stylistka miley cyrus o ewolucji hannah montana

Simone Harouche to stylistka Miley Cyrus. Pomaga Miley urzeczywistnić jej wizję, wie, gdzie znaleźć sukienki w kształcie tęczowej flagi i olewa ciągłe komentarze w sieci.

tekst i-D Staff
|
03 Listopad 2015, 12:05pm

Zanim przejdziemy do Miley, musimy pogadać o Xtinie, czyli alter ego Christiny Aguilery z czasów Stripped. „X" na tyłku w czerwonej bieliźnie z teledysku „Dirrty" i skandalizujący hit z albumu z 2002 roku wyznaczyły początek radykalnej przemiany w karierze gwiazdy pop z niegdysiejszego Myszkietera do laski w skórzanych portkach z dziurą na pośladki. Ten strój już zawsze będzie kojarzył się ze szczególnym momentem w karierze Christiny i w historii popu nowego milenium.

Dwudziestoparoletnia Simone Harouche w tym czasie kończyła uniwerek, mieszkała w Los Angeles i odbywała staże u stylistów. Wtedy jeszcze praca stylistki nie była czymś, czym można pochwalić się w liście do rodziny.
— To były początki, kiedy działało raptem kilka agencji i rynek był znacznie mniejszy — Simone wyjaśnia mi w rozmowie telefonicznej z jej zapełnionego kaktusami biura w La Brea. Jej ojciec był producentem odzieży, a siostra została projektantką mody. 
—  W pewnym sensie mam to we krwi — twierdzi Simone. Traf chciał, że jej kumpel mieszkał nad jedną z tych paru agencji, więc po prostu przesłała swoje CV piętro niżej. Ten sam kumpel niedługo później został menedżerem Christiny Aguilery.

— Po prostu znalazłam się we właściwym miejscu we właściwym czasie — mówi Harouche. Ten czas to 2003 rok, a miejsce znajdowało niedaleko sensacyjnego objawienia sceny pop, jakim była wówczas Christina Aguilera, i jej imponujących zbiorów poszarpanych tank topów.
— Nosiłam pocięte koszule, z którymi robiłam różne dziwne rzeczy, a Christina spytała się, czy jej też mogłabym coś takiego zrobić — wspomina Simone.

Pewnego dnia przytargała do domu kumpla trzy worki na śmieci pełne ciuchów i przerobiła je dla piosenkarki. Niedługo później zaczęła robić dla niej nieduże zlecenia, aż w końcu została pełnoetatową projektantką kostiumów Aguilery na jej trasę światową. Nagle latała do Florencji doradzać przy tworzeniu szytych na specjalne zamówienie sukni od Roberto Cavalliego i nadzorować kolejny etap ewolucji Christiny od portek z dziurą na tyłku do sukienek retro z gorsetem w stylu pinup girl, stanowiących odzwierciedlenie dojrzalszego emploi piosenkarki w „Back to Basics".

Nastąpił rekordowy spadek sprzedaży płyt kompaktowych, więc to, co muzyk ma na sobie na czerwonym dywanie lub Instagramie, mówi nam więcej o aktualnym etapie jego rozwoju artystycznego, niż okładka albumu. Rola światowych stylistów gwiazd muzyki staje się przez to jeszcze ważniejsza. Dowód? Spróbujcie przypomnieć sobie okładkę albumu „Bangerz" Miley Cyrus. ( Ja nie jestem w stanie.) Za to widok jej beżowego bikini z lateksu i styropianowego palca z gali VMA w 2013 roku pewnie wypalił się wam na siatkówce. To jest właśnie kultowy wizerunek kojarzony z „Bangerz", a nie o wiele grzeczniejsza stylizacja inspirowana latami osiemdziesiątymi, widniejąca na okładce płyty.

Ten kostium to kolejne dzieło Simone Harouche, a zarazem przełomowy moment w karierze artystki. Harouche doskonale wie, że ubranie potrafi z wielką siłą wyrazić wizję artysty i oddać mu głos. Co ważne, Simone umie słuchać tego głosu, czego dowodem jest jej sześcioletnia współpraca z Miley.

— Poznałyśmy się i zaczęłyśmy współpracę jeszcze za czasów Hannah Montana — wspomina Simone. Kiedy grafik występów Christiny się poluźnił, Harouche zaczęła umawiać się z innymi artystami (wciąż jednak pracuje z Aguilerą, a także z Jennifer Lopez). Poleciała wtedy zrobić sesję z Miley i jej mamą na planie filmowym. - Miała wtedy 16 lat i od razu zaskoczyło między nami — ciągnie Simone. — Ona i jej mama są fantastyczne. Uwielbiam je. Praktycznie zaraz potem Simone zaczęła pracować nad kostiumami Miley na trasę do „Breakout" i wzięła udział w szerzej zakrojonej kampanii, której celem było odcięcie się piosenkarki od ugrzecznionego wizerunku z czasów Disneya.

— Super jest obserwować jej przemianę jako osoby i artystki, w tym ewolucję jej zainteresowań, i być tego częścią — wyznaje Simone przez telefon. Pytam się, na jakich zasadach przebiega ta przemiana, a ona jasno daje mi do zrozumienia, że impuls wychodzi bezpośrednio od Miley.

Przykładem niech będzie praca przy projektowaniu kostiumów na występ Miley podczas ostatniej gali MTV VMA, na której Cyrus była prowadzącą. Według Simone wyglądało to następująco. - Wspólnie omawiałyśmy różne motywy (od ciuchów z lat sześćdziesiątych inspirowanych erą kosmiczną po psychodeliczne wzory kwiatowe). Powiedziała mi, jak widzi efekt końcowy - to ma być wizualny nokaut, a do tego ma być zabawnie. Przerzucałyśmy się pomysłami, a ja zaczęłam rozmawiać z projektantami i robić szkice. To zawsze jest praca organiczna. Ona ma bardzo praktyczne podejście. A ty pracujesz nad czymś autentycznie fajnym, więc przy okazji super się bawisz!

Tamtego wieczoru Miley miała na sobie pozornie niezliczone kreacje. Kostiumy w duchu futurystycznym — szyty na specjalne zamówienie, iskrzący się płaszcz z Mylaru i lustrzany look Simone zamówiła u Prady, od Versace pochodzi kultowa, metaliczna uprząż jak z planu Barbarelli, a wszystkie retro-futurystyczne akcesoria są dziełem atelier Courrèges.
— Wybrałam projektantów, którzy moim zdaniem byli w stanie wcielić te pomysły w życie — wyjaśnia Harouche.
— Możemy tworzyć, co chcemy. Nie mamy hamulców.

Ulubiony look?
— To trudne. Kreacja Versace na czerwony dywan bardzo mi się podobała. Robiła piorunujące wrażenie.

To samo można powiedzieć o gali VMA w 2015 roku. Show, który dała Miley, był deklaracją jej tożsamości, i to większym stopniu niż jakikolwiek jej występ od czasów VMA 2013. Wizualny przekaz Cyrus okazał się jeszcze bardziej fantastyczny i ekstremalny, niż codzienna eksplozja brokatu na jej profilu na Instagramie. Poza tym okazało się, że Miley to coś więcej, niż sama estetyka. Harouche zamówiła u Agathy Ruiz de la Prada sukienkę w kształcie tęczowej flagi, dzięki której świat dowiedział się o zaangażowaniu Miley w kampanię na rzecz praw społeczności LGBTQ.

Za to Internet wyłapuje jej wpadki. Na Twitterze pojawiły się głosy krytyki, że jej koński ogon z blond dredów to kolejny już przykład przywłaszczenia kulturowego. Dla Simone tego rodzaju negatywne komentarze na społecznościówkach są potwornie frustrujące. W sieci ludzie powtarzają za sobą te same opinie, szczególnie jeśli dotyczą osób na świeczniku, jak Miley.
— Nie mogę już tego słuchać — mówi Simone. — Dajcie dziewczynie żyć.

Miley nie należy do artystów, którym rodzima wytwórnia dyktuje, co mają nosić. Już zaliczyła takie doświadczenie i ciężko to zniosła. Teraz wreszcie jest naprawdę sobą. Wybierając ciuchy, nie ogranicza się wyłącznie do sugestii Simone.
— Ma bzika na punkcie mody i nawiązuje kontakty z projektantami bez mojego pośrednictwa, szczególnie z tymi z młodego pokolenia — twierdzi Simone. — Zdecydowanie ma dobre oko.

Na początku tego roku Miley odkryła na Instagramie francuskiego projektanta Simona Jacquemusa. Zaczęli do siebie pisać, a ona opublikowała hołd dla jego „świętej geometrii" i „złotego serca" w rubryce, którą prowadzi w magazynie „Vnapisała: „Cieszę się, że istnieją innowatorzy, którzy wynoszą technologię na taki poziom, że ani oceany, ani ląd nie mogą nas rozdzielić".

W modzie, tak jak i we wszystkim innym, Miley tańczy do rytmu swoich własnych tybetańskich mis dźwiękowych. A Simone robi to, co kiedyś z Christiną: doradza, ale niczego nie narzuca.

Przeczytaj też:
Areta Szpura o spełnianiu marzeń i lokalnym heroiźmie
Miley Cyrus w obronie nieogolonych pach
Dajmy szansę Miley

Kredyty


Tekst: Alice Newell-Hanson
Zdjęcia: Alex Aristei
Tłumaczenie: Filip Bednarczyk