co z tymi włosami na ciele?

Bunt przeciw golarkom a droga ku wyzwoleniu. Zobacz, jak postrzega sytuację kobieta obdarzona bardzo obfitym i ciemnym owłosieniem.

tekst Niloufar Haidari
|
01 Październik 2015, 2:15pm

2015 był rokiem, kiedy feministyczny dyskurs na nowo powziął temat włosów na ciele, od cukierkowych, feministycznych blogów do poważnych wywodów akademickich. Oddane sprawie kobiety jednogłośnie zdecydowały, że włosy powracają.

Wprawdzie każde przedsięwzięcie ze strony kobiet ku pogodzeniu się ze swoim własnym ciałem jest na pewno godne pochwały, to jednak nie wszystkim dołączenie do ruchu „stop golarkom" przychodzi łatwo i mowa tutaj o paniach, których naturalne owłosienie jest dosyć ciemne i gęste. Niewątpliwie pozytywną rzeczą jest propagowanie sytuacji, w której kobiety mogłyby poświęcać dużo mniej czasu i energii (a może wcale) na urodowe rytuały, które i tak często są wynikiem presji społecznej.

Jakkolwiek niejakie odrodzenie się feminizmu skupiającego się na owłosieniu ciała w obecnym świecie, gdzie wszystko już było, w większości dotyczy przede wszystkim białych kobiet z włosami na ciele o dość jasnym kolorze lub z ich niewielką ilością. Kobiety o ciemniejszym i widocznym owłosieniu bądź o innym kolorze skóry niż biała, często spychane są w tym dyskursie na boczny tor. Dlaczego? Dlatego, że najczęściej mowa jest o nogach, pachach i okolicach intymnych, a przecież ciemne/gęste owłosienie występuje także w innych partiach ciała. Ja na przykład usuwam sobie włosy z nóg, pach, krocza, pleców, brzucha, rąk i twarzy, przy czym robię to regularnie z użyciem różnorodnych technik i produktów od 14. roku życia.

Smutna rzeczywistość jest taka, że kobiety o innym kolorze skóry niż biała bardzo często nazywane są po prostu włochatymi i to najczęściej przez białe kobiety właśnie. Pomimo tego, że za prawie wszystkie doświadczenia związane z dyskomfortem owłosionego ciała najczęściej wini się mężczyzn, to żaden z moich białych chłopaków nigdy jakoś specjalnie nie zwracał na to uwagi. Dla mnie usuwanie owłosienia było formą asymilacji z białym społeczeństwem. Zanim w ogóle jeszcze miałam okazję martwić się, że chłopaki będą uważać mnie za zbyt owłosioną, to zdążyły mi to uświadomić już moje białe koleżanki.

Zachodni dyskurs feministyczny bardzo zgrabnie radzi sobie z argumentacją, dlaczego usuwanie owłosienia wiąże się z opresją, za powody podając przede wszystkim koszty, ból i stratę czasu. Przecież sytuacja kobiet byłaby dużo lepsza, gdybyśmy nie musiały tracić tylu pieniędzy, czasu i energii na tak trywialną czynność. Jednak tegoroczne lato prawie w całości spędziłam w Iranie - kraju, gdzie usuwanie owłosienia zakrawa na prawdziwą obsesję. Pamiętam, jak byłam młodsza i na moje wymuskane kuzynki patrzyłam z pogardą, myśląc, że powodem, dla którego tak bardzo skupiają się na swym wyglądzie, było to, że są płytkie i rozpuszczone. Jednak w Iranie, gdzie bardzo dba się o wszelką skromność (najlepiej niewidzialność) ze strony kobiet, już samo golenie, a następnie eksponowanie pach czy nóg jest formą protestu. W Iranie ogolone ciało stanowi aluzję pewnej idei wspaniałego stylu życia godnego gwiazdy, oznacza, że o siebie dbasz, że jesteś nowoczesna i mentalnością bliżej ci do Zachodu. Czekając na regulację brwi w jednym z teherańskich salonów piękności, pomyślałam, że to byłoby coś pięknego, zobaczyć reakcję Iranek na ostatni zachodni trend, czyli walkę z golarkami i eksponowanie swoich włosów łonowych na Instagramie. Dla tych kobiet, bycie piękną samo w sobie jest oznaką buntu, a w ich rozumieniu owłosienie na ciele absolutnie nie wpisuje się w tę konwencję.

Podsumowując całą tę walkę o włosy na ciele, można śmiało powiedzieć, że zarówno te bardziej, jak i mniej obdarzone owłosieniem kobiety mają w swoim życiu większe zmartwienia...

Przeczytaj też: Chińskie feministki i kudłata sprawa.

Kredyty


Tekst: Niloufar Haidari
Tłumaczenie: Zuza Bień

Tagged:
feminizm
uroda
włosy na ciele