sleater-kinney powraca

No Cities to Love to wczesny kandydat do rockowego albumu roku!

tekst Nick Levine
|
19 Styczeń 2015, 4:06pm

Dlaczego żeńskie trio (Corin Tucker, Carrie Brownstein i Janet Weiss), które zaczynało w latach 90. na buntowniczej scenie muzycznej dało czadu na swoim nowym albumie? Oto kilka odpowiedzi:

1.To album, z którym zespół powraca, chociaż w ogóle tego nie czuć.
No Cities to Love to pierwszy album Sleater-Kinney od prawie dekady, nagrany potajemnie, w zeszłym roku w San Francisco. Ale w przeciwieństwie do innych albumów większości zespołów, które przez jakiś czas nie dawały o sobie znać, to nie jest twórczo wymuszona, bezcelowo nadęta płyta. To 32 minutowy kawał punk rocka, który jest tak twardy jak worek treningowy i smukły jak atleta.

2. Ich nuty wpadają w ucho.
No Cities to Love jest prawdziwą petardą. Każdy utwór ma odpowiedni refren i ostre jak brzytwa gitarowe riffy — pulsujące bity Gimme Love, rozpalające do czerwoności rytmy Bury Our Friends i zaskakujące brigde w stylu Bowiego w kawałku Fade. Surface Envy i No Cities to Love to prawdopodobnie najbardziej zaraźliwe utwory, chociaż melancholijna melodia w Hey Darling też łatwo cię nie opuści.

3. To album rockowy, do którego możesz tańczyć.
Wiadomo, to nie jest muzyka, do której będziesz tańczył w klubie. Ale dzikie gitary, miażdżące bębny i elektryzujące wokale sprawią, że parkiet w niejednym indie klubie będzie wypełniony po brzegi.

4. Sleater-Kinney wciąż mają coś do powiedzenia.
Otwierający album utwór Price Tag koncentruje się na konsumpcjonizmie, Hey Darling pokazuje zmagania zespołu z „miernością sławy", a tytułowy utwór No Cities to Love jest zainspirowany tak zwanym „atomic tourismem", czyli rosnącą modą na odwiedzanie dawnych terenów badań jądrowych. Tymczasem, nostalgiczne Gimme Love zyskuje dodatkowy ładunek patosu, ponieważ dziewczyny — Brownstein i Tucker były kiedyś parą.

5. To album, napędzany emocjami od robienia świetnej muzyki ze swoimi kreatywnymi przyjaciółmi.
"We win, we lose, only together do we break the rules" („Wygramy, przegramy, tylko razem złamiemy zasady") tak brzmi wspaniały refren hymnu Surface Envy. Amen!

Tagged:
Riot Grrrl
Sleater-Kinney
No Cities to Love
muzyka