feministyczna galeria internetowa

„Nigdy nie zrobiłam czysto ‘pornograficznych’ fotografii, chociaż moje prace często pokazują kobiecą seksualność”.

|
10 Luty 2016, 4:40pm

photography ashley armitage

Fotografka Ashley Armitage, właścicielka pastelowego, dziewczęcego konta @ladyist na Instagramie, założyła Girlfriends Gallery - internetową galerię, która promuje pozytywny obraz ciała i różnorodność. Wśród artystek na stronie znajdują się m.in.: Rosjanka tworząca gify - Sasha Katz, para robiąca filmy i zdjęcia - WIISSA, oraz artystka projektująca psychodeliczne, cyfrowe pomieszczenia, czyli Abby, znana jako Neon Saltwater. Zapytaliśmy Ashley, co ją inspiruje i wpływa na jej prace.

Zdjęcie: Ashley Armitage

Kiedy zdałaś sobie sprawę, że istnieje coś takiego jak „męskie spojrzenie"?
Szczerze mówiąc, od zawsze byłam go świadoma. Gdy miałam siedem lat, patrzyłam w lustro i uważałam, że jestem najbrzydsza na świecie. A wszystko przez to, że porównywałam się do celebrytek, modelek i dziewczyn z mojego otoczenia. Tego się nas uczy - konkurowania ze sobą i porównywania się.

Zdjęcie: Chloe Sheppard

Jak to na ciebie wpłynęło?
Próbowałam być kimś innym. W podstawówce jakiś chłopiec powiedział, że jestem „płaska", więc poprosiłam mamę, żeby kupiła mi stanik. W gimnazjum inny chłopak zobaczył moje włosy pod pachami i krzyknął „fuj!", więc wieczorem od razu się ogoliłam. Dzisiaj czuję się pewnie w swoim ciele, bo zrozumiałam, że każdy jest inny i piękny na swój sposób. Robienie zdjęć stało się dla mnie rodzajem terapii. Fotografując dziewczyny, które dobrze się czują w swojej skórze, ja też zyskałam więcej pewności siebie.

Zdjęcie: Ashley Armitage

Czy pamiętasz, kiedy odkryłaś feminizm?
Chodziłam do artystycznego liceum. Na zajęciach z nauk humanistycznych, prowadzonych przezJona Greenberga, mieliśmy lekcje poświęcone rasizmowi, uprzedzeniom klasowym i feminizmowi. Dzięki nim mogliśmy dowiedzieć się rzeczy, których niestety nie uczą w większości szkół średnich. Potem sama zainteresowałam się feminizmem. Wiele nauczyłam się z Tumblra od ludzi w moim wieku. Feministki z Tumblra uświadomiły mi istnienie problemów, na które nigdy nie zwracałam uwagi. Zaczęłam też czytać o pozytywnym podejściu do seksu. To bardzo wpłynęło na moje prace. Książka „The Feminist Porn Book" zmieniła moje życie!

Zdjęcie: Miriam Marlene

W jaki sposób wpłynęło to na twoją twórczość?
Uważam, że moje zdjęcia pozytywnie podchodzą do seksualności. Nigdy nie zrobiłam czysto „pornograficznych" fotografii, chociaż moje prace często pokazują kobiecą seksualność. Niektóre z nich można nazwać „seksownymi", ale moje modelki mają władzę - to one kontrolują obraz, który tworzymy. Są seksualne, ale nie uprzedmiotowione.

Polecisz nam jeszcze jakieś filmy czy książki?
Bardziej interesuję się pozytywnie nastawionymi do seksualności ikonami niż samymi filmami. Ilona Staller (znana jako Cicciolina) rządzi. Uwielbiam filmy porno, w których występowała w latach 70. i 80. Ich delikatna, marzycielska estetyka inspiruje mnie. Podziwiam też pisarki takie jak Zoe Ligon i Karley Sciortino.

Zdjęcie: Ashley Armitage

Kiedy postanowiłaś połączyć swoje feministyczne przekonania i fotografię?
Poszłam na studia na kierunek filmowy. Chciałam zostać reżyserką, ale na uniwersytecie nie wykładały żadne kobiety pracujące w tym zawodzie. Szkoła była zdominowana przez mężczyzn. Wtedy zrozumiałam, że moje prace mają wydźwięk polityczny. Tworzenie sztuki przez dziewczyny i kobiety samo w sobie staje się feministycznym działaniem.

Jesteś białą, cispłciową [osoba, u której tożsamość płciowa zgadza się z płcią biologiczną przypisaną przy narodzinach - przyp. red.] kobietą starającą się tworzyć różnorodną, integrującą i feministyczną sztukę. Jak udaje ci się to wszystko pogodzić?
Oczywiście, muszę uważać, żeby nie wykorzystać transseksualnych modelek i kobiet różnych ras w stereotypowy sposób, tylko dla ozdoby. Myślę, że mogę fotografować różnych ludzi, o odmiennych tożsamościach płciowych, jeśli sami się do mnie zgłaszają. Podczas sesji muszę się pilnować, żeby nie próbować „wybielić" ich historii czy wręcz nie odebrać im głosu. Staram się tego uniknąć, zadając pytania: „Jak chcesz być przedstawiona? W jakiej pozie chcesz stanąć?". Wciąż uczę się, jak nie przekraczać granicy między przedstawianiem różnorodnych ludzi a wykorzystywaniem ich. Zawsze będę musiała na to uważać, bo jestem biała i cis.

Zdjęcie: Ashley Armitage

Właśnie założyłaś internetową galerię sztuki tylko dla dziewczyn, Girlfriends. Opowiedz nam o niej coś więcej.
Girlfriends Gallery zrodziła się ze wszystkiego, o czym mówiłam przed chwilą. Powstała, by pokazywać sztukę tworzoną przez kobiety, osoby różnych ras i o odmiennych tożsamościach płciowych lub niepełnosprawne itd. To internetowa galeria, która będzie się zajmować pozytywnym postrzeganiem ciała, różnorodnością i integracją poprzez sztukę. Każdy jest w niej mile widziany, chociaż na pierwszym miejscu stawiam dziewczyny, członków mniejszości i młodych artystów.

@girlfriendsgallery

Zdjęcie: Chloe Sheppard

Przeczytaj też:
Masz dość patriarchatu w świecie sztuki? Podobnie jak Grace Miceli
Internetowa wróżka odpowiada na wasze pytania gifami
Dziewczyńskie hafty i maski sado maso

Kredyty


Tekst: Jane Helpern
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska