tylko w i-D: powrót all saints

Brytyjski girlsband wraca z nową płytą!

tekst Peter Robinson
|
28 Styczeń 2016, 9:10am

W 1993 roku założono zespół All Saints 1.9.7.5., którego członkiniami były Shaznay Lewis i Mel Blatt. Dopiero po dołączeniu koleżanek Mel - Natalie i Nicole Appleton - dziewczyny podpisały kontrakt z wytwórnią London Records i zmieniły się w All Saints. Sprzedały miliony singli, nagrały dwa multiplatynowe albumy i piosenki, które trafiały na pierwsze miejsca list przebojów. Utwory, takie jak „Pure Shores" i „Never Ever" od razu weszły do kanonu popu.

Potem wszystko się sknociło, dziewczyny wzięły się za solowe kariery i skoncentrowały się na własnym życiu. Na szczęście w końcu się pogodziły i w 2006 roku wypuściły wspólny krążek „Studio One", po którym znowu wydawało się, że więcej o nich nie usłyszymy.... Aż do 2014 roku, gdy All Saints niespodziewanie ruszyły w trasę koncertową.

Od tamtej pory wciąż krążyły plotki o ich powrocie. Nasze prośby w końcu zostały wysłuchane! Nadchodzi ich nowy album, „Red Flag", a singiel „One Strike" ma się ukazać już w lutym.

W wywiadzie z i-D, dziewczyny zdradziły, co się zmieniło.

Wszystko zaczęło się parę lat temu, gdy występowałyście gościnnie na trasie koncertowej Backstreet Boys. Co sprawiło, że postanowiłyście nagrać nowy album?
Mel: Zaproszono nas na tę trasę. Wcześniej nie miałyśmy okazji zagrać tylu koncertów. Miło było dostać szansę, by robić to, co najbardziej lubimy i to, co jednocześnie robiłyśmy najrzadziej - czyli być na scenie.
Shaznay: Nic na tym nie zarobiłyśmy! Wszystko poszło na scenografię itd.
Nicole: Świetnie się bawiłyśmy. To były dobrze wydane pieniądze. Bez wahania zrobiłabym to jeszcze raz.
Natalie: Najpierw weszłyśmy w to dla zabawy, ale potem wręcz marzyłyśmy, żeby trasa trwała bez końca. Cieszyłyśmy się, że znów jesteśmy razem. W prywatnym życiu oczywiście też się spotykamy, ale chciałyśmy wrócić wspólnie do świata muzyki.
Shaznay: Nie robiłybyśmy tego, gdyby nie nowe kawałki, w które wierzymy. Teraz mogłyśmy uciec i czuć się swobodnie.

Z kim współpracowałyście nad nowym materiałem?
Shaznay: Ze świetnym, młodym producentem - Hutchem. Jest wspaniały, to z nim nagrałyśmy singiel. Wcześniej słyszałam jego muzykę i podobała mi się. Zaprosiłyśmy także Uttersa, Invisible Men i K-Gee, który produkował nasze poprzednie albumy. Powiedział: „Popracujcie z innymi ludźmi, a potem przyjdźcie do mnie". Myślę, że najpierw chciał ocenić inne kompozycje. W końcu został producentem wykonawczym całej płyty.

Porozmawiajmy o singlu, „One Strike". Jak powstał?
Shaznay: Napisałam go z Hutchem. Co chcesz wiedzieć?

O czym opowiada?
Shaznay: O rozmowach, które odbyłam z Nicole, gdy przechodziła przez trudny okres w życiu. Jako jej przyjaciółka postanowiłam stworzyć tekst na ten temat. W pisaniu piosenek najważniejsze są emocje.
Nicole: Godzinami rozmawiałyśmy przez telefon.

Czyli ta piosenka opowiada o twoim rozwodzie, Nicole?
Nicole: Nie jest o rozwodzie, ale o chwili, w której się dowiedziałam, co mi zrobił. [Nicole była przez 14 lat związana z Liamem Gallagherem z zespołu Oasis, dopóki nie okazało się, że zdradził ją z dziennikarką, o czym poinformował ją przez telefon].
Shaznay: Opowiada o tej chwili, o telefonie.
Nicole: Wszystko jest w piosence! Posłuchaj jej! Gdy usłyszysz tekst, wszystko zrozumiesz.
Shaznay: Wyrażenie „one strike" (czyli jeden cios) pokazuje jak życie może się zmienić w ułamku sekundy. Można wyjść na spacer, zostawić rodzinę w domu. Wszystko jest cacy. Ale po powrocie okazuje się, że nikogo już tam nie ma. Na zewnątrz wydawało ci się, że twoje życie jest idealne, ale za drzwiami wszystko się zmieniło, w jednej chwili.

Mel, w 2009 roku...
Mel: Wiem, słonko. Wiem, co chcesz powiedzieć.

... powiedziałaś...
Mel: WIEM.

... „All Saints nigdy, przenigdy nie wrócą".
Mel: Tak. „Chcę się tylko upić".

Właśnie. A w ostatniej rozmowie z i-D...
Nicole: Och!
Shaznay: O Boże!
Mel: A tak, pamiętam. Kontynuuj.

Mówiłaś wtedy o powrocie All Saints z 2006 roku. Wcześniej utrzymywałaś, że zrobiłaś to ze słusznych powodów. Ale w wywiadzie temu zaprzeczyłaś i stwierdziłaś: „Zrobiłam to dla pieniędzy".
Shaznay: (do Mel) Tak było?
Mel: Tak. Nie podobało mi się.

To nie wszystko. „Czułam, że nie miałyśmy niczego do zaoferowania".
Shaznay: Niemożliwe! Cóż... to jej zdanie.
Mel: Tak, to tylko moje zdanie. Nie czułam tego.
Nicole: Ale my uważamy inaczej.
Mel: Tak się wtedy czułam. [W 2006 roku] dostałyśmy nowy kontrakt, chociaż niczego nie nagrałyśmy. Byli zainteresowani samym newsem o naszym powrocie. Od początku uważałam, że to trochę nieuczciwe i nieautentyczne.

A podobały ci się kawałki, które nagrałyście?
Mel: Nie należą do moich ulubionych.

A do najmniej lubianych?
Mel: Tak. Dlatego jestem tak wdzięczna, że nagrałyśmy teraz nowy album, który kompletnie zniwelował niesmak po poprzednim. Teraz, w 2016 roku, nagrałyśmy mój ulubiony krążek All Saints, taki jaki mi się marzył. Udało się!

Sposób, w jaki wytwórnia Parlophone rozwiązała kontrakt w 2007 roku, wydaje się dość brutalny - rozstali się z wami w zaledwie dwa miesiące po premierze płyty.
Mel: To zupełnie przekreśliło wszystko, całą naszą karierę. Potem bardzo się zniechęciłam i nie chciałam już śpiewać. Miałam dość!
Shaznay: (Machając do kelnerki) RACHUNEK PROSZĘ (śmiech)! Nie miałam o tym pojęcia. Przykro mi to słyszeć i szkoda, że tak uważasz, bo ja kocham wszystko, co zrobiłyśmy.
Mel: Nie chodzi mi nawet o same piosenki, ale o sposób, w jaki to wszystko się odbyło. Podpisali kontrakt, zanim coś w ogóle nagrałyśmy. Znasz mnie, wiesz, że jestem dość surowa, jeśli chodzi o autentyczność. To dla mnie ważne.

Czyli dla ciebie, Mel, zgoda na występy na trasie Backstreet Boys, była nawet większym krokiem, niż dla reszty zespołu?
Mel: Nie zdecydowałam się od razu, ale dzięki Bogu postąpiłam właściwie. To najlepsza decyzja, jaką podjęłam.

Shaznay, co o tym myślisz?
Shaznay: Jestem w szoku! (śmieje się, chociaż naprawdę wygląda na zdziwioną)
Nicole: Uwielbiam nasze stare płyty, ale tę nową kocham na inny sposób. Tym razem wszystko dzieje się we właściwym tempie. I jest naprawdę dobrze.

Czy tym razem wróciłyście z właściwych powodów?
Mel: Tak. Inaczej byśmy tego nie zrobiły.
Shaznay: Właściwym powodem jest nasza relacja - nie chodzi o branżę, pieniądze i sprzedaż. Przyjaźniłyśmy się, zanim stworzyłyśmy zespół.

Wasz nowy album nosi tytuł „Red Flag", czyli sygnał ostrzegawczy. Co teraz waszym zdaniem byłoby takim sygnałem, ostrzegającym przed problemami w zespole?
Natalie: Znamy się tak dobrze, że gdyby któraś z nas nagle zrobiłaby się milcząca, to byśmy to wychwyciły. Rozprawiamy się z takimi rzeczami, gdy tylko je zauważamy.
Nicole: Teraz wiemy, kiedy coś jest nie tak, widzimy znaki ostrzegawcze.

Czy teraz, patrząc na wasz sukces w latach 90., zrobiłybyście coś inaczej?
Natalie: Byłyśmy wtedy bardzo młode i naiwne.
Mel: Liczy się pewność siebie. Gdy byłyśmy młodsze, myślałyśmy, że inni ludzie wiedzą lepiej. Od tamtej pory, gdy ktoś pyta mnie o radę, zawsze mówię: skupcie się na sobie. Jeżeli jesteście silną grupą, będzie dobrze.

Jakie jeszcze rady dotyczące mediów dałybyście nowym girlsbandom?
Natalie: Ch...
Nicole: Nie przekrzykujcie się.
Mel: Pieprzyć szkolenia medialne. Mówcie, co tylko chcecie.
Shaznay: Dokładnie.

Czy istnieje jakiś sposób na przedłużenie sukcesu, gdy zespół znajduje się już na szczycie? Czy może każdy z nich ma swoją własną historię, której nie da się zmienić?
Mel: Myślę, że na początku, gdy zakłada się zespół i zaczyna nagrywać muzykę, nie jest potrzebny żaden plan. Tu nie chodzi o plany, harmonogramy i terminarze. Trzeba po prostu robić to, na co się ma ochotę, robić muzykę tak długo, jak trzeba, lub masz chęć.

Czy na samym początku, gdy ty i Shaznay byłyście w All Saints 1.9.7.5., nie miałyście żadnego planu?
Shaznay: To nie był plan, ale marzenie. Chciałyśmy dostać się na do programu Top Of The Pops (w którym występowali najpopularniejsi artyści) i zagrać na Smash Hits. To na tyle. Pamiętam, jak leżałam w łóżku i marzyłam o tych występach.

Chyba poszło wam całkiem nieźle, prawda?
Shaznay: Tak. (śmiech)

Rzeczy, o których marzyłyście - Smash Hits, Top Of The Pops - już nie istnieją. Jak All Saints z lat 90. poradziłyby sobie w świecie Instagrama?
Nicole: Ja nawet nie umiem zrobić selfie! Wiesz co, w sumie się cieszę, że nie musiałyśmy sobie z tym radzić. Dziś wszyscy są od tego uzależnieni. A my jesteśmy uzależnione od siebie.
Mel: Ale jedna rzecz mi się w tym podoba. Chociaż rzeczy pokazywane [w internecie] też nie są prawdziwe i odbierają trochę uroku, to jednak media społecznościowe niweczą też tę aurę tajemniczości otaczającą gwiazdy, ideę, że sławni ludzie są inni niż reszta. Trzeba patrzeć na pozytywne strony, a przynajmniej staram się tak postępować. Tak to już jest na starość!

Shaznay, kilka lat temu pracowałaś z zespołem Mutya Keisha Siobhan (złożonym z dziewczyn z Sugababes), nad ich nowym materiałem. Jak było?
Shaznay: Bardzo się cieszyłam. Zanim podpisałyśmy kontrakt z London Records, ludzie, z którymi pracowałyśmy, znaleźli te trzy dziewczyny: Keishę, Siobhan i Mutyę. Przeszłyśmy podobną drogę, więc praca z nimi była wspaniała. Ich głosy tworzą charakterystyczne brzmienie, tak jak w All Saints. Cieszyłam się, że znów są razem. Bardzo im kibicuję.

Mogłybyście z nimi pojechać w trasę.
Shaznay: Tak!
Mel: Faktycznie.

Wytwórnia London Records wznowiła działalność tylko dla was?
Shaznay: Tak. Chciałyśmy założyć własną, ale wtedy nadarzyła się okazja na współpracę z LR. Dobrze było wrócić. Chciałyśmy ją kupić, ale odpowiedzieli, że nie mogą na to pozwolić.
Mel: Porównali to do „szaleńców prowadzących szpital psychiatryczny".

1 stycznia na Twitterze zawrzało, gdy zamieściłyście pierwsze, nowe zdjęcie All Saints. Fani oszaleli z radości. Czy zaskoczyła was ta reakcja?
Nicole: Trochę się przestraszyłam. Ale nie w negatywny sposób. To było ich podekscytowanie. To emocjonujące, fajne i straszne - wszystko na raz. Gdy zamieściłyśmy to zdjęcie, pomyślałam: „o rany, to się dzieje naprawdę!". Ale dopiero po opublikowaniu tego wywiadu wiadomość będzie naprawdę w pełni oficjalna.


Singiel „One Strike" ukaże sie 26 lutego, a album „Red Flag" 8 kwietnia.

Przeczytaj też:
- Girl power w hip-hopie i R&B lat 90.
- Czy Spice Girls planują powrót na scenę?
-
Telewizyjne klasyki lat 90.

Kredyty


Tekst: Peter Robinson
Zdjęcia: Paul Phung
Asystentka fotografa: Lily Vetch
Tłumaczenie: Patrycja Śmiechowska

Tagged:
POP
All Saints
wywiad
powrót
lata 90.
muzyka wywiady
girlsband