baśnie dwudziestu tysięcy dni i jednego nicka cave’a

Iain Forsyth i Jane Pollard pracują ze sobą, odkąd poznali się na studiach w latach 90. Wspólnie zbudowali swoją pozycję w branży i zyskali miano pionierów nowego stylu rekonstrukcji filmowych. W swoich pracach odtwarzają najważniejsze momenty z...

tekst i-D Team
|
30 Październik 2014, 6:05pm

Film still from 20,000 Days On Earth

„Momentem" rekonstruowanym w filmie „20 000 dni na Ziemi" jest typowy dzień z życia australijskiego rockmana Nicka Cave'a. Jako aktor i bohater okazuje się zwyczajnym człowiekiem, ale też dowodem artystycznej wszechstronności.

- Nasze poprzednie projekty, w których odtwarzaliśmy wydarzenia, nauczyły nas, jak stosować sztuczki, dzięki którym obraz jest wiarygodny. To one pomogły nam wydobyć z sytuacji prawdziwe emocje, nie chodziło nam wcale o biograficzne fakty -powiedzieli mi twórcy filmu.

„Nick przez 35 lat tworzył to, kim jest, i nie przestaje tego robić, gdy schodzi ze sceny. Jego mit mówi o nim dużo więcej niż to, co można podpatrzeć, gdy jest na zakupach albo wiezie dzieci do szkoły. W tym sensie prawda nie ma znaczenia".

Ten film - hybryda dokumentu z zapisem koncertu - powstał z tęsknoty za duchem rock and rolla. Takie tytuły jak Sympathy for the Devil Jean-Luca Godarda z Rolling Stonesami, Noc po ciężkim dniu o Beatlesach albo Led Zeppelin w Pieśń pozostaje ta sama, były ich inspiracją - „na swój sposób mówiły o czymś więcej niż muzyce". Rockowe dokumenty zazwyczaj odkrywają prywatną twarz wykonawców, ale twórców „20 000 dni…" sensacyjne szczegóły z czasów, które Nick spędził naćpany ze słynnymi kochankami, zbytnio nie interesują.

-Uważamy, że takich artystów jak Nick nie da się całkowicie oddzielić od ich wizerunku - tłumaczą. - Nick przez 35 lat tworzył to, kim jest, i nie przestaje tego robić po zejściu ze sceny. Jego mit mówi o nim dużo więcej niż to, co można podpatrzeć, gdy jest na zakupach albo wiezie dzieci do szkoły. W tym sensie prawda nie ma znaczenia.

Ale autentyczna prawda powstaje gdzieś z tyłu głowy po obejrzeniu filmu, który pokazuje zaaranżowany równoległy świat. W jednej ze scen „20 000 dni…" Nick rozpływa się nad partnerską twórczą współpracą - dokładnie taką, w wyniku której powstał ten film.

 Zaczęliśmy pracować razem na drugim roku studiów, nie mamy porównania, jak działa się w innym składzie - opowiadają Iain i Jane. - Wiele duetów opiera się na łączeniu kontrastów, zupełnie różnych umiejętności, ale my mieliśmy wtedy po 20 lat i jeszcze nic nie umieliśmy. Wszystkiego nauczyliśmy się razem. Trudno byłoby nam wyobrazić sobie pracę w inny sposób, dla nas najważniejszy jest dialog. Każdy pomysł, nawet najdrobniejszy, musimy natychmiast przegadać. Jeśli w coś bardzo wierzysz, czasami musisz o to walczyć, ale brak zbytniego przywiązania do własnych pomysłów daje niesamowitą wolność. I nie ma to nic wspólnego z poczuciem własnego ego.

Nick chętnie z nami współpracował i był otwarty na każdą propozycję. Cały czas mówiliśmy mu, że jeśli któryś z pomysłów nie będzie się sprawdzał, pominiemy go i pójdziemy dalej. Dzięki temu Nick czuł się swobodnie i próbował wszystkiego. Ten film powstał dlatego, że Nick nam zaufał. Bez tego nie dalibyśmy rady.

Twórczość Iaina i Jane rozciąga się pomiędzy tajemniczym światem sztuki, popową branżą teledysków (pracowali m.in. dla Scotta Walkera i Gila Scotta-Herona) a rockowym filmem dokumentalnym:

- To była całkowicie świadoma decyzja. W połowie lat 90. uczyliśmy się w Goldsmiths [szkoła artystyczna w Londynie - red.], to były niesamowite czasy… Nie mieliśmy złudzeń, że trafiliśmy w sam środek czegoś wielkiego. Wybuch popularności YBA [Young British Artists - grupa młodych artystów, głównie absolwentów Goldsmiths, którzy pod koniec lat 80. zaczęli organizować wystawy swoich prac w fabrykach i magazynach, należeli do nich m.in. Damien Hirst i Tracey Emin - red.] sprawił, że uwierzyliśmy w szkołę artystyczną jako trampolinę do wielkiej kariery.

Artyści w ich otoczeniu byli więc pochłonięci tworzeniem prac „na skalę muzealną: wielkich, lśniących, które nic nie znaczyły", wyliczaniem nazwisk filozofów albo „próbą intelektualnego bronienia swoich pustych działań". W tym samym czasie wielu znajomych Iaina i Jane działało już w branży muzycznej: organizowali imprezy, prowadzili kluby, drukowali ziny i wypalali płyty.

- Uwielbialiśmy, jak muzyka ze sceny łączy się z publicznością. Że możesz pójść na koncert kapeli i zobaczyć, usłyszeć oraz poczuć tę więź, jaka między nimi powstaje. Chcieliśmy tworzyć sztukę, która działałaby tak samo ?' wspominają Iain i Jane.

„W naszym filmie samochód symbolizuje podświadomość, wnętrze głowy Nicka. To, że różne postaci pojawiały się w nim i znikały bez słowa, wydało nam się zupełnie normalne".

Dziwaczni goście specjalni - najważniejsze postaci w życiu Cave'a - przewijają się w filmie niczym dickensowskie duchy rock and rolla. Kylie Minogue, Ray Winstone i Blixa Bargeld pojawiają się jak zjawy na tylnym siedzeniu jego auta, żeby razem porozmyślać o ich wspólnej drodze przez życie.

- Te sceny dotyczyły paru spraw - tłumaczą autorzy filmu. -' Chcieliśmy spojrzeć na charakter Nicka z kilku stron. Jak każdy z nas, on też zachowuje się odmiennie w różnym towarzystwie. Jego kontakt z Kylie wygląda zupełnie inaczej niż sposób, w który porozumiewa się z Rayem Winstonem. Wydawało nam się, że większość filmów dokumentalnych kręcona jest jak monolog bohatera przed filmowcem... W naszym filmie samochód symbolizuje podświadomość, wnętrze głowy Nicka. To, że postaci pojawiały się w nim i znikały bez słowa, wydało nam się więc zupełnie normalne.

Psychoanalityk - i wielki fan Cave'a - Darian Leader wystąpił w filmie, aby zadać mu kilka pytań na swojej czarnej skórzanej kozetce. Iain i Jane znają go od ponad 10 lat: dobrze wiedzieli, że prowadzona przez niego rozmowa sięgnie głębiej niż dziennikarskie próby, na które wyczulony jest ich bohater:

- Nick i Darian spotkali się pierwszy raz dopiero przed kamerami i usiedli, żeby pogadać. Kręciliśmy ich rozmowę po 10 godzin przez dwa dni. I przez ten czas nie było ani chwili, która nie byłaby warta utrwalenia.

Prawdziwym sprawdzianem techniki Iaina i Jane były sceny w archiwum. W filmie przedstawili je jako ciemną przestrzeń, w której prywatne przedmioty Cave'a analizuje się w białych rękawiczkach:

-Taka instytucja naprawdę działa. Centrum Sztuk Performatywnych w Melbourne kolekcjonuje rzeczy, które należały do australijskich wykonawców.

Cave podarował im wiele osobistych bibelotów, w tym - związanych z muzyką. Iain i Jane zaprosili kuratorkę Centrum, by wystąpiła w filmie i wypożyczyła eksponaty należące wcześniej do matki Nicka.

- W rzeczywistości wygląda to dokładnie tak, jak sobie wyobrażasz: nowoczesny budynek ze stali i szkła, z kontrolowaną temperaturą, mnóstwem szuflad i nakazem używania rękawiczek. Chcieliśmy stworzyć coś bardziej teatralnego - miejsce pełne zakurzonych zakamarków, które wyglądałoby na lekko zapomniane. W naszej sztucznej przestrzeni Nick rozmawia z prawdziwym kuratorem o pamiątkach, które zebrał w swoim życiu - zdradzają Iain i Jane.
Czy to na kozetce, czy na scenie - Nick nie ogląda się wstecz, jest współczesnym artystą, kimś dużo więcej niż pozostałością siebie z dawnych lat. Iain i Jane nie musieli wskrzeszać rockowej legendy - stworzyli tylko warunki, w których najlepiej widzimy ją przy pracy.

Obejrzyj polski zwiastun filmu
W kinach od 31 października.

Kredyty


Tekst: Sophia Satchell Baeza
Kadr z filmu „20 000 dni na Ziemi"

Tagged:
Nick Cave
muzyka
opinie
Jane Pollard
muzyka wywiady