jakubowska/gronowski: pożeracze filmów

Widzieliście już nowy klip Catz’N Dogz do „Get It Right” (feat. Tanika)? Pamiętacie rozczulające wideo „Takiego chłopaka” Mikromusic? Za tymi dwoma realizacjami stoi duet Jakubowska/Gronowski. Działają jako team kreatywny, znajdują pomysł, piszą...

tekst Basia Czyżewska
|
04 Wrzesień 2015, 10:20am

Jak zaczęła się wasza współpraca z Catz'N Dogz?
Ł: Chłopaki odezwały się do nas. Widzieli wcześniej kilka naszych rzeczy. Chyba po raz pierwszy zdarzyła się taka sytuacja, że pracowaliśmy z artystami, a nie z ich menedżerami.

Sytuacja idealna…
Ł: Tak. Spotkaliśmy się na żywo, żeby sprawdzić, czy się rozumiemy, i to krótkie spotkanie było jak początek idealnej miłości, doskonale nam się gadało, pokazywaliśmy sobie masę obrazków, referencji, one bardzo podobnie na nas działały. Np. chłopaki wyciągnęli zdjęcie rodziny przy grillu, wszyscy na tym zdjęciu mieli dziwne fetyszystyczne stroje: więc z jednej strony przaśna sytuacja - grill w ogródku, a z drugiej - takie mocne przełamanie. Trudno ubrać to w słowa, dużo łatwiej odczytuje się ten pomysł, patrząc. My, na nasz prywatny użytek, nazwaliśmy go fetyszyzacją rzeczywistości. To hasło było naszym punktem wyjścia.

A gdzie podziała się muzyka?
Ł: Dostaliśmy oczywiście kawałek z tekstem, ale był na tyle wieloznaczny, że można mu przypisać różne konteksty. Cała historia wychodzi od dziecięcej wyliczanki, która jest jednak lekko przekręcona w stronę seksualności, nie chcieliśmy tego podbijać. Uznaliśmy, że tam jest coś jeszcze...
N: Nigdy nie kierujemy się tekstem w sposób bezpośredni, nie ilustrujemy tekstu, tylko opowiadamy własną historię.

Skąd wziął się pomysł?
Ł: Idea jest taka, że ludzie mają tendencję do znajdowania bezpieczeństwa w grupie. W naturalny sposób łączą się według bardzo różnych kluczy. Mogą to być: przekonania, zajawki, doświadczenia, dziwactwa… To wszystko sprawia, że powstają partie polityczne, grupy rockowe, subkultury, kluby… Nawet para bliźniaków tworzy małą, zamkniętą grupę.
N: Każda z tych grup prezentuje się i mówi: „Chodź, bądź jednym z nas!". Cała zabawa polega na tym, że te grupy są bardzo różne. Oprócz tego pokazujemy martwe natury, które również mówią o wielości…
Ł: Chłopaki z Catz'N Dogz też wystąpili w klipie, ale są wmieszani w różne grupy, zawsze występują pojedynczo i naprawdę trzeba się postarać, żeby ich rozpoznać i znaleźć.

Jakiś czas temu pokazaliśmy w i-D Hansa Eijkelbooma, który fotografuje ludzi na ulicy, a później grupuje ich, ustalając pewne typy, np. 20 takich samych, lecz jednocześnie zupełnie różnych dziewczyn w jeansowej spódnicy i różowej bluzce... Nasze serwery rozgrzały się do czerwoności, wszyscy klikali, szerowali… Co właściwie uruchomiło taką reakcję? 
Ł: Ludzie uwielbiają oglądać ludzi! To jest psychologiczny fenomen. Mam nadzieję, że nasz projekt też tak zadziała, że nie wystarczy jedno obejrzenie - za każdym razem, gdy odpalisz film od początku, zobaczysz coś nowego, znajdziesz nowy wątek.

Brzmi jak psychopułapka… To dobrze, że wbrew obiegowej opinii viralowy może okazać się projekt fotograficzny albo całkiem skomplikowany klip, a nie tylko celebrycki news… Jak to się dzieje, że w Polsce etykietka pop jest dość obraźliwa, że kojarzy się z czymś tandetnym i głupim?
Ł: Nie lubię takiego podziału na kulturę niską i wysoką. Mamy z Natalią dość artystyczne podstawy, jesteśmy po ASP, a z drugiej strony na co dzień kręcimy filmy reklamowe i wychodzimy z założenia, że te światy powinny się przenikać. Nie można myśleć o czymś popularnym jako o przekazie dla kretynów. Mainstream, czyli rzeczy bardzo widoczne, mogą być bardzo słabe albo bardzo dobre. Nasza etyka pracy nakazuje nam zrobić coś autorskiego. Przy każdym, nawet najbardziej komercyjnym projekcie opowiadamy własną historię, przemycamy fascynacje. Być może ktoś je odczyta, a być może wcale nie, ale nie chcemy wciskać ludziom kitu.
N: Mam wrażenie, że ludzie naprawdę doceniają taką pracę. Chodzi o założenie, że jeśli wypuszczasz coś, co mają oglądać miliony, budujesz to wielopoziomowo, by każdy znalazł swój przekaz.

To trudne oderwać się zupełnie od piosenki i popatrzeć na nią z innej perspektywy. Jak to robicie?
N: Najpierw wyrywamy sobie włosy z głowy i szukamy inspiracji. Zawsze jest tak, że ja i Łukasz mamy zupełnie różne pomysły, ale gadamy i w końcu się okazuje, że znajdujemy jeden wspólny i rozwijamy go.
Ł: Jesteśmy parą, więc bywa to czasem okrutne dla naszego życia, bo pracujemy 24 godziny na dobę. Oglądając coś, ciągle komentujemy, odbijamy od siebie wrażenia i spostrzeżenia. Poza tym wyszukujemy masę obrazów, przy każdym projekcie ustawiamy tajny board na Pintereście i przypinamy sobie to, co znajdziemy, co nas jara - tak powstaje moodboard.

Gdzie najczęściej znajdujecie inspiracje?
Ł: Chyba najbardziej przywiązujemy się do filmów. Kochamy trzech Anders(s)onów: Wesa, Paula Thomasa i Roya. To zupełnie różne światy, ale każdy z nich jest genialny w swojej własnej konwencji. Wprawdzie Paul Thomas Anderson trochę nas ostatnio zawiódł filmem Wada ukryta, ale to mu się zdarzyło po raz pierwszy…
N: W tym oglądaniu jesteśmy raczej chaotyczni, pożeramy wszystko, jak leci - od hitów kinowych po filmy z Sundance.

Nie macie apetytu na więcej? Małe formy was spełniają?
N: Uwielbiamy swoją pracę. Zawsze powtarzam, że pięciominutowe wideo to nie jest filmik, tylko pełnowartościowy film, który trwa pięć minut. Ale robimy też film - pełen metraż!

Wow! To chyba pierwsza oficjalna zapowiedź!
N: Pracujemy spokojnie, wiemy, że jest to wielkie przedsięwzięcie, więc jeśli ma to być nasze dziecko, musi być piękne i wypieszczone. W ogóle nie mamy potrzeby się z tym spieszyć, wychodzimy z założenia, że film nie jest szczytem do zdobycia, tylko naturalną potrzebą. Film powstaje, gdy mamy do opowiedzenia ciekawą historię.

jakubowska/gronowski

Kredyty


Tekst: Basia Czyżewska
Zdjęcia: Jakubowska/Gronowski, kadry z klipu „Get It Right" (feat. Tanika) Catz'N Dogz

Tagged:
muzyka
catz'n dogz
get it right (feat. tanika)
jakubowska/gronowski
natalia jakubowska
łukasz gronowski