Michael wears coat and blazer (worn throughout) Giorgio Armani. T-shirt and jewelry (worn throughout) model's own. Sunglasses (worn throughout) vintage from General Eyewear.

michael pitt ma gdzieś bycie grzecznym chłopakiem

Dzisiaj do kin wchodzi „Ghost in the Shell”, więc zapytaliśmy jedną z jego gwiazd, Michaela Pitta, jak łączy bycie buntownikiem z komercyjnym sukcesem.

tekst Colin Crummy
|
31 Marzec 2017, 6:55am

Michael wears coat and blazer (worn throughout) Giorgio Armani. T-shirt and jewelry (worn throughout) model's own. Sunglasses (worn throughout) vintage from General Eyewear.

CV Michaela Pitta wygląda jakby było najlepszą listą filmów i seriali do obejrzenia na Netflixie. Przez blisko dwudziestoletnią karierę 35-letni aktor pracował z najlepszymi twórcami niezależnego kina od Bernardo Bertolucciego przez Gusa Van Santa po Michaela Hanekego. Wystąpił w musicalu o trans gwieździe rocka „Cal do szczęścia" oraz zagrał jedną z głównych ról w serialu o wielkiej władzy „Zakazane Imperium". I by wypełnić lukę w naszej wymarzonej liście streamingowej warto dodać, że można go również zobaczyć w tasiemcowym serialu lat 90., czyli „Jeziorze Marzeń".

Michael zadebiutował na małym ekranie w 1999 roku jako powracająca postać w zdecydowanie najpopularniejszym serialu dla nastolatków tamtych czasów, „Jezioro Marzeń". Grał tam Henry'ego Parkera, świeżo upieczonego piłkarza, który podkochiwał się w Jen Lindley, granej przez Michelle Williams. Z jego głębokimi, niebieskimi oczami i chłopięcą buzią łatwo było mu się wcielić w typowy obiekt kobiecych westchnień. Jednak jego prawdziwe życie odbiegało od tego przedstawionego w „Jeziorze Marzeń", a bardziej przypominało to ukazane w „Moim tak zwanym życiu". Swoje późne nastoletnie lata spędził w Nowym Jorku. To właśnie tam zanurzył się w podmiejską kulturę i rozwinął swoje stylizacje na niegrzecznego chłopca. Nieuczesane blond włosy i grunge'owa estetyka pozwoliła po „Jeziorze" z łatwością wyślizgnąć się z uścisku nastoletnich magazynów wprost na strony tych o modzie. Był fotografowany przez Hediego Slimane'a i został modelem Yves Saint Laurent oraz Prady. Wtedy też zaczął długi związek z supermodelką Jamie Bochert, która swoim stylem przypominała czar Patti Smith. Obydwoje wyglądali, jakby byli gotowi zamieszkać w hotelu Chelsea.

Kreacja Michaela na alternatywny styl pin-up pod koniec lat 90. miała powiązanie z jego filmowymi wyborami. Gdy grał autodestrukcyjnego Kurta Cobaina w „Last Days", za namową pracującego przy filmowej muzyce Thurston' Moore'a z Sonic Youth, postanowił założyć własny zespół. Grunge'owy zespół nazywał Pagoda i stał się on częścią wytwórni Moore'a. Pomiędzy byciem gwiazdą rocka i aktorem, Michael poczuł, że może być współczesną reinkarnacją Kurta Cobaina oraz Rivera Phoenixa. Świetnie wychodziło mu granie zagubionych chłopców. Wolał wybierać mniej popularnych nastolatków w filmie „Bully" Larry'ego Clarka albo gotyckiego dziwaka w „Celu do szczęścia", zamiast grać w wysokobudżetowych produkcjach. Jednak kiedy poprosimy Michaela, by wybrał ulubiony ze swoich filmów, aktor jest zmieszany: „To bardzo trudne pytanie, ponieważ byłem różnymi postaciami w różnych etapach mojego życia". Mówi: „Próbowałem, jak tylko mogłem, żeby poprowadzić karierę i wybierać rzeczy, które mnie najbardziej interesowały i mam nadzieję, że tego oczekują ode mnie fani. Jak i wybierania ról, które kwestionują pewne normy".

Ostatnia rola Michaela paradoksalnie symbolizuje zarówno zmianę, jak i spójność. „Ghost in the shell" to film akcji oraz kinowa adaptacja ogromnie popularnej w Japonii serii mangi i anime. Jest to film o dużo większym budżecie niż te, w których grał do tej pory Michael. Jednak to nie była jego motywacja przy wyborze tej produkcji. „Było parę czynników", mówi o tym, co go przyciągnęło do filmu. „To nie była tylko chęć zrobienia dużego filmu akcji. Wcześniej proponowano mi udział w tego typu filmach, jednak ich treść mnie nie interesowała".

W „Ghost in the Shell" Scarlett Johansson wciela się w postać Major, hybrydy człowieka i cyborga, zmagającego się z kryminalistami w cyfrowym podziemiu. Michael trzyma język za zębami w sprawie informacji na temat jego postaci, jednak prawdopodobnie jego bohater będzie kluczem do rozwikłania zagadkowej przeszłości Major i jej przemienienia się z dziecka w cyborga. Film lawiruje pomiędzy rozterkami prawdziwego świata na temat cyfrowej przestępczości, hakowania i filozoficznymi pytaniami. „'Ghost in the Shell' jest zasadniczo pytaniem, czym jest dusza? Co nas odróżnia od komputerów? Czy rzeczywiście przejmą nad nami władzę?", wyjaśnia Michael.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Michael zawsze miał kontrolę nad swoją karierą. Urodził się w New Jersey w 1981 roku i przeprowadził się do Nowego Jorku, kiedy miał 15 lat, by realizować się aktorsko. Jak mówi szkoła nie była dla niego. „Nie byłem zbyt dobrym uczniem. W moim życiu nie było wokół mnie dużo kultury. Chodziłem do dużych, publicznych amerykańskich szkół. Nie byłem zamożnym dzieciakiem. Niestety, w Ameryce mnóstwo takich dzieciaków było pomijanych i ja byłem jednym z nich".

Zamiast tego edukacja Michaela odbywała się na przedmieściach Nowego Jorku, gdzie mieszkał nielegalnie w opuszczonym mieszkaniu w Chinatown wraz z poetami i artystami. Przełom nastąpił, kiedy dostał rolę w sztuce w mało popularnym teatrze, którą obejrzał agent od castingów z Kalifornii. Dzięki niemu dostał angaż w 15 odcinkach „Jeziora Marzeń". Jednak swego rodzaju życie odludka, którego doświadczył Michael jako dorastający chłopak, przyćmiło światło reflektorów komercyjnych stacji telewizyjnych i role Michaela natychmiastowo zmierzały w kierunku różnych typów buntowników. Pozbywał się swoich ciuchów w „Marzycielach", swojej poczytalności jako Cobain w „Last Days" oraz wcielił się w niebezpiecznego przystojniaka w „Bully" i zagrał w amerykańskim remake'u „Funny Games".

p.p1 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-align: justify; font: 8.0px Helvetica}

Michael nadal ma look alternatywnego przystojniaka. Szczególnie widać to w jego ostatniej kampanii z Winoną Ryder dla Rag & Bone, która wydaje się tak samo czuć dobrze jako outsider jak on sam. Zdecydowanie udaje mu się ściągać uwagę na zazwyczaj kontrowersyjne, zawsze przekonujące postacie. Jak mówi to sprawia, że jest słaby w biznesie, lecz dobry w pracy praktycznej. „Jestem artystą", wyjaśnia. „To nie oznacza, że jeśli zarobiłem dużo pieniędzy to przestaje nim być. To oznacza, że jesteś szczęściarzem. Jednak to nie powinno być czymś ważnym. Nie powinno się gonić za pieniędzmi i podejmować strategicznych działań, które bazują na zwiększaniu ilości zer na twoim koncie. Nie kieruję tak swoją karierą. Właśnie dlatego jestem fatalnym biznesmenem. Jednak jestem artystą".

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Colin Crummy
Zdjęcia: Juergen Teller 
Stylizacje: Max Clark
Stylista fryzur: Jon Chapman (Carol Hayes Management)

Tagged:
ghost in the shell
Michael Pitt