stefan beckman, projektant scenografii pokazów marca jacobsa, opowiada o różowych dywanach i przecinaniu autobusów na pół

Dla twórcy scenografii Stefana Beckmana, moda jest teatrem.

tekst Austen Leah Rosenfeld
|
13 Luty 2015, 2:00pm

W tym sezonie Stefan Beckman także projektuje scenografie dla Marca Jacobsa, ale nic nam o tym nie powie. „Dopiero zaczynamy. Nie chcę nic zdradzać, bo sporo może jeszcze się zmienić" - odparł nam w przerwie między spotkaniami i pracą nad nowymi dekoracjami. Taki stopień zalatania to norma dla Beckmana, który prowadzi własne studio. Od 2006 roku zajmuje się ono przygotowywaniem wybiegowych widowisk Marca Jacobsa. „Wszystko jest zawsze na ostatnią chwilę" - przyznał Stefan - „a ja chcę, żeby każda z moich scenografii była doskonała".

Beckman zajmuje się scenografiami od 15 lat. Oprócz projektowania dla Marca Jacobsa, stworzył koncepcje wybiegów i skonstruował je dla Jimmy'ego Choo, Oscara de la Renty, Victorii Beckham i Reeda Krakoffa. Pracował też przy niezliczonych sesjach zdjęciowych, choćby dla Vogue, Love Magazine, Vanity Fair, W Magazine. Przygotowywał oprawę wystaw muzealnych, na przykład ekspozycji projektów Murakamiego dla Louis Vuitton. Produkował też wydarzenia z branży mody, takie jak impreza z okazji premiery kolaboracji H&M x Alexander Wang. Zanim zaczął przygodę z modą, Beckman prowadził sklep meblarski. Do zawodu szkolił się jednak na projektach na potrzeby teatrów i filmu - co składa się w jedną całość. Moda jest przecież swoistą odmianą teatru.

Czy mógłbyś opowiedzieć mi o projektowaniu różowej scenografii do pokazów Marca Jacobsa z zeszłego sezonu?
Jako punkt odniesienia Marc wybrał sobie utylitarność i armię, więc od tego zaczęliśmy. Wyobraziliśmy sobie wojskowe baraki. Chcieliśmy umieścić coś na samym środku przestrzeni, w której operowaliśmy. Coś, co wyglądałoby, jakby właśnie spadło z nieba. Bardziej przypominającego instalację artystyczną. Wpadliśmy więc na pomysł postawienia domu. Marcowi podobała się ta bazowa idea, ale chciał, żebyśmy nadali jej nieco odmiennego posmaku. A różowy to radosny kolor, który on preferuje.

Które ze scenografii, nad którymi pracowałeś, były bardziej skomplikowane, niż zazwyczaj?
Trzy sezony temu stworzyliśmy dla Marca klimat surfingu w stylu wiktoriańskim. Coś w rodzaju obumierającej plaży. Sama skala projektu była naprawdę przytłaczająca. Było wiele odmiennych warstw scenografii, wybieg, różne dioramy, różne scenografie i rekwizyty. Budowa dekoracji to zawsze intensywna praca, ale to było dużo bardziej intensywne.

Dlaczego akurat ten projekt był tak intensywny?
Sprowadziliśmy na miejsce cały autobus. Przecięliśmy go na pół i wkomponowaliśmy w przestrzeń. Podchodziliśmy do tego z przekonaniem, że „No, tego to nie damy rady zrobić". Ale w końcu się udało. By znaleźć autobus, zaczęliśmy się ogłaszać na Craiglist. I trafiliśmy na idealny pojazd, rdzewiejący na pewnej opuszczonej farmie na prowincji. Przecięliśmy go, potem trzeba było wyjąć silnik. Przetransportowaliśmy go do miasta... i ledwo zmieścił się do zbrojowni. Za każdym razem zdarza się coś takiego.

Są jakieś scenografie, które musiałeś poskładać naprawdę w ostatniej chwili?
Zawsze pracujemy na ostatnią chwilę. Chodzi mi o to, że, dla przykładu, jednego razu wyprodukowaliśmy 500 miękkich rzeźb przedstawiających chmury w trzy dni. Lata temu robiłem wybieg, który składał się wyłącznie z zielonych ścieżek i srebrnych, falujących wzgórz. I rozrzuciliśmy na tej scenografii 500 tysięcy cukierków. Musieliśmy im znaleźć właściwe cukierki. Oraz odpowiedni celofan, miał wyglądać jak najlepiej, bo symulował wodę. W zeszłym sezonie zadaniem nie do wykonania okazało się załatwienie różowego dywanu. Nikt nie trzyma w magazynach tysięcy jardów czegoś takiego. Wyszło tak, że pofarbowano go dla nas w Georgii i dostarczono ciężarówkami, czasowo tak na styk. No, ale ja nie lubię słowa „Nie".

Czy musieliście kiedyś importować jakiś materiał z innego kraju?
Tak, raz sprowadziliśmy samolotem z Japonii ręcznie wykonaną tapetę w srebrne liście.

Rozpisujesz sobie jakąś listę zadań? Konkretne rzeczy, o których musisz koniecznie pamiętać, kiedy projektujesz scenografię?
Tak. Znaczy... Na pewno sposób usadzenia gości jest bardzo ważny. W jakiej odległości od scenografii jest widownia. I jaką generalną perspektywę na pokaz będą mieli widzowie. Nie można o tym zapomnieć. Tworzyliśmy parę wybiegów, przy których publika siedziała raczej daleko. To nie zawsze najlepsze rozwiązanie. Wszystko zależy od tonacji, w jakiej ma być utrzymany pokaz. Czy ma być intymny, czy będzie to wielkie widowisko?

Ile czasu masz na zbudowanie całej takiej scenografii?
Czasem około dwóch miesięcy. Przy pracy dla Marca, zazwyczaj dwa tygodnie.

A ile coś takiego kosztuje?
Wraz z samym postawieniem i umocowaniem scenografii, może być to każdy przedział cenowy. Aż do miliona dolarów.

Czy masz okazję oglądać kreacje z kolekcji przed pokazem?
Czasem tak, czasem nie. Mogą mi pokazać but. Albo paletę kolorystyczną. Ale kiedy zaczynamy robić scenografię, ubrania zwykle nie są jeszcze gotowe. W wielu przypadkach dostajemy dużo mniej informacji - może to być tylko określenie nastroju lub atmosfery, w jaką celuje projektant. A chcesz, żeby twoje dekoracje korespondowały z kolekcją. Może nie dosłownie, to może być abstrakcyjne skojarzenie, ale to musi składać się w logiczną całość. 

Czy chodzisz na każdy pokaz, do którego coś tworzyłeś?
Tak, tak, pojawiam się na każdym. Bez wyjątku jestem wtedy bardzo nerwowy. Bo pragnę bardziej niż czegokolwiek innego, żeby dobrze przyjęto to wydarzenie. Nie chodzi tylko o naszą pracę scenografów, chcę też żeby ubrania wyglądały dobrze i żeby wszystko było spójne. Boję się, że modelka potknie się na wybiegu - bo chciałbym, aby wszystko poszło perfekcyjnie. Życzę sobie w duchu, żeby dziewczyny dostosowały się krokiem i tempem do atmosfery. To coś w rodzaju spektaklu teatralnego. Występ przed publicznością.

Na wybiegach oczywiście dostrzegamy pewne panujące trendy. A jak to jest ze scenografią pokazów?
Ludzie pragną, żeby to była wcielona fantazja. Nieważne, czy współczesna, czy nie. Chcą właśnie tego rodzaju doświadczenia. Produkcja czegokolwiek jest bardzo droga. Owszem, próbujesz minimalizować koszty. Ale są jeszcze problemy związane z pracownikami i ekipami konstrukcyjnymi. Niewiele domów mody może sobie pozwolić na taką skalę. Jednak te, które mogą - Dior, Chanel, Marc Jacobs - stawiają sobie za cel przetransportowanie widzów w sam środek takiego doświadczenia. To staje się coraz ważniejsze.

Kredyty


Tekst Austen Leah Rosenfeld

Tagged:
marc jacobs
NYFW
New York Fashion Week
stefan beckman
jesień/zima 15