Reklama

psychodeliczne kolaże eugenii loli roztopią wam mózg

Rozmawiamy z artystką o sarkazmie, science-fiction i duchowości.

tekst i-D Staff
|
14 Grudzień 2015, 11:20am

Natural History Museum

Barwna przeszłość Greczynki Eugenii Loli odróżnia ją od większości absolwentów szkół artystycznych. Mimo że swoim talentem przewyższała rówieśników, rodzice zabraniali jej nauki rysowania - swoje młodzieńcze lata spędziła na nauce informatyki. Jednak niedługo później Eugenia zaczęła łączyć swoje cyfrowe obycie ze zdolnościami i wrażliwością artystyczną. Swoimi surrealistycznymi kolażami niewiarygodnych par, wypoczywających dam, wielkich złotych rybek i zaśnieżonych szczytów górskich, Loli została niemal otoczona kultem, przez ponad 100 tysięcy fanów w Internecie.

Czasami satyryczne i polityczne, innym razem uduchowione i psychodeliczne, jej kolaże ze starych magazynów i ilustracji stworzone są dla nowoczesnego odbiorcy. Nawet te najbardziej abstrakcyjne są na czasie - zapewne dzięki ich medytacji nad stanem człowieka i temu, co my jako ludzie, chcemy dziś odnajdywać w sztuce. To właśnie dzięki takim artystkom jak Eugenia Loli, tworzącym w dzisiejszych instagramowych czasach, możemy spojrzeć na nasze ostatnie selfie i poczuć się pustymi w środku. Po co komu nowe filtry, gdy jest nowa sztuka!

„Poszukiwaczka złota"

Opowiedz mi o sobie i o swoim dorastaniuUrodziłam się w Grecji, w Atenach, ale dorastałam na północnym zachodzie kraju.
Spędziłam kilka lat w największym mieście tego regionu, później na kilka lat przeprowadziłam się do górskiej wioski mojego ojca. Po kilku latach znowu się przeprowadziłam, do pobliskiego miasteczka. Po skończeniu szkoły informatycznej, w wieku 23 lat, wyjechałam do Wielkiej Brytanii, skąd później przeniosłam się do USA.

Zawsze interesowałaś się sztuką?
Tak, rysowałam jako dziecko, lepiej niż moi rówieśnicy. Dałabym wszystko, żeby zostać artystką, ale moi rodzice nawet nie chcieli o tym słyszeć. I w sumie dobrze, bo jako artystka nie osiągnęłabym nic w Grecji. Nie ma tutaj żadnych perspektyw.

„Sfinks"

Jak twoje techniczne wykształcenie wpłynęło na wizję artystyczną?
Nie wpłynęło na nią w żaden sposób, pomogło za to ze strategią marketingu. Radzę sobie lepiej niż inni kolażyści, bo wiem jak wykorzystać Internet i technologię na swoją korzyść. Pedantycznie podchodzę do tego jak prezentowane są moje prace w Internecie, jakich używam linków, na jakim sprzęcie tworzę.

Jak określiłabyś swoją estetykę?
„Sarkastyczna" byłoby chyba najlepszym określeniem, przynajmniej dla większości moich prac. Jednak teraz staram się pójść w bardziej abstrakcyjnym, meta-psychodelicznym kierunku, zostawiając za sobą element ludzki. 

„Miejski kamuflaż"

Jak opisałabyś swój proces twórczy?
Hmm… to raczej nic wyjątkowego. Przeglądam swoje obrazki, aż jakiś mi się spodoba. Później buduję wszystko dookoła niego.

Co cię inspiruje?
Duchowość i science-fiction.

Co chcesz wyrazić za pomocą swojej twórczości?
Moje kolaże były z początku polityczne, później przeszłam do bardziej sarkastycznych prac, drwiących ze stanu człowieka. To również mam już za sobą, chciałabym tworzyć bardziej uduchowione, psychodeliczne prace, równolegle z abstrakcjami, które nie wyrażają nic poza swoją estetyką.

„Wiosenne plony w kraterze Rosseland"

Gdzie znajdujesz elementy swoich kolaży?
W starych magazynach, mam ich ponad 750. Ostatnio szukałam vintage'owych grafik w Internecie, ale niestety praktycznie niemożliwe jest znalezienie ich w wysokiej rozdzielczości.

Jak ważna w twojej twórczości jest narracja?
Potrzebuję jej. Bez odrobiny dramaturgii moje prace byłyby mniej interesujące i dla moich odbiorców, i dla mnie. Ludzie tego potrzebują, żeby móc identyfikować się ze sztuką. Na tym zazwyczaj polega „narracja".

„Discothéque"

Masz poważne grono internetowych fanów - co sprawia, że twoja twórczość przemawia do dzisiejszego cyfrowego pokolenia?
Cóż, większość moich fanów to młode dziewczyny. A większość z nich interesują tylko kolaże związane z parami i miłością. Reszta śledzi mnie dla tych śmieszniejszych kolaży, a sama wolę te bardziej eksperymentalne. Ale to te pop-artowe, „łatwe" kolaże przyciągają masy.

W jaki sposób Internet zmienił nasze myślenie o sztuce?
Internet nie zmienił sztuki. Przez cały ten czas przechodziła ona przez swój normalny cykl ewolucyjny, którego najciekawszym wyjątkiem nowej formy sztuki był „mem". To, na co wpłynął Internet, to rynek sztuki. Tak samo, jak z muzykami, teraz każdy może być artystą wizualnym, bez potrzeby wytwórni czy galerii.

Jak chciałabyś, żeby rozwinęła się twoja sztuka?
Chcę sama rysować więcej ilustracji i tworzyć bardziej abstrakcyjne kolaże.

eugenialoli.tictail.com

„Czy na końcu tego wszystkiego czeka nagroda?"