiedź na ciągłą krytykę.

|
25 Sierpień 2017, 3:09pm

Artykuł pierwotnie ukazał się w brytyjskim wydaniu i-D.

Dzisiaj rano Taylor Swift powróciła do popkultury z nowym singlem „Look What You Made Me Do". To pierwszy utwór promujący nadchodzący album artystki „Reputation", który będzie miał premierę 10 listopada. To szósty krążek w trakcie 11-letniej kariery Swift, która do dzisiaj ma na koncie ponad 42 miliony sprzedanych płyt i 10 nagród Grammy.

„Look What You Made Me Do" został napisany i wyprodukowany przez artystkę i Jacka Antonoffa, który niedawno osiągnął sukces z Lorde, oprócz tego pracował z TayTay przy „Out Of The Woods" i „I Wish You Would" z wydanego w 2014 roku albumu „1989". Nie wiemy jeszcze, czy Taylor nagrywała w mieszkaniu Jacka i jego dziewczyny Leny Dunham na Brooklynie, tak jak Lorde.

Już od kilku dni było słychać pogłoski o powrocie piosenkarki, która wstawiała podchwytliwe posty na Instagramie, jak i tytuł albumu i okładkę, które skierowana jest do jej krytyków – tych sławnych i zwyczajnych (Kim Kardashian, wydaje nam się, że mowa o tobie). Swift od kilku lat była była na celowniku intensywnej krytyki, głównie za sprawą konfliktu z Kim i Kanye, zerwania znajomości z Katy Perry i rozstania z Calvinem Harrisem. Została też skrytykowana po tym, jak jakiś koleś włożył jej rękę pod spódnicę. Opinie dotyczące Taylor stały się pełne jadu, tylko dlaczego? Może dlatego, że chodzi na randki z chłopakami, z którymi pracuje. A może chodzi o fotki ze znajomymi, które wstawia na media społecznościowe. Bo wiecie, wszyscy tak robimy. A może dotyczy to jej sukcesu. Kto wie…

„Look What You Made Me Do" to wyrzut kobiety, która została popchnięta na samą krawędź. Nie stara się z tego wygrzebać, a stawia czoło swoim problemom. Taylor Swift z 2017 roku nie jest już słodką dziewczynką. To projekt dziewczyny, której skończyła się anielska cierpliwość.Given its release at such an early hour, i-D decided to disseminate Swift's new single for you, so you can eat your Cornflakes in peace. You're welcome.

i-D postanowiło podzielić się z wami nowym singlem i dogłębnie go przeanalizować. Nie ma za co.

To nie powrót do jej korzeni muzyki country, jak spekulowano.
Muzycznie jest to bardziej pop. Antonoff ma talent do tworzenia hitów, które są świetne bez zbędnych upiększeń, a „Look What You Made Me Do" takie właśnie jest. To ostry singiel, który nie jest przedobrzony. Mamy do czynienia z połączenie rocka z ery elektro i brzmień rodem z „Toxic" Britney Spears. Kawałek jest sprytnie chwytliwy. Zapomnieliśmy, że Taylor ma na koncie miliony sprzedanych kawałków, które napisała dla siebie i innych wykonawców.

Singiel nie ma jednego refrenu, ale dwa!
Tak, aż dwa refreny! Czy wiecie, jak trudno jest napisać chociaż jeden? Mamy do czynienia z ambitną artystką! Pierwszy refren to po prostu tytuł utworu, ale drugi jest bardziej bezpośredni: „Nie ufam nikomu, nikt nie ufa mi. Będę aktorką, grającą w twoich koszmarach", ironicznie dodaje Swift.

Nie wiemy do kogo kierowany jest utwór, ale postaramy się zgadnąć.

1. Kim i Kanye, wy idziecie na pierwszy ogień. Pierwszy wers brzmi: „Nie lubię twoich głupich gier. Nie lubię twojej nachylonej sceny". Hmm… brzmi znajomo. Czyżby chodziło o Kanyego i jego ‚latającą" scenę z trasy „Life Of Pablo"?. Historia ich konfliktu sięga daleko w przeszłość, aż do pamiętnej gali VMA. Ale przecież potem się pogodzili i wszystko było dobrze. Dopóki Kim Kardashian nie nagrała konwersacji (co z perspektywy czasu wydaje się bardzo dziwne), w której Taylor aprobuje słowa kawałka „Famous" Westa. Tylko, że to nie do końca był wers, który znalazł się na płycie. Potem Kim powiedziała, że Taylor jest dwulicowa i wszyscy się na nią uwzięli. Dlatego też usunęła się na jakiś czas w cień. Aż do teraz, kiedy wstawiła na Instagrama trzy zdjęcia żmij. „Nie pasuje mi twoja zbrodnia doskonała. Jak się śmiejesz, kiedy kłamiesz. Powiedziałeś, że broń była moja. To jest słabe. Nie, nie lubię cię".

2. Teraz czas na media i jej największych krytyków, którzy odwrócili się od popowej księżniczki. Piosenkarka już się nimi nie martwi. „Kolejny dzień, kolejny dramat. Ale nie dla mnie. Myślę tylko o karmie. A świat się kręci dalej, a jedno jest pewne. Może dostałam swoją. Wy dostaniecie swoją".

3. „Stałam się mądrzejsza, twardsza z upływem czasu". Może powinna odpuścić już Davidowi Muellerowi, DJ-owi który ją napastował i wniósł oskarżenie przeciwko Taylor. On a wniosła swoje… i wygrała.

4. Calvinie Harrisie, czas na ciebie. „Zrobiłeś ze mnie idiotkę Nie, nie lubię cię". Może i Taylor sama wydała, że napisała wspólny kawałek Calvina i Rihanny, ale umówmy się: Calvin nie zawsze był okej w stosunku do swoich byłych (pozdrawiamy Ritę Orę).

5. „Mam listę nazwisk, a twoje jest na czerwono, podkreślone, sprawdziłam raz. Potem drugi". Katy Perry? Prawdopodobnie, ale może jej największą bronią jest ignorowanie zaczepek Perry na wszelkie możliwe sposoby. Może po prostu obrywa się jej zbiorowo razem z resztą.

6. Wracając do KimYe, kawałek kończy się słowami: „Przepraszam, ale stara Taylor nie podejdzie teraz do telefonu… Dlaczego? Bo nie żyje". Ałć.

To nie dzieło ofiary.
Zupełnie jak Rita Ora i Lily Allen, Miley Cyrus i Rihanna, Whitney i Madonna, Taylor przyjmuje na siebie wiele. Oczywiście tak wiele negatywnych emocji nie kieruje się pod adresem piosenkarzy, jak Sam Smith, Ed Sheeran czy Harry Styles. Kobiety w muzyce pop są narażone na ciągłe oczernianie i poniżanie. Mówi się, że są zdzirami albo są zbyt drobnomieszczańskie. Nie są rockowymi hedonistkami, ale narkomankami i alkoholiczkami. Jeśli mają swoje zdanie, to muszą się zamknąć. Jeśli nie mają, to gani się je za milczenie. A Madonna jest podobno za stara. Bardzo ciężko jest być gwiazdą pop w dzisiejszych czasach, szczególnie jeśli jesteś kobietą. W „Look What You Made Me Do" słychać to bardzo wyraźnie – „Kochanie wstałam z martwych, robię to nieustannie", co znaczy, że bycie kobietą w przemyśle muzycznym to ciągłe zmiany, wymyślanie siebie na nowo, tłumaczenie i usprawiedliwienie. Ale wiecie co, Taylor Swift już się w to nie bawi.

Mimo że artystka mówi: „Taylor Swift nie żyje", to ma bardziej na myśli ponowne narodziny, a nie wieczny spoczynek.
Czasami człowiek jest popchnięty za daleko i musi na jakiś czas usunąć się w cień, żeby przemyśleć, jakie chce nagrać piosenki. Żeby odejść od dziewczyny z kawałka „Shake it Off" i zapomnieć o „Bad Blood", a zamiast tego spalić za sobą wszystko — nie tylko mosty.We can't wait to hear what else she has in store.

Nie możemy się doczekać, co jeszcze zaprezentuje.
Ciężko stwierdzić, jak będzie brzmiała całość albumu, ale po „Look What You Made Me Do" zapowiada się ciekawie. Już nie możemy się doczekać, żeby go usłyszeć. Miła dziewczyna z Nashville nauczyła się, że jeśli grasz w grę, to stajesz się pionkiem. Taylor znajduje się obecnie w ciekawym położeniu. Dowiodła swojej kreatywności, o czym może świadczyć znakomita sprzedaż jej twórczości. Możliwe, że „Perhaps" będzie dla Swift jak „Anti" Rihanny albo jej wersja „Yeezusa" (przepraszamy za porównanie). Nie podąża już za ogółem, ale wytycza swoją własną ścieżkę. Umarła Taylor Swift, niech żyje Taylor Swift!

Przeczytaj też: