Youtube ma 10 lat.

YouTube obchodzi właśnie swoje dziesiąte urodziny. i-D w ramach rocznicowej retrospekcji przyjrzało się temu, jak internetowej platformie wideo udało się zmienić nasze życie.

tekst Colin Crummy
|
04 Marzec 2015, 4:29pm

23 kwietnia 2005 roku opublikowano na YouTubie pierwszy film. Występował w nim współtwórca strony, Jawed Karim. Na spacerze po zoo opowiadał bardzo kiepski dowcip o słoniach. Od tego czasu platforma do dzielenia się materiałami wideo w sieci przeobraziła się w prawdziwe monstrum. Pękające w szwach od głupich żartów, błyskotliwych parodii, a nawet poważnej polityki. Oto dziesięć rzeczy, które zmienił w twoim życiu YouTube:

1.YouTube nauczył cię dzielić się ze światem wszystkim
Zanim pojawił się Snapchat i odbywające się na nim dziesięciosekundowe popisy typu peep show, to YouTube mógł z powodzeniem pretendować do tytułu światowej stolicy nadmiernego dzielenia się swoim życiem. Zgoda, zaczęło się dość niewinnie. W 2005 roku pojawiło się na portalu nagranie ukazujące niemowlaka gryzącego swojego brata w kciuk. I filmy tworzone przez kolesia dokumentującego każdego dnia opłakany stan swoich włosów... przez sześć lat z rzędu. Jednak szybko rozrosło się to do niebezpiecznej skali. W 2007 roku Chris Crocker poświęcił dwie minut ze swojego zapewne napiętego kalendarza, by potępić medialny szał, który rozpętał się wokół Britney Spears. 49 milionów wyświetleń Leave Britney Alone później, Chris Crocker zajmuje się fachowo dzieleniem się z nam wszystkim, czym się tylko da (pracował nawet krótko jako aktor porno). A dla nas epoka wywlekania każdego szczegółu swojego życia przed laptopową kamerką dopiero zaczęła się na dobre. Następny poziom: zrobić z tego karierę zawodową.

2.YouTube poznał cię z (profesjonalnymi) przyjaciółmi na całe życie
Wpuszczanie obcych ludzi do twojego życia via YouTube stało się czymś więcej, niż wołaniem o pomoc dla ciebie i dla twojej popowej idolki. Minęło dopiero dziesięć lat od wprowadzenia nas w świat sieciowych filmików, a możesz już spokojnie zarobić na życie stając się najlepszym przyjacielem/przyjaciółką swojego internetowego segmentu odbiorców. W youtube'owym wszechświecie każdy znajdzie sobie vlogującą bratnią duszę - od Zoelli do Alfiego Deyesa.

3.YouTube stworzył zupełnie nowy rodzaj fandomu
Jeśli nie kręci cię oglądanie jakiegoś gościa, który gada sobie podczas ciorania w gierki, to pewnie nie należysz do grona 34,5+ milionów followerów PewdiePie'a. Tak ogromna liczba widzów brzmi niedorzecznie. Jednak rozległość YouTuba otworzyła nowe możliwości przed ludźmi, którzy okupują bardzo specyficzne nisze. Co minutę na portalu pojawia się 300 godzin świeżo wgranych filmów. Ale YouTube jest przy tym niesamowicie intymną przestrzenią. Bethany Mota, blogująca w kategorii uroda, precyzyjniej ujmuje to zjawisko - zarówno pod kątem zasięgu, jak i osobistego charakteru więzi z oglądającymi. „W najśmielszych marzeniach nie pomyślałabym nigdy, że będę kiedyś miała ponad sześć milionów najlepszych przyjaciół z całego świata!". Owszem, vlogerzy z YouTube'a nie mogą sobie przypisać w całości zasług za doprowadzenie do takiej sytuacji. Lecz z pewnością widać w tym marketingową teorię skapywania urzeczywistnioną w praktyce. W każdy fandomie punkt skupienia przesunął się obecnie na intymny kontakt gwiazdy z fanami. Spójrzcie choćby na to, jak działa teraz One Direction, tradycyjny przecież boysband. Nie mogą odpowiedzieć w wywiadach na nawet jedno pytanie bez wspomnienia przy tym o swoich fanach lub personalnego odniesienia się do ich oczekiwań.

4.YouTube posadził ciebie za sterami
Powiedzmy, że chcesz dowieść czegoś, dla przykładu, na temat seksizmu z którym stykasz się na co dzień. Obecnie nie ma lepszego sposobu na zilustrowanie takiego problemu, niż chwycenie za kamerę i przejście się z nią po Manhattanie - by zarejestrować wszelkie zaczepki ze strony pożądliwych mężczyzn. Wrzuć to potem na YouTube, patrz jak rośnie liczba widzów. YouTube stał się miejscem, w którym każdy, nieważne gdzie mieszka, może się podzielić swoimi obserwacjami i światopoglądem. Upublicznia się tam między innymi nieedytowane, całkowicie surowe transmisje z działań wojennych. Co pomogło wykryć nieuczciwe procedery. W 2013 roku Eliot Higgins, bloger z Leicester, zidentyfikował broń używaną przez syryjskich partyzantów, oglądając filmy z potyczek w swoim pokoju na przedmieściach. Jego bystre oko pomogło wyjawić tajną, międzynarodową operację dozbrajania rebeliantów z Syrii.

5. YouTube odkrył dla ciebie Sophie Grace Brownlee
Czasem filmy, które kręcisz sobie w domowym zaciszu, mogą zacząć żyć własnym życiem. A czasem pokażą je nawet w programie Ellen DeGeneres. Tak właśnie stało się w przypadku ośmioletniej Sophie Grace Brownlee. I jej imponującego wykonania przeboju Nicki Minaj, Superbass - w trakcie którego dziewczynka miała na sobie różową sukienkę księżniczki i nie potrzebowała wcale przerw na złapanie oddechu. Zachwyciło to użytkowników YouTube'a. Na tyle, że wideo ma 47 milionów wyświetleń (i nadal ich przybywa). Potęga YouTube'a zmieniła to brytyjskie dziecko we tweenpopową sensację, podbijającą całą Amerykę.

6.YouTube usadził cię w pierwszym rzędzie
Poza sklepami internetowymi i vlogerami, sieć przyniosła nam bezprecedensową demokratyzację rozmów o świecie mody. Nasz dostęp do pokazów nie jest już drastycznie ograniczony. Możemy je przecież streamować i oglądać z pozycji kanapy w swoim pokoju. YouTube zapewnił także modzie pole do popisu, jeżeli chodzi o... kompletną absurdalność. Najświeższym przykładem tej zmiany jest niedawne nagranie, w którym Victoria Beckham odpowiada na 73 pytania od Vogue'a. Absurdalność takich materiałów można też od razu bezlitośnie i celnie sparodiować. Póki jest jeszcze gorącym tematem. Dzięki temu moda pokazuje, że poczucie humoru wcale nie jest jej obce (Vicky B udostępniła parodię na Twitterze, bo, jak to ona, nie czuje się zbyt ważna, by nie docenić błyskotliwego obśmiania swoich własnych wpadek). Parodie! To właśnie za dobre parodie wszyscy kochamy YouTube'a.

7.YouTube dostarcza ci wymówek, by nie ruszać się z domu

Zanim Spotify wysadziło go z siodła, był taki okres, że YouTube dzierżył monopol na zapewnianie oprawy muzycznej domówek. Kiedy zaczniesz sobie oglądać youtube'owe teledyski, zapisy koncertów i ikonicznych dla muzyki momentów, łatwo może wpaść w ruchome piaski popu. Nieważne, czy akurat obserwujesz występ Beyoncé na Glastonbury. Czy może wideo Björk wyreżyserowane przez Michela Gondry'ego. Albo po prostu patrzysz, jak Nadine z Girls Aloud próbuje odgonić nękającą ją osę na V Festival. Na pewien czas YouTube stał się nowym MTV. Tyle, że to my decydowaliśmy, jak ułoży się ramówka. A jak puściło się koncert Nirvana Unplugged, można było nawet przeżyć jeszcze raz najlepsze czasy tej muzycznej stacji telewizyjnej. YouTube pozwala ci wywołać ducha minionej muzyki jednym kliknięciem. W rezultacie nasze gusta nigdy nie wydawały się tak eklektyczne, jak obecnie. Dzięki wpływowi YouTube'a muzyka złapała nowy wiatr w żagle. Dlatego właśnie okropne zespoły mogą nadal grać trasy koncertowe, mimo że od ich pięciu minut sławy minęło już dwadzieścia lat.

8.Dzięki YouTube'owi wszyscy jesteśmy zawodowymi tancerzami
YouTube nauczył nas także mistrzowsko synchronizować ruchy warg ze słowami lecących akurat piosenek. I tańczyć tak, jakby nikt nas nie oglądał. YouTube to właściwie zajęcia z tańca, które odbywają się w twojej sypialni. Chcesz się przekonać? Wpadnij w ten weekend do twojego miejscowego emporium gejowskiego disco. I przyglądaj się uważnie. Gwarantujemy, że z pewnością rozpoznasz te dziewczyny i chłopaków wywijających do rytmu Anaconda Nicki Minaj, którzy oglądali teledysk po 60 razy, żeby udoskonalić swoje trzęsienie tyłeczkiem. I nawet nie poruszajmy tematu tych wszystkich choreografii pierwszych tańców na weselach w stylu Dirty Dancing.

9. YouTube przedefiniował znaczenie pojęcia viral
Okej, Nadine walcząca z osą to może nie jest najbardziej viralowe wideo na YouTubie. Ale to właśnie od wpadek gwiazd pop zaczął się cały trend. Założyciele YouTube'a przyznali, że to dzięki sutkowemu przypadkowi Janet Jackson podczas Superbowlu 2004, zaczął się rodzić w ich głowach pomysł internetowej platformy do udostępniania filmików. Nagranie „Nipplegate" - kiedy to Justin oderwał ze stanika Janet więcej, niż było przewidziane - wędrowało co prawda po sieci. Jednak nie istniało żadne konkretne miejsce, gdzie można by oglądać JJ odsłaniającą swą pierś. Jeszcze raz i jeszcze raz, i jeszcze raz... Teraz możemy to robić ile dusza zapragnie. Dzięki magicznej mocy YouTube'a.

10. YouTube pokazuje ci słodkie zwierzątka
No to pa pa!

Kredyty


Tekst Colin Crummy

Tagged:
Kultura