6 lat rave’u na ukrainie

Gdy wali się twój świat, idź na imprezę!

tekst i-D Team
|
lis 9 2017, 3:29pm

Fotograf Sean Schermerhorn, uzbrojony jedynie w tani aparat i flesz, podróżował po Ukrainie przez 6 lat, fotografując setki imprez i imprezowiczów. Uwiecznił żywiołową energię młodzieży, która pragnie wolności, w kraju pogrążonym kryzysie.

Chociaż wcześniej nie poznaliśmy się osobiście, od dłuższego czasu obserwowałem fascynujące zdjęcia, które Schermerhorn wrzucał na Facebooka. W 2013 roku media zainteresowały się protestami na Majdanie, ale mnie bardziej ciekawiła dzika energia zdjęć Schermerhorna. Fotograf odwiedził niewyobrażalną liczbę rave'ów, od przedmieść Kijowa po skłoty i imprezy pod mostem. Sam również zorganizował wiele z nich. Wspólny trans na parkiecie nigdy mu się nie znudził. W końcu jednak wrócił do Nowego Jorku, wtedy postanowiliśmy w końcu się z nim spotkać i porozmawiać o rave'owej scenie, którą uchwycił na zdjęciach.

Jak zaczęło się twoje zaangażowanie w nocne życie Kijowa?
Przeprowadziłem się do Kijowa latem 2010 roku w poszukiwaniu przygody. Nie przypuszczałem, że zostanę tam dłużej niż pół roku, albo że naprawdę się z kimś zaprzyjaźnię i będziemy poruszać poważniejsze tematy niż wódka i laski. Na szczęście byłem w błędzie. Znalazłem pracę — uczyłem angielskiego i jak każdy młody człowiek, chodziłem na imprezy. Po niesamowitym doznaniu podczas występu Woo York wciągnąłem się w to na maksa. Tak wkręciłem się w didżeing, organizowanie imprez i fotografię.

Jak wygląda życie nocne Kijowa?
Najlepiej opisuje je tamtejsze slangowe określenie „bomboczka" albo „bomba", które oznacza, że coś jest bombowe.

Czym jest CXEMA?
Cxema to wielki rave, organizowany w różnych miejscach w Kijowie — przeważnie w zniszczonych magazynach, a gdy jest cieplej pod mostami. Cxema zaprasza najlepszych miejscowych producentów i didżejów.

Kiedy zacząłeś fotografować rave'y i dlaczego?
Zacząłem, gdy organizator i mój przyjaciel Slava, poprosił mnie, żebym zrobił zdjęcia na pierwszej imprezie CXEMA. Później wszystko nabrało rozpędu, zdobyliśmy oddanych fanów. To najfajniejsza rzecz, jaką widziałem. Można tam było zobaczyć niesamowite stylówki. Jest nawet mem, wyśmiewający ten styl — przedstawia dresy, okulary przeciwsłoneczne i butelkę wody. To było żywe, czyste i pełne młodzieńczej energii. Dopóki Slava mnie o to prosił, robiłem zdjęcia. Uczestniczenie w tym projekcie to dla mnie zaszczyt.

Których ukraińskich producentów i didżejów lubisz najbardziej?
Najlepszy występ techno na żywo, jaki kiedykolwiek widziałem, dała ekipa Woo York. Jest też dwóch innych artystów, którzy świetnie sprawdzają się na żywo — Konakov i Wulffius. Oboje są bardzo utalentowani, szczerzy i inteligentni. Stanislav Tolkachev zdobywa uznanie, na które zasługuje — jest jednym z najlepszych ukraińskich producentów. W Kijowie zainteresowałem się didżejowaniem. Natchnęło mnie przebywanie w towarzystwie takich artystów jak DJ Borys, Igor Glushko, Noizar, Andrey Shakolin, Vero, Roman K i Texcut. Wszyscy mają niezwykły talent. Jestem im bardzo wdzięczny za to, co przeżyłem na parkiecie podczas ich imprez. Jeśli ktoś jest ciekawy, jak brzmi kijowskie podziemie, polecam ich miksy oraz stronę CXEMA na Soundcloudzie.

Czy zauważyłeś zmianę w tym, jak ludzie bawili się na imprezach po rewolucji z 2013 roku?
Cxema powstała m.in. w wyniku sytuacji w kraju. W trakcje rewolucji, na Euromajdanie można było walczyć z policją godzinami i czuć, że to może być twój ostatni dzień. Przynajmniej takie było moje doświadczenie. Raversi na Cxema mieli już po prostu wyjebane, ta energia była ponad to. To magiczne uczucie. Schodziłem po schodach i czułem pulsujący bas, a potem wchodziłem do wielkiej sali, w której tysiące ludzi tańczyło, jak nigdy dotąd. Coś jak Berghain, ale bardziej z uczuciem. Pamiętam, że śmiałem się z niedowierzania i oszołomienia, gdy zobaczyłem to po raz pierwszy. A potem wskoczyłem na parkiet i dołączyłem do nich. W tych wspaniałych chwilach nie istniały żadne problemy, cierpienie, głód i bieda. Cxema była sposobem na ucieczkę od okropnej rzeczywistości. Wyładowywaliśmy gniew i rozgoryczenie przez taniec. Niektórzy krytykowali wtedy Cxema i inne imprezy. Pytali, jak możemy się bawić w obliczu tragedii. Myślę, że trzeba powtórzyć nasze przesłanie: to była metoda radzenia sobie z sytuacją, a nie świętowanie. Cxema była jedyną rzeczą, dzięki której dawaliśmy sobie radę w tym burzliwym i absurdalnym okresie.

Jak żyje się młodzieży na Ukrainie w 2016 roku?
Myślę, że gdybyś spytał Ukraińca, odpowiedziałby: „kiepsko". To nie raj. Przez konflikt i kryzys ekonomiczny, ciężko tam żyć. Dookoła cierpienie i depresja. Żołnierze i członkowie rodziny umierają. Znalezienie przyzwoitej pracy i zarabianie na życie to wyzwania. Najlepszą częścią są chwile zapomnienia o tym całym syfie. Mnie i wielu młodych ludzi na Ukrainie uratowała muzyka i sztuka. To sposób na ucieczkę.

Jak myślisz, do czego dąży ukraińska młodzież?
Pewnie do tego, żeby po prostu „być", bez ciągłego zadręczania się. Rewolucja w 2013 roku rozpoczęła się, bo Ukraińcy aspirowali do „europejskiego standardu życia". Wyobrażam sobie, że większość młodych ludzi chce po prostu żyć „normalnie", tak samo, jak w innych krajach. Żeby mieć luksus wrzucenia na Instagrama zdjęcia pysznego posiłku i znalezienia kreatywnego ujścia emocji, by wyrazić swoje uczucia i myśli.

Jak myślisz, dlaczego rave'y są teraz tak popularne na Ukrainie?
Moi przyjaciele z Serbii powiedzieli, że to samo działo się tam w latach 90., podczas krajowego kryzysu. W Berlinie tak samo było po upadku muru. W innych miastach można znaleźć podobne zależności. Myślę, że można to nazwać ucieczką, metodą na radzenie sobie z sytuacją. Rave Może przynieść katharsis.

Państwa z zachodu zwróciły teraz oczy na modę i muzykę z Europy Wschodniej. Co o tym sądzisz?
Jest takie żartobliwe powiedzenie: „Kijów jest nowym Berlinem". To prawda, pozornie istnieje wiele podobieństw, ale myślę, że już przebiliśmy Berlin — dzięki temu, że nie staliśmy się kolejnym Berlinem, lecz odkryliśmy siebie. Pewien wschodnioeuropejski fotograf powiedział kiedyś w wywiadzie: „Pieprzyć Paryż, Londyn i Berlin — te miasta są martwe i nie ma w nich niczego nowego do fotografowania". A potem przeprowadził się do Berlina.

Moim zdaniem każde miasto przechodzi swój własny renesans. Może Kijów jest nowym Berlinem, w tym sensie, że jest nową przestrzenią, tak jak Berlin po upadku muru.

Myślę, że w tym państwie drzemie obecnie wiele kreatywności, bo dużo się tu teraz dzieje, nawet jeśli to tragiczne i straszne rzeczy. Wielu ludzi ma coś do powiedzenia i szuka sposobu na wyrażenie tego. Mam nadzieję, że inni odnajdą swój głos i Zachód w końcu posłucha. Kijów jest najpiękniejszym miastem na świecie, ale nie dlatego, że jest romantyczny czy urokliwy — nic z tych rzeczy. To najbardziej realne miejsce, jakiego doświadczyłem. Pokazuje charakter istnienia, dobre i złe strony. Czy to nie powinien być nowy standard tego, jak oceniamy i rozumiemy „Nowy Wschód"?

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst Micha Barban-Dangerfield
Zdjęcia Sean Schermerhorn i Yana Mihaylenko
Tłumaczenie Patrycja Śmiechowska