guma balonowa, nagość i horror

Artystki Prue Stent i Honey Long tworzą swoje projekty z ciała i fałdek, pod którymi kryją się serca i umysły.

tekst Wendy Syfret
|
21 Marzec 2017, 4:50pm

Najlepsze przyjaciółki i duet, Prue Stent i Honey Long, często zajmują się wspólnymi pomysłami, ale też zawsze łączą siły w nieustannym badaniu, co znaczy być kobietą. Oczywiście ten temat zajmuje dużą część świata sztuki w 2017 roku, ale podejście duetu jak zwykle jest wyjątkowe. Ich nowa wystawa „Soft Tissue" pokazuje słodkie podejście pełne balonowej gumy, nagiego ciała i horroru. Wychodzą ponad archetypy i klasyczne przykłady, by tworzyć z ciała i fałdek, które skrywają w sobie nasze serca i umysły.

Ich postaci często nie mają twarzy i są nie do rozpoznania, zredukowane do mięsa, krwi, kości, śliny i potu. Brzmi trochę jak dzieło Cronenberga, ale Prue i Honey ćwiczą swoją zadziwiającą umiejętność w nadawaniu wrażliwości najmniej ludzkim formom. Spotkaliśmy się z nimi, żeby dowiedzieć się więcej o kleistym, dziwnym i niepodważalnie uroczym świecie, jaki dla siebie stworzyły.

Wasze prace łączy wiele wspólnych kwestii i zainteresowań. Jaką konkretnie kwestię próbuje pogłębić ta wystawa?
Ogólnie myślę, że jest to kwestia niemożności uchwycenia natury kobiecości. Łączy nas fascynacja i szacunek dla cielesnych detali, czy procesów, które wyglądają, jakby prowadziły oddzielne życia. To pokazuje głębszą złożoność zamieszkiwania w ciele, ponad kulturową klasyfikacją oraz związaną z tym nieodłączną tajemnicę i magię.

Jak się ma do tego tytuł „Soft Tissue" (Tkanka miękka)?
Tkanka miękka wydaje się bardzo dobrym podsumowaniem sedna sprawy. Głównie przedstawiłyśmy skórę i części ciała połączone z różnymi syntetycznymi materiałami, które mają pewnego rodzaju antropomorficzną jakość, ale też noszą brzemię stereotypowej kobiecości. Idea tkanki pozwala na przemienienie wyobrażonego ciała w materię, która może być ponownie układana i badana.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Na wystawie rzadko widzimy twarze kobiet, zamiast tego skupiacie się na kobiecym ciele i indywidualnych cechach fizycznych. Jak istotna jest kwestia tożsamości w waszej pracy?
Myślę, że przez to, że wiele czasu spędzamy na pracy z przypisaną z góry ideą kobiecości i manipulujemy nią, nie chcemy mieszać indywidualnych tożsamości do tego wszystkiego. Jako oddzielne osoby, wszystkie mamy tak różne doświadczenia w byciu kobietami, ale możemy się w jakiś sposób odnieść do nacisku tendencyjnych poglądów na temat bycia kobietą i tego, jak wpływa to na nasze tożsamości w różny sposób.

Jak zmienia się wasza praca, gdy pracujecie razem?
Ponieważ zajmujemy się innymi dziedzinami, odkryłyśmy, że nawzajem się dociskamy, kiedy pracujemy razem, a praca zazwyczaj rozszerza się na przeróżne formy, staje się miksem fotografii, rzeźby i performance'u.

Ta wystawa kontynuuje temat waszych prac — skupiacie się na wręcz groteskowej tematyce. Przekształcać znane, piękne wyobrażenia kobiecych form w historii sztuki. Możecie powiedzieć, co was do tego motywuje?
W wielu przypadkach klasyfikowanie czegoś jako pięknego było tradycyjnie sposobem na pokonanie strachu przed dziwacznością, odmiennością i nieznanym. „Beatyfikacja" kobiecego ciała odkrywa historię posiadania i kontroli. Skupienie się na aspektach ciała, które często się pomija, ukrywa, albo uznaje za mniej pożądane, jest sposobem na odkrycie jego wielkiej tajemnicy i siły. Mamy tu dość mocne zwrócenie uwagi na niejednoznaczne otwory w ciele, co moim zdaniem przemawia za tą nieodłączną tajemnicą i siłą wrażliwości. Chodzi tu bardziej o nadanie nowego znaczenia pięknu — to uznanie zawiłości i złożoności życia, a nie narzędzie wykluczenia i podporządkowania.

„Soft Tissue" można zobaczyć w Magic Johnston do 23 marca. Obserwujcie ich pracę na Instagramie: @prue_stent i @honeylong.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Wendy Syfret
Zdjęcia: Prue Stent i Honey Long