Reklama

kariera i studia

Rozmawiamy z młodymi, twórczymi ludźmi, którzy jeszcze w trakcie studiów dzięki internetowi rozkręcili dobrze prosperujące firmy.

tekst Sasha Geyer
|
29 Luty 2016, 4:50pm

Daniel Harden

Zazwyczaj przemiana ze studenta modowego kierunku we właściciela własnej marki, rozpoczyna się po pokazie dyplomowej kolekcji. Czas spędzony na uczelni jest okresem rozwoju, który kształtuje przyszłość. Jednak w ciągu ostatniej dekady, ten porządek został zakłócony. Dzięki Tumblrowi i Instagramowi, studenci mogą dzielić się swoimi pracami na bieżąco i nie muszą już czekać na dyplomowy pokaz, żeby przyciągnąć uwagę branży i klientów.

Ci młodzi twórcy potrafią zebrać i utrzymać grupę fanów i rozpocząć działalność, zanim skończą studia. A jeśli udaje im się odnieść sukces, muszą pogodzić ze sobą naukę i prowadzenie małej firmy. Studia same w sobie są ciężkie, a co dopiero gdy dodatkowo trzeba nadzorować produkcję, nawiązywać kontakty, utrzymywać aktywność w sieci oraz przyciągać zainteresowanie mediów.

i-D porozmawiało ze studentami projektowania z Australii, którzy rozkręcili swoją karierę w sieci.

Abbey Rich, 21 lat, marka Abbey Rich

Abbey w swojej pracowni.

Co studiujesz?
Robię licencjat z projektowania wzorów tkanin na Royal Melbourne Institute of Technology (RMIT).

Masz sporo obserwujących w mediach społecznościowych i sprzedajesz prace przez internet. Opowiedz nam coś więcej o swoim rozwoju.
Pokazuję swoje projekty w sieci, a dwa miesiące temu otworzyłam sklep internetowy. Wszystko potoczyło się bardzo szybko. Ludzie zareagowali pozytywnie, wiele rzeczy się sprzedało. To szalone i ekscytujące. Jestem bardzo wdzięczna, że Instagram istnieje - bez niego bym tego nie osiągnęła!

Czy ubrania, które sprzedajesz, są częścią kolekcji stworzonych na studia?
Nie, to zupełnie oddzielne projekty. Na studiach robię głównie nadruki, a w swojej marce zajmuję się wszystkim, łącznie z wykrojami.

Abbey i jej projekty.

Szkoły projektowania często radzą studentom, żeby nie pokazywali swoich prac w sieci, bo wciąż się rozwijają, ale ostatnio tego typu kolekcje pojawiają się online coraz częściej. Jak myślisz, czym kierują się młodzi projektanci?
Internet sprawia, że wszystko jest łatwiej dostępne - gdy przeglądamy sieć, chcemy być częścią tego zjawiska. Już nie liczy się czy mamy dyplom, czy jeszcze nie. Oczywiście w szkole zdobywamy wiedzę, ale dzięki internetowi mamy dostęp do wielu wspaniałych rzeczy i chcemy działać szybciej. Chociaż czasem może to obrócić się przeciw nam - np. pewna amerykańska marka skopiowała moje projekty. Nie mam nad tym kontroli, ale jeśli to cena, jaką trzeba czasem zapłacić, to myślę, że i tak warto zaryzykować.

Czy czasem przez swoje doświadczenie zawodowe kwestionujesz to, czego uczą na studiach?
Tak, przez ostatnie półtora roku odbywałam staże w różnych markach w Melbourne i jednocześnie budowałam własną firmę. To doświadczenie różni się od szkoły, ale nie powiedziałabym, że któreś z tych lekcji są lepsze czy gorsze. Myślę, że jedne i drugie są niezbędne. Nauka na wybitnym uniwersytecie i nawiązywanie przyjaźni są wspaniałe, ale uważam, że nie można tylko studiować i oczekiwać, że od razu po obronie ktoś nas zatrudni.

@abbey_rich

Bianca Censori, 21 lat, marka Nylons

Najnowsza kolekcja Nylons, zdjęcie: Britt Lucas. 

Co studiujesz?
Jestem na trzecim roku architektury w Melbourne.

Opowiedz nam coś o marce Nylons.
Założyłam ją po szkole średniej. Zaczęłam eksperymentować z siateczką i umieszczać w niej kryształy, robiłam bardzo proste, cienkie naszyjniki. Sprzedawałam je i powoli się rozwijałam. Gdy dostałam się na architekturę, chciałam mieć jakieś kreatywne zajęcie, więc dalej robiłam biżuterię w wolnym czasie, aż w końcu przekształciło się to w biznes.

Najnowsza kolekcja Nylons, zdjęcie: Britt Lucas. 

Czy ciężko jest się skupić i utrzymać motywację na studiach, gdy masz już własną firmę?
Staram się oddzielać od siebie studia i Nylons. Obie rzeczy mnie inspirują i ciągle o nich myślę, ale rozdzielam je, żeby mogły rozwijać się niezależnie od siebie.

Jak radzisz sobie w czasie egzaminów?
Najbardziej stresującą częścią jest jednoczesne pilnowanie terminów na uniwersytecie i sezonów w branży. Sklepy naciskają i pytają, kiedy wypuścimy następną kolekcję, a ja myślę tylko o tym, że mam pięć prac do oddania na studiach. Dlatego codziennie pracuję nad Nylons, robię drobne rzeczy, które na dłuższą metę oszczędzają mi stresu. Staram się od razu realizować każdy pomysł — dzięki temu potem mogę wypuścić nową kolekcję bez problemu. W wakacje skupiłam się wyłącznie na Nylons.

Czy czasem kusi cię, żeby wziąć urlop dziekański albo przerwać studia?
W 2014 roku zrobiłam sobie przerwę i czuję, że dzięki niej zrozumiałam, co chcę robić, mogłam się bardziej skoncentrować na rozwoju Nylons. Gdy wróciłam na studia, miałam już cel i byłam na nim skupiona.

www.shopnylons.com

Alix Higgins, 21 lat, marka Alix Higgins

Alix Higgins wiosna/lato 16, zdjęcie: Daniel Harden.

Co studiowałeś?
Skończyłem studia licencjackie na kierunku projektowanie ubioru i tkanin na University of Technology Sydney.

Czy na studiach oddzielałeś swoje niezależne projekty, od prac, które oddawałeś na zaliczenie?
Nie, bo były ze sobą połączone. Moja praca zawodowa to w pewnym sensie przedłużenie projektów, które robiłem na studiach.

Alix Higgins wiosna/lato 16, zdjęcie: Daniel Harden.

Studenci kierunków modowych coraz częściej pokazują swoje kolekcje poza uniwersytetem i sprzedają je. Jakie są plusy takiej strategii?
Myślę, że to pomaga nawiązać kontakty. Poznajesz fotografów, stylistów i sprawiasz, że ludzie na bieżąco interesują się twoimi pracami. Internet otworzył przed nami te możliwości. Wcześniej to był bardzo zamknięty świat. Jedynym momentem na pokazanie prac szerszej publiczności, był pokaz dyplomowy. Teraz można budować zainteresowanie swoimi projektami już w trakcie studiów.

www.alixhiggins.com

Jacinta Apelt, 25 lat, marka Jacinta Apelt

Jacinta Apelt, kolekcja Attachment + Detachment/Detachment + Attachment, zdjęcie: Hyun Lee

Co studiujesz?
Teraz robię magisterkę z mody damskiej na The Royal College of Art in London (RCA). Wcześniej skończyłam studia licencjackie na modowym kierunku na Queensland University of Technology. Na drugim roku pojechałam też na wymianę do The National Institute of Technology w Nowym Delhi w Indiach.

Jacinta Apelt, kolekcja Attachment + Detachment/Detachment + Attachment, zdjęcie: Hyun Lee

Jak równoważysz studia z utrzymywaniem zainteresowania prasy i przedsiębiorstw twoją marką?
Gdy dostałam się na magisterkę w Londynie, odłożyłam na bok interesy i sprzedaż. Pomyślałam, że ciężko będzie mi prowadzić markę z drugiego końca świata i jednocześnie studiować. Finansowo nie byłam w stanie tego ciągnąć.

Jacinta Apelt, kolekcja Attachment + Detachment/Detachment + Attachment, zdjęcie: Hyun Lee

To ciekawe. Jesteś pierwszą osobą, która musiała wybrać pomiędzy karierą zawodową a szkołą. Ale rozumiem twój wybór - The Royal College of Art to bardzo prestiżowa uczelnia. Czy studenci ze sobą rywalizują?
Portal The Business of Fashion w zeszłym roku ogłosił, że RCA ma najlepsze studia magisterskie z projektowania ubioru, więc zdecydowanie czuć presję. Pracownie tętnią życiem, wszyscy są bardzo skupieni. RCA to świetne miejsce, żeby poznać ludzi z innych kierunków, słynie ze wspólnych projektów, łączących różne dziedziny. Czy panuje tu rywalizacja? Myślę, że bardziej zmagamy się sami ze sobą, niż konkurujemy z innymi.

Pracowałaś w różnych krajach. Jak to na ciebie wpłynęło?
Sprawiło, że zwracam uwagę na autentyczność, zarówno w pracy, jak i prywatnie. Jestem też wyczulona na energię, więc pewnie jej zmiana w każdym z tych miejsc odegrała rolę w moim procesie twórczym. Zawodowo wciąż podważam definicję słowa „komercyjny".

www.jacinta-apelt.com

Kredyty


Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska