​intymne (auto)portrety znajomych

W mieszkaniu Dawida Grzelaka odbyła się wyjątkowa wystawa zdjęć z cyklu „Autoportret". Fotograf pokazał siebie, odbijającego się w oczach przyjaciół.

tekst Mateusz Góra; zdjęcia: Dawid Grzelak
|
15 grudnia 2016, 2:35pm

Dawid Grzelak jest tegorocznym absolwentem warszawskiej Akademii Fotografii. Stworzył projekt „Autoportret", w którym pokazuje swoich dalszych i bliższych znajomych, a sam odbija się w ich źrenicach. Przyznaje, że twarze innych ludzi potrafią powiedzieć dużo o jego wrażliwości. Porozmawialiśmy więc chwilę o emocjach, kanonie piękna naszego pokolenia i suszarni na ósmym piętrze bloku, w którym mieszka. Wystawa zdjęć odbędzie się w piątek, 16 grudnia, o 19 w mieszkaniu Dawida na ulicy Anielewicza 33/37 w Warszawie. 

Chociaż na zdjęciach widać twoich przyjaciół, projekt nazywa się „Autoportret". Dlaczego?
Kiedy mówię znajomym, jak nazywa się cykl moich zdjęć, zawsze intensywnie się zastanawiają, o co tak naprawdę mi chodzi. Po chwili większość z nich stwierdza, że zapewne wśród wszystkich osób znajduje się gdzieś zdjęcie mojej twarzy. Poszedłem jednak o krok dalej i odbijam się w oczach każdej z portretowanych osób. Moim zdaniem kontekst zdjęcia zależy w całości od człowieka, który je tworzy. To fotograf ma władzę nad kadrem i to on decyduje o tym, co chce pokazać. To odbiorca dokonuje indywidualnej interpretacji.

Ile mówią o nas ludzie, których znamy?
Myślę, że ludzie, których znam, mówią o mnie mimo wszystko niewiele. Każda klika, której czuję się częścią, jest inna. Ludzi wokół mnie interesują zupełnie inne rzeczy i myślę, że właśnie to determinuje różny sposób, w jaki mnie postrzegają. Jestem jednak pewien, że otaczający mnie ludzie są obrazem mojej wrażliwości.

Opowiedz o swojej relacji z ludźmi, którzy pojawili się na zdjęciach. Jak spośród przyjaciół wybrałeś właśnie te a nie inne osoby? Miałeś jakieś kryteria?
Projekt zacząłem cztery miesiące temu z moimi przyjaciółmi, których znałem od dawna. Po pewnym czasie zacząłem zapraszać nowe osoby, których nie znałem. Na początku nie wiedziałem, ile zdjęć znajdzie się docelowo w cyklu, ale mój zmysł kolekcjonera kazał mi fotografować więcej i więcej. W ten sposób zaczęły się przy okazji świetne znajomości, które trwają do dziś. W momencie doboru twarzy chciałem, żeby przede wszystkim projekt był jak najbardziej różnorodny i równocześnie, żeby fotografowane osoby mieściły się w kanonie piękna, który mnie inspiruje.

Jak określiłbyś ten kanon? Czy jest inny dla chłopaków i dziewczyn?
Podoba mi się trend odchodzenia od stereotypowego postrzegania piękna. Trudno jest jednoznacznie powiedzieć, o co tak naprawdę chodzi, bo każda z osób musi mieć po prostu to coś, co sprawia, że bardzo chcę ją sportretować. Nierzadko są to osoby, w których istnienie jest naprawdę trudno uwierzyć. Płeć w tym kontekście również nie ma dla mnie jakiegokolwiek znaczenia, ponieważ ludzie, których portretuję, muszą po prostu zadziałać na moje zmysły.

Jak powstawały zdjęcia? Zebrałeś wszystkich modeli w studiu czy może spotykałeś się z nimi indywidualnie?
Z każdą modelką i modelem spotkałem się indywidualnie. Cztery miesiące temu dostałem do dyspozycji suszarnię na ostatnim, ósmym piętrze mojego bloku. Co prawda jest tam nie za wiele przestrzeni, ale kawałek białej ściany i dostęp do światła dziennego zadecydowały o tym, że uznałem to pomieszczenie za idealne do tworzenia portretów. Kilka dni później otworzyłem tam swoje „studio", gdzie powstał cykl.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Jakich fotografów, którzy specjalizowali się w robieniu portretów, miałeś z tyłu głowy, kiedy robiłeś swoje zdjęcia?
Był to na pewno Thomas Ruff i jego portrety z lat 80. Lubię w nich to, że fotografowani przez niego ludzie wyglądają wciąż aktualnie, pomimo upływu czasu, a przy tym są bezlitośnie naturalni. Gdzieś z tyłu głowy pojawił się również Roman Opałka i jego autoportrety z cyklu OPALKA 1965 /1 - ∞. Każde zdjęcie zrobił w dokładnie w tych samych warunkach, a mnie również bardzo na tym zależało. Chciałem w ten sposób wyeksponować nawet najmniejsze różnice pomiędzy każdą z portretowanych przeze mnie osób.

Twoi modele są nadzy, nie manifestują przez strój swojego stylu, przypominają trochę białe kartki, które możesz zapisać od nowa. Na wydobyciu jakich emocji ci zależało?
Zależało mi najbardziej na tym, żeby nic nie odciągało uwagi od oczu, które tak intensywnie wpatrują się w obiektyw. W trakcie fotografowania wszystkich osób starałem się, żeby każdy czuł się komfortowo i finalnie na zdjęciu był po prostu sobą. Niejednokrotnie dawałem wskazówki w stylu: podnieś albo obniż podbródek, ale nikomu niczego nie narzucałem.

Czy któreś z tych zdjęć jest dla ciebie szczególnie ważne - albo ze względu na relację z daną osobą albo kontekst jego powstania?
Uważam, że każde zdjęcie jest tak samo ważne, bo dopiero kiedy widzę je obok siebie, tworzą spójną całość.

Więcej zdjęć możecie zobaczyć na stronie Dawida.

Przeczytaj też:

Kredyty


Tekst: Mateusz Góra
Zdjęcia: Dawid Grzelak