Reklama

co z tym sztucznym futrem?

Czyżby przyjazna zwierzętom alternatywa wyrządzała więcej szkód środowisku niż prawdziwe futro, no i czy to ma jeszcze znaczenie, że ratujemy życie zwierząt?

tekst Alice Hines
|
13 Maj 2015, 1:50pm

Sztuczne futro stanowi zarówno deklarację polityczną, jak i modową. Gdy celebryta, czy nawet znajomy je zakłada, nie można powstrzymać się od pewnych założeń: na pewno dba o zwierzęta, ale być może jest też z tych, co chodzą ze swym psem rasy Shiba Inu na masaże, piją świeżo wyciskane soki za milion złotych, a wakacje spędzają w jurtach obłożonych panelami słonecznymi.

Innymi słowy, sztuczne futro jest częścią (pozbawionego okrucieństwa oraz jakże organicznego) stylu życia, które upodobali sobie ludzie ceniący zarówno etykę, jak i estetykę. A czy powinno tak być? Akryl, który stanowi główne włókno w sztucznym futrze, ma zły wpływ na planetę. Miało najbardziej szkodliwe działanie ze wszystkich dziewięciu włókien, które badano w 2014 roku w raporcie Komisji Europejskiej. Wypadło jako ostatnie w czterech z sześciu kategorii, które między innymi obejmowały wpływ na środowisko, zdrowie ludzkie i zużycie zasobów. Amerykańska organizacja o nazwie Sustainable Apparel Coalition [koalicja trwałej odzieży] umiejscowiła akryl na 39. miejscu z 48 na liście materiałów, które mają najbardziej szkodliwy wpływ na środowisko.

Mimo to, imitacje futra są na modowej fali. Londyńska marka Shrimps tworzy płaszcze, wyglądające jak futrzane słodycze, rodem z karnawału. Z kolei eko-królowa, Stella McCartney, podczas marcowego Fashion Week w Paryżu, po raz pierwszy pokazała trzy włochate płaszcze, po dekadach unikania jakichkolwiek futer jak ognia.

Co sprawia, że sztuczne futro wydaje się przyjazne środowisku? Po pierwsze, gdy pojawiło się po raz pierwszy, jego prawdziwy ekwiwalent nadal wytwarzano z zagrożonych gatunków zwierząt, takich jak tygrys czy jaguar. W latach 60. i 70. pierwsi aktywiści walczący o prawa zwierząt, byli bardzo blisko związani z ekologami zajmującymi się dziką przyrodą. W reklamie, która pojawiła się w Vogue'u, Timme-Tation,marka sprzedająca imitacje futer, opatrzyła swego sztucznego tygrysa słowami mającymi na celu kompromitację prawdziwych futer: „czy międzynarodowa piękność, która ostatnio kupiła maxi płaszcz wykonany ze skór dziesięciu tygrysów, zdaje sobie sprawę, że na świecie zostało w tym momencie zaledwie 590 tygrysów?"

W końcu, gdy zatwierdzono prawa chroniące zagrożone gatunki, ruch na rzecz zwierząt wkroczył na dobre do działania. Dziś, ugrupowania takie jak PETA sprzeciwiają się zabijaniu zwierząt dla jakichkolwiek celów. Na początku lat 90. pomogły sztucznym futrom w zawładnięciu świata mody dzięki reklamom z supermodelkami: weźmy chociażby sławne zdjęcie z Cindy Crawford mającej na sobie niewiele więcej niż tylko czapkę Todda Oldhama ze sztucznego futra.

Sztuczne futro nie ma co prawda prestiżu nagiej supermodelki (jak ówcześnie miało), nie ma go też sama PETA. Wtedy akurat te kampanie wywierały efekt. W 1991 roku magazyn Toronto Star podał informację, że ceny futer z norek spadły o połowę od końca lat 80. Kanadyjscy kuśnierze również wytoczyli swoje PR-owe działa, oznajmiając, że futro jest eko. Argument przedstawiał się następująco: futro jest włóknem naturalnym, które jest biodegradowalne, pochodzi z odnawialnego źródła, gdy zwierzęta są poprawnie hodowane, a także przynosi zyski lokalnym przedsiębiorcom. Materiały syntetyczne z kolei, jawiły się dużym kontrastem, znane z zanieczyszczania środowiska i braku biodegradowalnych właściwości.

Kuśnierze kontynuują prowadzenie dyskusji na ten temat, zamieszczając swoje argumenty na stronach takich jak FurIsGreen.com, a popiera ich kanadyjskie stowarzyszenie Fur Council. Czy to już propaganda?

Aktywiści walczący o prawa zwierząt potwierdzają. „Oni próbują już wszystkiego, bo dobrze wiedzą, że jest duży zastój i nikt nie kupuje futer", jak powiedział mi Rob Banks, aktywista-weganin, który przez całą zimę protestował przeciwko stoiskom z futrami w Nowym Jorku. PETA napisała: „Każde futro powinno mieć przyczepioną metkę z wyraźną informacją: 'toksyczne dla zwierząt i środowiska!' Potrzeba ponad 15 razy więcej energii do wyprodukowania prawdziwego futra niż przy produkcji syntetycznego."

Rzecz jednak w tym, że to stwierdzenie też nie jest do końca wiarygodne. Badania, na które powołuje się PETA, datuje się na rok 1979, a zleciło je ugrupowanie walczące na rzecz zwierząt. Nie to, żeby dane przemysłu futrzarskiego były lepsze. Wystarczy przyjrzeć się każdemu kiedykolwiek przeprowadzonemu badaniu, które porównuje wpływ prawdziwego, czy sztucznego futra na środowisko, aby dowiedzieć się, że zleciła je z którychś zainteresowanych grup. Z kolei źródła niezależne, takie jak na przykład Komisja Europejska, nie włączyły prawdziwego futra w swój raport badający akryl i inne włókna.

Rzeczą przemawiającą na korzyść sztucznych futer (oprócz faktu, że nikt nie obleje cię na ulicy farbą, albo nie pomyśli, że masz moralność Cruelli De Mon) to fakt, że pomimo niskich notowań akrylu, to tak naprawdę jest on kroplą w morzu, gdy mowa o wpływie na środowisko. Akryl stanowi 10% całej produkcji odzieżowej, według raportu Komisji Europejskiej, a sztuczne futra z kolei to jeszcze mniejszy procent całości. Skąd więc ten cały atak ze strony zwolenników futer? Alan Herscovic, obecny wiceprezydent kanadyjskiego stowarzyszenia Fur Council, przyznaje: „Nie jestem przeciwny syntetykom, to byłoby niedorzeczne. Prowadzę samochód". Jedynym powodem, dla którego przemysł futrzarski atakuje sztuczne imitacje, mówi, to w ramach odpowiedzi na twierdzenia organizacji broniących prawa zwierząt, że materiał jest bardziej humanitarny i przyjazny środowisku.

W międzyczasie, broniący praw zwierząt, skłaniają się do przyznania, że może rzeczywiście sztuczne futro nie jest tak doskonałe dla naszej planety. Tak czy inaczej, nie jest to ich największe zmartwienie. „Problem z futrem nie tkwi w środowisku, tylko w zabijaniu zwierząt", wyznał Banks.

Innymi słowy, jeżeli piękne futro ze sztucznego lisa odwiedzie kogoś od kupna prawdziwego, to cel jest osiągnięty.

Kredyty


Tekst: Alice Hines
Tłumaczenie: Zuza Bień
Zdjęcia: Philippe Jarrigeon