czy „feministyczna” miarka sprawi, że pokochasz samą siebie?

Marka bielizny Neon Moon stworzyła papierową miarkę, która za pomocą komplementów sprawi, że poczujesz się jeszcze gorzej.

tekst Marta Knaś
|
30 Maj 2017, 9:10am

Samoakceptacja i miłość do własnego ciała to ważna część feministycznego dyskursu w świecie mody. Debata na temat różnorodnego piękna sięga już znacznie dalej niż reklamy Dove i zdjęcia uśmiechniętych kobiet w białej bieliźnie i ludzkich rozmiarach.

Doczekaliśmy się dziewczyn plus size na pokazach czy okładce amerykańskiego Vogue. Jednak ostatni przykład duńskiej modelki Ulrikke Hoyer, która mierząc 91,5 cm w biodrach została uznana za 'zbyt dużą' aby wystąpić w pokazie Louis Vuitton, udowadnia, że branża nadal hołduje nierealnym standardom. Niektórzy próbują to zmienić.

Prawdopodobnie z takim zamierzeniem powstała 'feministyczna miarka'. Projekt londyńskiej marki bielizny Neon Moon miał sprawić, że niezależnie od rozmiaru, rytuał mierzenia twojej talii będzie niczym miłosny gest do samej siebie. Numerki zastąpiono chwytliwymi hasłami jak 'śliczna, 'przepiękna' czy 'zniewalająca'. Choć możemy się zgodzić, że byłoby wspaniale, gdyby dziewczyny potrafiły myśleć o sobie w takich kategoriach, promocyjne narzędzia w stylu 'feministycznej miarki' budzą wewnętrzny sprzeciw.

Pierwszy problem określić można jako 'syndrom Pepsi'. Wszyscy pamiętamy, kiedy Kendall Jenner próbowała rozwiązać problemy współczesnego świata za pomocą otwartej puszki gazowanego napoju. Reklama Pepsi zniknęła z sieci w ciągu 24 godzin, ale niesmak pozostał. Trywializowanie problemów społecznych nie jest wyrazem solidarności, szczególnie w formie kampanii reklamowej.

Razi też infantylne traktowanie kobiet, które według Neon Moon, do samoakceptacji potrzebują banalnych sloganów. Miarka, choć ledwo cię obejmie, i tak powie, że jesteś wspaniała. Ostateczny efekt jest przeciwny do zamierzonego, a większy rozmiar staje się powodem do wstydu, który Neon Moon próbuje załagodzić słodkimi słówkami.

'Femvertising' to pojęcie, które opisuje strategie marketingowe dopasowane do zachodzących zmian społecznych - w tym przypadku kobiecej emancypacji. Wydaje się jednak, że 'feministyczna miarka' zupełnie mija się z celem. Zamiast budować poczucie solidarności, alienuje dziewczyny w rozmiarze plus size, które zanim zakupią koronkową bieliznę, potrzebują dawki współczucia i pocieszenia w postaci papierowej taśmy.

Jesteśmy też na Facebooku, polub nasz fanpage i-D Polska

Promowanie różnorodnych kanonów piękna wydaje się efektywne wtedy, gdy odbywa się w sposób nienachalny i w atmosferze całkowitej normalności. Sztuka, a szczególnie fotografia, to jeden ze środków, które pozwalają spojrzeć na ludzkie ciało obiektywnie. Tęskno nam do aktów Irving'a Penna, który w 1949 fotografował naturalne kobiety w serii 'Earthly Bodies'. Współcześni fotografowie jak Shoog McDaniel czy Meltem Isik także pokazują ludzkie ciało i za pomocą zdjęć, oswajają nas z prawdą, której nie obejmie żadna miarka. Ideał po prostu nie istnieje.  

Przeczytaj też: 

Kredyty


Tekst: Marta Knaś
Zdjęcie główne: Fitria Tjandra dla Neon Moon

Tagged:
Newsy
bielizna
ciało
Body Positive
neon moon
femvertising
feministyczna miarka