artystka faith holland bierze porno pod lupę

Przyjrzyjmy się burzliwej relacji seksu z technologią.

tekst i-D Staff
|
19 Maj 2015, 2:30pm

 Wytryski w formie obrazów, nielegalne kamerki internetowe z zaczernionym obrazem, tak, że słychać tylko kobiece jęki, zapach lubrykantu oraz GIFy z pociągami i tunelami, które nawiązują do aktu miłosnego. Witaj we wspaniałym świecie feministycznej artystki, Faith Holland. Podważając (fałszywą) reprezentację ciał i seksu w pornografii, a także wypowiadając się na temat rozwijającej się relacji między naszym ciałem a maszynerią, Faith zachęca nas, abyśmy zastanowili się, w jaki sposób postrzegamy i myślimy o seksie. Widoczne jest swoiste przejście od pożądania ciał zza ekranu do skupiania erotycznej energii na maszynie (przyciski, które głaszczemy, guziki, które delikatnie naciskamy). Dorastając na przedmieściach Nowego Jorku, Faith spędziła prawie całe swoje dzieciństwo w sieci. Połącz ten niesamowity technologiczny know-how z rosnącym i nieodpartym pragnieniem wzmocnienia pozycji kobiet, a reszta, jak to mówią, to już historia. Spotkaliśmy się z artystką tuż przed otwarciem jej wystawy w Transfer Gallery na Brooklynie, aby porozmawiać o seksie.

Seks to wyjściowy punkt większości twoich projektów. Skąd ta fascynacja?
Myślę, że z dzieciństwa spędzonego w internecie, wśród dorosłych, którzy traktowali sieć jako seksualny plac zabaw (pożyczając hasło od Ann Hirsch, autorki Playground [plac zabaw]). Fascynacja jednak rozwinęła się w Vassar College, gdzie zarówno studiowałam pornografię, jak i pracowałam nad erotycznym magazynem Squirm. Wówczas, wykorzystywałam studiowanie filmu do analizy pornografii, teraz bardziej skupiam się na „usieciowieniu" doświadczeń seksualnych.

Uważasz, że seks to nadal temat tabu?
Poniekąd, tak. Często słyszę nerwowe śmieszki, gdy opowiadam o swojej twórczości, a staram się to robić jak najdokładniej i jak najszczerzej. Oczywiście, inne rodzaje seksu i seksualności nie są już aż tak bardzo tabu, zwłaszcza gdy za ich pomocą można coś sprzedać. Mimo że moje prace tak naprawdę rzadko ukazują nagość, to wydaje mi się, że sama refleksja na temat tego, w jaki sposób konsumujemy seks, wprawia ludzi w większe zakłopotanie niż laska w bikini sprzedająca piwo.

Jak ważna jest relacja między seksem a technologią?
Mimo że to nie jest nowe zjawisko, a relacja trwa już od dawna, to wydaje mi się, że na pewno wzrasta znaczenie technologii w stosunku do seksu. Rzeczą, którą chciałabym zrobić, jako że dotychczas nie znalazłam tego nigdzie indziej, to prześledzić historię tego związku, poczynając od (załóżmy) pierwszych kondomów, wytwarzanych ze zwierzęcych wnętrzności, poprzez wibratory i terapie hormonalne, do nowszych, bardziej namacalnych metod, które dopiero zaczynają się pojawiać. Pornografia również ma ciekawą historię, w której na pewno nie brak technologii, ale to akurat zostało porządnie udokumentowane.

Czy ludzki element w seksie nie jest przypadkiem wypierany przez technologię?
Nie, nie wydaje mi się. Bardziej interesują mnie same seksualne interakcje pomiędzy człowiekiem a technologią, ale człowiek zawsze jest w nich obecny. Nawet seks maszyny z maszyną, to przecież obraz ludzkiego seksu (jak wszystkie nowinki zresztą...) Myślę, że seksualność jest wyłączna dla gatunku ludzkiego, a zmysłowość technologiczna, tak czy inaczej, koncentruje się na ludziach.

Internet/technologia to jedne z kwestii, na których bardzo się skupiasz. Jakie znaczenie ma technologia jako artystyczne medium?
Większość moich prac powstaje na komputerze, ale to nie oznacza, że jest to wysoka technologia. Nie uważam się za technika, za to bardzo cenię artystów, którzy potrafią aktywnie uczestniczyć w procesie, który staje się coraz trudniejszy i skomplikowany, w miarę jak technologia się ulepsza. Śledzę uważnie wszelkie technologie związane z seksem, ale zazwyczaj tworzę za pomocą środków wątpliwej jakości, które uważam za bardziej plastyczne. Jestem w stanie łatwiej przedstawić coś za pomocą GIFa niż funkcjonalnego prototypu.

Eksperymentowałaś dużo z wizualnymi aspektami pornografii, skąd dokładnie to zainteresowanie porno?
Trudno powiedzieć, skąd dokładnie wzięła się ta obsesja, ale na pewno ewoluowała podczas mojej pracy w magazynie Squirm podczas studiów na Vassar, gdzie musiałam przeprowadzać dużo badań na temat pornografii na zajęcia. To przecież duża część naszej kultury, a rzadko postrzega się ją przez pryzmat konstruktywnej krytyki. Linda Williams w roku 1989 napisała Hard Core: Power, Pleasure, and the Frenzy of the Visible, tekst, który stanowi zarówno bazę pod studia nad pornografią, jak i moje osobiste zaplecze. Mało jednak materiałów pojawiło się potem. Annie Sprinkle, artystka, edukatorka, pracowniczka seksualna oraz aktywistka (między innymi), w latach 80. badała granice między sztuką a pornografią. Wprawdzie pojawiały się pionierki i osoby zainteresowane tematem, jednak nadal uważam, że tych osób było i jest zbyt mało.

Jak zapatrujesz się na pojmowanie seksu w kategorii performance'u, a nie czegoś, co powinno nam przychodzić naturalnie?
Nie wydaje mi się, że te dwie rzeczy się muszą koniecznie wykluczać. To oczywiste, że seks jest czymś naturalnym, chociażby za sprawą hormonów, które niemal czynią go niezbędnym, w końcu, podobnie jak inne gatunki, używamy go do prokreacji. Poza tym eksperymentujemy również z przyjemnością i na szczęście mamy możliwość, aby nieustannie ją odkrywać. Nasza działalność seksualna jest mocno związana z naszą działalnością społeczną, która z kolei mało ma wspólnego z naturalnością.

Większość reprezentacji kobiecej seksualności wychodzi od mężczyzn. Jak możemy to zmienić? 
Po prostu tworząc nasze własne! Oczywiście, nie mówię, że to takie proste, a zwłaszcza wyrażanie własnej seksualności, co dodatkowo utrudnia pryzmat męskiego, heteroseksualnego spojrzenia. Jednak, pozwalanie kobietom na nieskrępowane wyrażanie własnej seksualności jest pierwszym krokiem do sukcesu. To niekoniecznie będzie coś zupełnie nowego - na przykładzie Nicki Minaj, widzimy kobietę, która co prawda nie definiuje pojęcia „sexy" na nowo, ale niewątpliwie w centrum uwagi skupia własną przyjemność i potrzeby. To może być też totalne odejście od wyrażania seksualności. Albo milion innych rzeczy pośrodku. To, czego potrzebujemy, to bogactwo i różnorodność reprezentacji „nienormatywnych".

Twoje prace poruszają również kwestie piękna. Czy możesz powiedzieć coś więcej?
Kwestionowanie oraz szukanie szeregu wyobrażeń na temat piękna jest mocno spokrewnione z deficytem wyobrażeń na temat seksualności i gender. Interesuje mnie podsumowanie piękna, które przewiduje bardzo konkretne wytyczne co do odmiennej i zróżnicowanej cielesności. Ja przestudiowałam wszystkie moje domniemane niedoskonałości dzięki całościowemu retuszowi twarzy. Następnie, wszystkie zmiany, konieczne do tego, by moja twarz „spełniała warunki" - czyli usunięcie wszelkich wyprysków, włosków na twarzy, cieni pod oczami, podwójnego podbródka i tak dalej, i tak dalej - przedstawiłam w serii zatytułowanej Retouch, Reform, Refit. Wreszcie, swoją wyretuszowaną twarz założyłam jako maskę w krótkometrażowym filmie science fiction Improving, Non-Stop. Fascynują mnie również tutoriale makijażowe, stworzyłam więc projekt, w którym usunęłam wszelką „akcję". W efekcie, jedyne, co zostało, to te krępujące momenty bezruchu, podczas których kobiety patrzą prosto w kamerę, które można zobaczyć w trzykanałowym projekcie wideo pt.: „Makeup Tips".

Powiedz mi coś więcej o nadchodzącej wystawie i czego możemy się po niej spodziewać?
Wystawa jest kontynuacją mojej refleksji nad związkiem seksu z technologią. Na jej potrzeby stworzyłam nową serię GIFów (Visual Orgasms), które za pomocą metafor wizualnych próbują przekazać czysto fizyczne odczucia towarzyszące podczas orgazmu. Będą też dwa płótna z serii Ookie Canvases, stanowiące kolorowy kolaż złożony z wytrysków spermy. Jeden z tych „obrazów", składa się wyłącznie ze zdjęć nadesłanych mi w odpowiedzi na mój apel. Poza tym, będzie można zobaczyć serię zdjęć kabli umoczonych w lubrykancie, a także rzeźby, które również będą składały się z kabli i lubrykantu. Całej wystawie towarzyszyć będzie zmysłowy, technologiczny soundtrack. Moim celem jest, aby show uderzało w wiele zmysłów jednocześnie. Wzrok jest oczywisty, ale w powietrzu będzie także unosił się zapach lubrykantu.

Wystawa Technophilia otwiera się w Transfer Gallery na Brooklynie 13 czerwca.

www.faithholland.com

Kredyty


Tłumaczenie: Zuza Bień

Tagged:
Film
Gender
pornografia
Fotografia
Seks
sztuka
feminizm
Technologia
spoleczenstwo
Faith Holland